Sztuka oryginalności, czyli pływający hotel kontra gargamel

aktualizacja: 18.08.2017, 09:35
Foto: rp.pl

Bo co jak co, ale po jedzenie klienci się wdrapią.

REDAKCJA POLECA
18.08.2017
Gastronomia podbija rynek galerii handlowych
18.08.2017
Drewniana wieża i laboratorium na wodzie
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

W jednym z parków rozrywki w Polsce stoi pochylony dom – obserwując go z zewnątrz, odnosi się wrażenie, że masywna konstrukcja za moment oderwie się od ziemi, ciągnięta w górę przez baloniki. Wewnątrz wrażenia są jeszcze ciekawsze, bo błędnik kompletnie się gubi.

To przykład niestandardowej architektury służącej czystej rozrywce. Nie brakuje jednak nieszablonowych pomysłów polskich projektantów na budynki, które jak najbardziej można użytkować. Aparthotel czy laboratorium na wodzie, dom na kurzej łapce – do wyboru, do koloru.

Na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy niestandardowych budynków są domki na drzewie coraz częściej oferowane w ramach agroturystyki. Granie na sentymencie czy niezrealizowanych marzeniach z dzieciństwa można, jak widać, przekuć w biznes.

Na drugim biegunie znajdują się twory, które wciąż można znaleźć w polskich miejscowościach, czyli gargamele z wieżyczkami zakończonymi spiczastym dachem. Oryginalności, jak sądzę, przydać mają też zielona blachodachówka i jaskrawo pomalowana elewacja. Tu motywem przewodnim jest najwyraźniej chęć zwrócenia na siebie uwagi.

O uwagę muszą też zabiegać centra handlowe. Od dawna nie są to skupiska sklepów – środek ciężkości przesuwa się w stronę umożliwienia klientom miłego spędzenia czasu. Poza rozrywką to oczywiście gastronomia, specjalnie wydzielone obszary – z angielska zwane food courtami – to już nie tylko skupisko barów, ale poważne restauracje.

Obecnie w Polsce stare centra handlowe przechodzą remonty i metamorfozy. W jednym z obiektów zarządzono przeprowadzkę całego piętra gastronomicznego na wyższy poziom. – Żałuję, że nie miałem odwagi zadecydować o przeprowadzce na najwyższe piętro, ale za kilka lat to zrobimy – powiedział mi menedżer. Po co tyle zachodu? Im niższe piętro, tym wyższe stawki najmu - dlatego na dolnych piętrach lepiej mieć dużo sklepów niż kilka jadłodajni.

Jednocześnie gastronomia zapłaci za najem górnego piętra więcej niż sklepy – bo co jak co, ale po jedzenie klienci się wdrapią. Można więc mówić o gastronomicznej modzie w centrach handlowych, ale – jak widać – wszystko ma także twarde podstawy biznesowe.





POLECAMY

KOMENTARZE