Komercyjne

Odszkodowanie tylko za działkę, za straty – nie

Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International/Przykuta
Tracąc grunt i budynki, traci się czasem wszystko. Polskie przepisy nie przewidują bowiem odszkodowania za to, że z powodu wywłaszczenia zamyka się firmę, przenosi produkcję albo traci klientów.

Wszyscy chcemy jeździć szerokimi drogami i mieć blisko szkołę czy przedszkole. Nikt jednak, w tym także firmy, nie chce z tego powodu tracić nieruchomości. A tak niestety bywa.

Chodzi nie tylko o sam grunt, ale też o to, co się na nim znajduje. Komplikacji z powodu utraty nieruchomości może być bowiem dużo więcej.

Firma spod Rzeszowa musiała oddać część nieruchomości pod obwodnicę Przemyśla. Jej zdaniem podniosło to koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Musiała bowiem wynająć dla swoich samochodów działkę pod parking, a podjazd tirem pod jej magazyny stał się niemożliwy. Obwodnica odcięła do niego drogę.

Inna firma z Łodzi produkująca felgi posiadała na 2 hektarach ziemi hale z maszynami produkcyjnymi i raptem dowiedziała się, że na samym środku jej nieruchomości będzie realizowana publiczna inwestycja. W efekcie grunt ten zostanie wywłaszczony i nie będzie połączenia między dwoma częściami działki.

Na modernizacji dróg traci też niejedna restauracja czy hotel. Zasłaniają je ekrany dźwiękochłonne. Trudno też do nich dojechać. Nie tak łatwo bowiem otrzymać zgodę na zjazd z drogi krajowej czy wojewódzkiej. Niejedna więc firma z tego powodu splajtowała.

Ustawa o gospodarce nieruchomościami czy specustawa drogowa przewidują, że wywłaszczanym należy się wartość nieruchomości. Nie ma jednak mowy o naprawieniu szkody związanej z koniecznością zamknięcia firmy, przeniesienia działalności czy przerwy w produkcji, czyli o tzw. słusznym odszkodowaniu.

Wspomnianej firmie spod Rzeszowa udało się nawet osiągnąć sukces, ale nie cieszyła się nim zbyt długo. Sąd Rejonowy w Rzeszowie przyznał jej odszkodowanie za wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej w wyniku wywłaszczenia jej z części nieruchomości pod obwodnicę Przemyśla. Sąd doszedł do wniosku, że w tym wypadku doszło do naruszenia zasady poszanowania mienia z art. 1 protokołu nr 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Stopień ingerencji państwa w swobodne korzystanie z prawa własności jest bowiem bardzo wysoki. Wprawdzie firma dalej jest właścicielem części nieruchomości, ale w ograniczonym zakresie. Tym samym doszło do tzw. wywłaszczenia faktycznego. Z tych powodów sąd zasądził od wojewody podkarpackiego i prezydenta Przemyśla odszkodowanie.

Wyrok był bez wątpienia precedensowy. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uchylił jednak orzeczenie sądu niższej instancji. Firma szukała jeszcze szczęścia w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, ale ten umorzył postępowanie.

Sprawa rzeszowska to niejedyna próba wywalczenia odszkodowania przez firmę za straty, jakie poniosła z powodu wywłaszczenia. Sądy nie są jednak łaskawe dla przedsiębiorców i oddalają pozwy. Tłumaczą, że polskie prawo przewiduje odszkodowanie za wywłaszczone nieruchomości, a za straty już nie. Próby zmiany krzywdzącego prawa już były. W 2009 r. posłowie PO i PSL przygotowali projekt, który przewidywał, że odszkodowanie wypłacane za wywłaszczoną nieruchomość byłoby dodatkowo powiększane o kwotę utraconych korzyści. Nie mogłoby jednak przekraczać 10 proc. wartości nieruchomości. W trosce o budżet projekt nigdy nie został uchwalony.

W wielu krajach są jednak ekstraodszkodowania za straty firm. Jest to zazwyczaj ok. 10 proc. ponad wypłacone odszkodowanie za nieruchomość. Tak jest m.in. w Wielkiej Brytanii czy USA.

To samo państwo decyduje, czy chce wprowadzić tego typu uregulowania oraz na jaką wysokość odszkodowań je stać. Polska wychodzi na razie z założenia, że nie ma pieniędzy.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL