Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Haszczyński: Król internetu w Białym Domu

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Czy Mark Zuckerberg zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych? To nie jest wykluczone.

Choć na razie można tylko uprawiać futurologię. Bo do wyborów, w których – jak się spekuluje – mógłby wystartować, jeszcze ponad trzy lata. To jedna dziesišta życia właœciciela Facebooka i ewentualnego kandydata.

Zresztš przez trzy ostatnie lata œwiat się bardzo zmienił, możliwe, że zmieni się i za kolejne trzy. Okazało się, że granice nie sš stałe, nawet w Europie. Instytucje zachodnie zaœ nie tak trwałe i atrakcyjne dla obywateli krajów, które zrzeszajš, jak się wydawało jeszcze w czasie, gdy Mark Zuckerberg rozkręcał wielki internetowy biznes. Wiemy dziœ, że wojny sš realne nawet u bram Zachodu, który już o nich zapomniał i w ogóle nie brał ich poważnie pod uwagę. I że te wojny sš inne niż te z ery przedfacebookowej – rozgrywajš się w znacznym stopniu w internecie. Stało się też jasne, że prezydentem najpotężniejszego kraju może zostać człowiek bez politycznego doœwiadczenia, ale za to bardzo bogaty.

Zmiany, które zaszły na Zachodzie w ostatnich kilkudziesięciu miesišcach, sprzyjajš kandydaturze Zuckerberga. Jest wielokrotnie bogatszy od Donalda Trumpa, dużo od niego młodszy, bez porównania lepiej sobie radzi w mediach społecznoœciowych, które obecny prezydent Ameryki zaprzšgł do walki najpierw o przeprowadzkę do Białego Domu, a teraz o utrzymanie się w nim jak najdłużej. Jednak lepiej być królem Facebooka niż nawet najbardziej prominentnym użytkownikiem Twittera. Lepiej dla samego siebie. Pytanie natomiast, czy to dobre dla Ameryki i całego œwiata.

Pytań szczegółowych jest więcej. Czy połšczenie w jednych rękach wielkiej władzy politycznej, wielkiego kapitału i trudnej do wyobrażenia siły, którš może dać Facebook, nie zagrozi demokracji? W jakim stopniu poglšdy i mody kształtowane przez portal społecznoœciowy mogš wpłynšć na wynik wyborów i ocenę prezydentury? I czy nie zaszkodzš wolnoœci słowa?

Niezależnie od odpowiedzi jedno wydaje się pewne – przybędzie teorii spiskowych. W końcu kandydat na prezydenta będzie miał dostęp do informacji o miliardach ludzi.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL