Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Komentarze

Dąbrowska: Kulawy tygrys służby zdrowia

Fotorzepa/Robert Gardziński
Do tej pory można było uważać, że PiS nie ceni sobie demokracji i wolnego rynku, ale za to troszczy się o ludzi mniej zamożnych, mieszkających w mniejszych miejscowościach, o tych, których nie nagradzały do tej pory polskie przemiany.

Ale propozycja ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, by wprowadzić możliwość pobierania opłat za zabiegi medyczne udzielane przez publiczne placówki, gdy szpitalowi skończy się przyznany limit, może spowodować, że w ochronie zdrowia PiS będzie nazywane liberalnym, wolnorynkowym tygrysem. W końcu do tej pory nikt nie śmiał wprowadzać opłat za leczenie. Przynajmniej nie wprost...

Tygrys ten będzie jednak mocno kulawy, bo sens reform służby zdrowia w wydaniu Radziwiłła sprowadza się do poddania placówek ścisłemu nadzorowi ministerstw Zdrowia i Finansów oraz związania rąk dyrektorom szpitali „wyróżnionych" przynależnością do sieci. To jest raczej praktyka rodem z lat 70. XX wieku.

A opłaty? Zdaniem eksperta, z którym rozmawiała „Rzeczpospolita", dyrektor powiatowego szpitala po prostu dostanie do ręki narzędzie, by nie wykonać drogiej operacji. Zawsze może tłumaczyć, że skończył się limit. A zamiast zoperować mało znaczącego pacjenta, zachowa środki dla lokalnego notabla. Efekt taki jak zawsze: ucierpią biedni i starsi ludzie. I to będzie dla PiS prawdziwy strzał w stopę. A za wyleczenie z tego urazu trzeba będzie sporo zapłacić.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL