Reklama

#RZECZoPOLITYCE Kijowski: Błaszczak przepowiadał rozlew krwi

Pan minister Błaszczak już parokrotnie mówił, że dojdzie do rozlewu krwi. Może podwładni pana Błaszczaka czują się w obowiązku spełnić jego przepowiednie - mówił Mateusz Kijowski, były szef KOD, przewodniczący mazowieckich struktur Komitetu.

Aktualizacja: 27.06.2017 10:08 Publikacja: 27.06.2017 09:10

#RZECZoPOLITYCE Kijowski: Błaszczak przepowiadał rozlew krwi

Foto: rp.pl

- Ludzie, którzy zachowują się jak bandyci, są bandytami. Wtargnęli brutalnie pod scenę, wykrzykując wulgarne hasła. otoczyliśmy ich i biliśmy ich brawo, rozładowując ich agresję. Nie daliśmy się sprowokować, więc rozpoczęli zaczepianie uczestników demonstracji - mówił Kijowski o wydarzeniach w Radomiu.

Oświadczył, że demonstranci nie używali przemocy, choć przyznał, że nie jest w stanie ręczyć za wszystkich. - Ludzie się bronili. Jeśli wyrostek wyrwał flagę drobnej kobiecie, to pobiegli za nim inni, ale nikt nie używał przemocy - stwierdził Kijowski.

Lider mazowieckiego KOD powiedział, że demonstracji nie ochraniała policja, a obecni byli zaledwie dwaj strażnicy miejscy, którzy w najbardziej niespokojnym momencie wsiedli do samochodu i odjechali.

Kijowski przypomniał, że demonstracja KOD była wcześniej zgłoszona, i to jako wydarzenie podwyższonego ryzyka, a po wezwaniu policji po pobiciu demonstranta KOD na miejscu pojawił się dwuosobowy pieszy patrol. - Pan minister Błaszczak już parokrotnie mówił, że dojdzie do rozlewu krwi. Nie mam na to żadnych dowodów i mam nadzieję, że śledztwo wykaże, dlaczego w Radomiu nie było policji, ale może podwładni pana Błaszczaka czują się w obowiązku spełnić jego przepowiednie - mówił Kijowski.

Mówiąc o zabezpieczeniach miesięcznic, licznie ochranianych przez policję, Kijowski stwierdził, że Polska zmierza w kierunku państwa totalitarnego, w  którym policja ochrania władzę.

Reklama
Reklama

- Tam, gdzie władza chce, będzie jeden szeryf na jednego mieszkańca, a tam, gdzie władza chce kogoś powstrzymać, ochrona potrzebna nie jest. Niech bandyci postraszą obywateli, skoro obywatele są z władzy niezadowoleni - mówił Kijowski.

- Wyrażam głębokie współczucie wobec osób, które nas zaatakowały, bo to ludzie zaplątani w złe ideologie. Realizują swoje frustracje - uważa były szef KOD. - Kiedy byli pod naszą sceną, widzieliśmy w ich oczach strach, lęk, i zdziwienie, że nikt ich nie bije. Pewnie myśleli, że będzie jak na kibolskiej ustawce.

Kijowski zapowiedział, że nadal będą się odbywały protesty podczas miesięcznic, bo ustawa o zgromadzeniach jest niekonstytucyjna i łamie prawa człowieka, a obywatelom wolno protestować.

- Nie jest istotne, kto będzie stał na czele KOD. To mało istotne rozważania, a decyzja należy do Władysława Frasyniuka. Pewnie będzie mógł, jeśli będzie chciał - odpowiedział kijowski na pytanie, czy na czele Komitetu powinien stanąć Władysław Frasyniuk. - Istotne, żeby ludzie, którzy chcą demonstrować swoje przekonania, czuli wsparcie i pomagał w zorganizowaniu.

"Zagalopowaniem się" Krzysztofa Łozińskiego nazwał Kijowski słowa obecnego przywódcy KOD dotyczące jego osoby. (Łoziński powiedział, że po aferze z Kijowskim KOD ma większe straty niż wpływy - red.). - Pan Łoziński mówi językiem Kaczyńskiego, pozwolę sobie tego nie komentować.

- Dajmy przedstawicielom rządu bawić się w swoje gry. Donald Trump do obecnej władzy pasuje - stwierdził Kijowski, pytany o ewentualne demonstracje podczas wizyty amerykańskiego prezydenta w Polsce.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama