Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Szułdrzyński: Nie igrać z eurosceptycznym ogniem

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Dyplomatyczne negocjacje majš to do siebie, że lubiš ciszę gabinetów. Trzeba jednak pamiętać, że publiczne wystšpienia poszczególnych stron tych negocjacji majš na celu nie tyle poinformowanie opinii publicznej o stanie rozmów, ile raczej wywarcie presji na partnera.

Jeœli więc słyszymy z ust ważnego polityka PiS, że już za chwilę uda się osišgnšć porozumienie, oznacza to raczej nacisk na Komisję Europejskš, by do porozumienia doszło. Tak samo należy podejœć do poniedziałkowych słów Fransa Timmermansa, że na razie nie ma szans na odwołanie procedury wynikajšcej z art. 7 traktatu europejskiego. Bo dopóki nie zapadnie ostateczna decyzja – czyli albo poddania pod głosowanie wniosku o uznanie Polski za kraj niepraworzšdny, albo też wycofania się z działań zwišzanych z art. 7 – wszystko jest grš.

To bardzo dobrze, że Polska tę grę prowadzi. Za czasów rzšdu Beaty Szydło mieliœmy raczej politykę wymachiwania szabelkš i podważania kompetencji Komisji Europejskiej w ogóle do zajmowania się reformš wymiaru sprawiedliwoœci. Rzšd Mateusza Morawieckiego zaproponował jednak nie tylko „ofensywę uœmiechów", ale również konkretne ustępstwa w sprawie zmian w wymiarze sprawiedliwoœci, których domagała się Bruksela. Timmermans zresztš w poniedziałek pozytywnie odniósł się np. do zmian w wieku emerytalnym mężczyzn i kobiet sędziów oraz trybie powoływania asesorów. Uznał je jednak za niewystarczajšce.

Pamiętać trzeba, że proces porozumienia KE z Polskš ma nie tylko swojš dynamikę, ale również swoich przeciwników, i to po obu stronach. Częœć sił w Brukseli uważa, że spór nie ma charakteru politycznego, lecz prawny, więc nie może być mowy o żadnym kompromisie, lecz trzeba zmusić PiS do pełnego wycofania się z reformy sšdownictwa. To jednak niewykonalne i nie tylko oznaczałoby zamrożenie relacji Komisji z polskim rzšdem, ale też zmarnowałoby szansę, jaka pojawiła się dzięki ustępstwom ze strony polskiej. A majš one wszak przeciwników w Polsce, którzy uważajš, że prezes Kaczyński i tak poœwięcił zbyt wiele na ołtarzu porozumienia z Uniš, i chętnie powiedzš: „A nie mówiliœmy? Nie warto było korzyć się przed Timmermansem".

Widzšc, jak chętnie społeczeństwa w Europie przejmujš antyunijne nastroje, nie warto igrać z ogniem. Nieprzewidziane skutki uboczne postępowania dotyczšcego praworzšdnoœci mogš się bowiem okazać niebezpieczne. Dlatego nawet zgniły (czytaj: bolesny dla każdej ze stron) kompromis będzie lepszy niż otwarta konfrontacja.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL