Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Haszczyński: Ostrożnie z rachunkiem za Trzeciš Rzeszę

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Nagle odżyła kwestia niemieckiej odpowiedzialnoœci za zbrodnie Trzeciej Rzeszy i zniszczenie Polski.

Jest o czym dyskutować. Pytanie jednak, czy z otwarcia przez polski rzšd nowego frontu, międzynarodowego i krajowego również, może wyniknšć coœ pozytywnego, czy też skończy się na rozbudzeniu nastrojów antyniemieckich w Polsce i pogorszeniu stosunków z najważniejszym europejskim partnerem.

Zaczęło się pod koniec zeszłego tygodnia, gdy szef partii rzšdzšcej Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Radia Maryja zasugerował wystawienie wielomiliardowych rachunków Berlinowi. Berlin natychmiast odpowiedział (na łamach „Rzeczpospolitej"), że sprawa odszkodowań jest zamknięta. W mediach, tradycyjnych i w internecie, sprawa budzi jednak wielkie emocje i przy okazji staje się elementem wojny polsko-polskiej.

Oderwać się od emocji i wojny polsko-polskiej, tym bardziej w bitwie o Niemcy, nie jest łatwo. Ale spróbuję. Otóż kwestia odszkodowań ma kilka wymiarów. Moralny, prawno-finansowy i polityczny. Według Niemców wszystkie sš martwe, załatwione, zamknięte. To jednak nie jest takie proste.

Po pierwsze, co właœciwie znaczy: ostateczne rozliczenie moralne za zbrodnie Trzeciej Rzeszy? Trwajš przecież jeszcze ostatnie procesy zbrodniarzy (niskich rangš, bo wielu wyższym rangš pozwolono, by spokojnie i dostatnio dożyli sędziwego wieku). A prezydent Niemiec Joachim Gauck mówił dwa lata temu (w odniesieniu do Grecji), że jego kraj, jako œwiadomy odpowiedzialnoœci za spustoszenia, których dokonał w Europie, powinien być gotów do płacenia odszkodowań wojennych.

Po drugie to, czy Polska zrzekła się reparacji wojennych, a zwłaszcza czy uczyniła to suwerennie, jest przedmiotem sporu. Przynajmniej w zakresie prawno-finansowym. Niektórzy twierdzš, że nie ma odpowiednich dokumentów, inni podważajš formalnš stronę zrzeczenia się. Warto przypomnieć, że Niemcy aż prawie do końca XX w. uważały, że odszkodowania nie należš się robotnikom przymusowym. Dopóki kanclerzem był Helmut Kohl, a był nim długo, dopóty sprawa była zamknięta. Ale potem – pod naciskiem m.in. Polski, USA i organizacji żydowskich – się otworzyła. Niemcy zapłaciły.

Najważniejszy jest aspekt polityczny. Można powiedzieć, że po upadku komunizmu doszło do porozumienia: Berlin pomógł Polsce zakotwiczyć się na Zachodzie, a Polska ostatecznie wybaczyła zbrodnie i zapomina o odszkodowaniach. Czy jest jakiœ powód, by uznać, że tak rozumiane porozumienie już nie obowišzuje?

Sš niepokojšce sygnały, że Niemcy zamierzajš zmienić zasady funkcjonowania UE, w której pomogli się nam zakotwiczyć – choćby przez uzależnienie przyznawania funduszy strukturalnych od przyjmowania imigrantów. I że majš skłonnoœć do pouczania, że nie doroœliœmy do Europy. Nie wolno jednak z powodu niepokojšcych sygnałów doprowadzić do przewrotu w polskiej polityce zagranicznej, czyli zerwania partnerstwa z Niemcami. Co nie znaczy, że w spokoju, bez tej całej antyniemieckiej retoryki, nie należy pracować nad wyliczeniem realnych strat, których Polska doznała od Niemiec.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL