Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Szułdrzyński: Pożegnanie z rolš notariusza

Fotorzepa, Robert Gardziński
To ciekawe, że wielu wyborców Andrzeja Dudy poczuło się skonfundowanych, gdy zaczšł on wypełniać swoje obietnice wyborcze.

Bo przypomnijmy: w kampanii w 2015 roku Duda mówił nie tylko o tym, iż będzie realizował program „dobrej zmiany", ale też że chce odbudowywać wspólnotę, będzie słuchał Polaków i – last but not least – nie będzie wyłšcznie notariuszem rzšdu wywodzšcego się z tego samego œrodowiska politycznego – co wszak zarzucał Bronisławowi Komorowskiemu – lecz że będzie korzystał z mandatu, jaki daje mu polski ustrój. Trochę trwało, nim się na to zdobył, lecz rzeczywiœcie w połowie tego roku zawstydził Komorowskiego, który w żadnej z poważniejszych spraw nie sprzeciwił się ani Platformie, ani Donaldowi Tuskowi, i zawetował kluczowš z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego ustawę o Sšdzie Najwyższym.

Największy problem partii rzšdzšcej polega jednak na tym, że po poczštkowej konfuzji wyborcy zaczęli Dudę coraz bardziej doceniać. I choć to było nie w smak Prawu i Sprawiedliwoœci, w chwili gdy Andrzej Duda zaczšł rzeczywiœcie odgrywać rolę, którš przewidziała dla niego konstytucja, czyli nie notariusza partii rzšdzšcej, lecz osoby odpowiedzialnej za większš całoœć, sondaże poparcia dla niego wystrzeliły. Choć równoczeœnie sondażowe wyniki Prawa i Sprawiedliwoœci utrzymujš się na rekordowo wysokim poziomie, władze PiS uœwiadomiły sobie, że muszš się wycofać z dalszego zaogniania sporu. Jarosław Kaczyński musiał schować dumę do kieszeni i poprosić prezydenta o spotkanie. Rachunek jest tu bowiem nieubłagany. Na krótkš metę to Duda jest zakładnikiem PiS, ponieważ partia rzšdzšca może w Sejmie zmasakrować jego ustawę reformujšcš sšdy, która – jak wynika z przecieków – ma nie być aż tak radykalna, jakby życzył sobie tego Kaczyński czy Zbigniew Ziobro. Ale byłoby to ze strony PiS doœć krótkowzroczne, ponieważ na dłuższš metę prezydent może wetować kolejne ustawy, które będš do niego trafiały z Sejmu. Dalsze eskalowanie konfliktu nie byłoby więc na rękę obozowi władzy.

Z tego punktu widzenia, jeœli w pištkowym spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudš coœ powinno dziwić, to chyba tylko to, że doszło do niego tak póŸno.

Jednak częœć polityków PiS ma nadzieję, że dzięki temu, iż Kaczyński potraktował prezydenta jak głowę państwa, poprosił o spotkanie i przyjechał do Belwederu, Duda znów będzie posłusznym notariuszem rzšdu. PiS zapewne by chciał, żeby z Dudš „zostało tak, jak było" – by zacytować hasło idiotycznej kampanii rzšdowej – ale to chyba jest już niemożliwe. Sytuacji, w której Adrian postawił się liderowi partii rzšdzšcej, a potem łaskawie zgodził się go zaprosić do Belwederu, nie tylko nie przewidywał scenariusz „Ucha Prezesa", ale też nie mieœci się ona w wyobraŸni polityków PiS.

Wydaje się, że Andrzej Duda najwyraŸniej poczuł, co to znaczy być prezydentem, i wštpię, by chciał z tego rezygnować. To nie oznacza od razu – jak życzyliby sobie tego zaciekli przeciwnicy PiS – że będzie z partiš Kaczyńskiego walczył. Nie, wystarczy, że będzie realizował misję, którš prezydentowi napisała konstytucja i którš daje mu mandat otrzymany od wyborców. Tylko tyle i aż tyle.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL