Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Szułdrzyński: I co z tego, że mamy rację?

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Poczštkowo nic nie zwiastowało katastrofy. Tuż przed Międzynarodowym Dniem Obchodów Pamięci o Ofiarach Holokaustu Sejm przegłosował ustawę przewidujšcš trzy lata więzienia za przypisywanie „wbrew faktom" państwu lub narodowi polskiemu odpowiedzialnoœci lub współodpowiedzialnoœci za zbrodnie III Rzeszy. Przez półtora roku projekt ustawy leżał w komisji i nagle – zupełnym przypadkiem kilka dni po tym, jak TVN wyemitował materiał o polskich neonazistach – Sejm ustawę przyjšł.

Strona polska wyglšdała na zupełnie zaskoczonš ostrš reakcjš Izraela na decyzję Sejmu, co może œwiadczyć o słaboœci naszych służb dyplomatycznych, które nie uprzedziły rzšdu o zbliżajšcym się potężnym kryzysie w relacjach między Polskš a Izraelem.

Jednak racja moralna leży po stronie polskiej. Intencje, by walczyć o dobre imię naszego kraju, sš słuszne. Nie było czegoœ takiego jak „polskie obozy zagłady". Wystarczy choćby spojrzeć na listę członków załóg obozów nazistowskich na terenie okupowanej Polski, by stwierdzić, że przytłaczajšcš większoœć stanowili Niemcy i Austriacy. Polacy nie byli wszak werbowani do SS, które zajmowało się zarzšdzaniem przemysłem zagłady. Polskie państwo, w przeciwieństwie do wielu innych w Europie, nigdy nie współpracowało z hitlerowskimi Niemcami.

Ale ani w dyplomacji, ani w polityce historycznej samo posiadanie moralnej racji nie wystarcza. Przegłosowany przez Sejm przepis jest bowiem w istocie zbyt ogólny. O tym, co będzie przypisywaniem „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialnoœci lub współodpowiedzialnoœci za popełnione przez III Rzeszę Niemieckš zbrodnie nazistowskie", będš teraz decydować nie historycy, ale... prokuratorzy.

Gdy Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy, w cišgu półtora roku zbudował Muzeum Powstania Warszawskiego. Po wyborach 2015 roku w PiS jednak wygrało przekonanie, że lepiej politykę historycznš uprawiać za pomocš kary trzech lat więzienia i działań prokuratury niż pozytywnych działań na polu dyplomacji czy edukacji.

PiS oburza się dziœ, że ma złš prasę na œwiecie, a nowelizacja ustawy o IPN stała się kolejnym pretekstem do tego, by uderzyć w Polskę. Ale trzeba też przyznać, że przez kilka ostatnich lat robił wiele, by swš reputację popsuć. Zbytnia pobłażliwoœć organów œcigania wobec radykalnych ruchów nacjonalistycznych, niejasny stosunek do ONR, poczštkowe bagatelizowanie rasistowskich wybryków na ostatnim Marszu Niepodległoœci, porównanie przeciwnika politycznego do szmalcownika przez prominentnego polityka PiS czy też wywiad szefowej MEN, która nie chciała odpowiedzieć, kto dokonał mordu w Jedwabnem czy pogromu kieleckiego, wszystko to składniki, z których PiS pichcił obecnš dyplomatycznš katastrofę.

Jeœli w dodatku przejrzymy opinię MSZ do pierwotnego projektu nowelizacji ustawy o IPN, który ostrzegał, że może się ona obrócić przeciwko Polsce, można odnieœć wrażenie, że celem ustawy wcale nie było zwiększenie szans na polepszenie pozycji naszego kraju na œwiecie, lecz prężenie muskułów na użytek wewnętrzny.

Widzšc zaœ reakcje na polskš ustawę, można się spodziewać, że przyniesie ona efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego. Zasięg sformułowania #PolishDeathCamps był w miniony weekend w internecie 27 razy większy niż #GermanDeathCamps. Trudno się też będzie dziwić, jeœli nieprzychylni Polsce autorzy zacznš wyszukiwać dowodów na współodpowiedzialnoœć Polaków za zbrodnie popełniane na Żydach. Zaczęło się więc od dobrych chęci, skończy się realnš stratš dla Polski.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL