Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Zmiana trenera w Legii: To się nie mogło udać

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Nie zmienia się koni podczas przeprawy przez rzekę, w dodatku szeœć kilometrów przed celem podróży.

Ale jeœli konie padajš już na brzegu, nie ma innych na zmianę, a trzeba ratować wóz, to nawet taka ryzykowna operacja jest uzasadniona.

Problem w tym, że konie trzeba umieć dobrać. Nie wystarczy wzišć je z renomowanej stadniny, po dobrych ojcach i matkach rozsianych po całej Europie, co zawsze dobrze wpływa na samopoczucie i może pomóc w interesach. Koń powinien być nie tylko ładny i mieć dobry rodowód. Musi mieć też talent, charakter i siłę. Jeœli tych cech nie posiada, pozostaje tylko ładnym koniem.

To jest właœnie przypadek Legii. Kiedy Dariusz Mioduski zaczšł rzšdzić klubem samodzielnie, angażujšc w przedsięwzięcie prywatny kapitał, widział Legię w europejskiej elicie. Miał prawo marzyć. Zdšżył poznać realia polskiego futbolu, przekonał się, że w tym œrodowisko należy mieć ograniczone zaufanie nawet do najbliższych. Znalazł się we władzach europejskich, poznał właœcicieli wielkich klubów, być może pod wpływem któregoœ ze swoich rozmówców podjšł decyzję o zatrudnieniu trenerów z Chorwacji.

Chorwaci cieszš się w Europie opiniš nie tylko dobrych piłkarzy i trenerów, ale też lobbystów. W œrodowisku futbolowym popularne jest powiedzenie: „dobrze mieć swojego Chorwata".

Bayern też wybrał Niko Kovaca na miejsce trenera Juppa Heynckesa. Dobrze wybrał czy Ÿle – dowiemy się za kilka miesięcy. Tego nigdy się nie wie. Można mieć tylko nadzieję, że rachuby okażš się słuszne.

Nadzieje Dariusza Mioduskiego też wydawały się logiczne. Jozak miał opinię dobrego organizatora, twórcy akademii Dinama Zagrzeb, dyrektora technicznego chorwackiego zwišzku piłkarskiego. Zapewne musiał też zrobić wrażenie na właœcicielu Legii: przystojny człowiek futbolu w dobrze skrojonych garniturach, z nienagannym angielskim, Europejczyk, pasujšcy do mistrza Polski z ambicjami większymi niż krajowe.

Tyle że pod tym opakowaniem skrywało się niewiele. Aparycja i maniery przestały mieć znaczenie, kiedy zaczęły się kłopoty i trzeba było z nich wyjœć. A w kłopoty trener i współpracujšcy z nim rodacy wpędzili się sami, dokonujšc zimš transferów zawodników, których nie potrafili ze sobš powišzać w zespół.

Nikt nie przejmował się faktem, że Jozak debiutuje w Legii jako trener drużyny seniorów. Nikt też nie weryfikował kompetencji jego bałkańskich współpracowników. Trener ich wskazał, klub zatrudnił.

To się nie mogło udać. Legia grała coraz gorzej, zagraniczni piłkarze, których na boisku trudno odróżnić, nie czuli ze stołecznym klubem żadnej więzi poza materialnš. Legia Warszawa stała się Legiš kosmopolitycznš, a na Łazienkowskiej to nie przejdzie.

Najlepszym zawodnikiem pozostaje pochodzšcy z Pułtuska Arkadiusz Malarz, największym talentem jest Sebastian Szymański z Białej Podlaskiej, a największy hart ducha ma Michał Kucharczyk z twierdzy Modlin. Niepotrzebny im trener z Zagrzebia, a jeœli już, to prawdziwy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL