Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Bogusław Chrabota: Polska w strefie euro. Jedyny rozsšdny wybór

Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Dokładnie rok temu pisaliœmy na łamach naszej gazety o koniecznoœci wejœcia Polski do strefy euro. Minšł rok i nic w tej kwestii się nie zmieniło, a jeœli cokolwiek, to pojawiły się nowe argumenty uzasadniajšce taki wybór.

Strefa euro skutecznie przewalczyła wewnętrzny kryzys, który w istocie był kryzysem gospodarek kilku krajów, a nie – na co błędnie wskazywano – kryzysem systemu walutowego. Dziœ jest to lepiej rozumiane niż przed rokiem, a œwietne wyniki ekonomiczne niemal wszystkich krajów zjednoczonej Europy dowodzš, że unijny projekt ma przed sobš przyszłoœć.

Unia Europejska mimo populistycznych paroksyzmów dobrze wkomponowuje się w dominujšcy nurt globalizacyjny i wydaje się jedynš odpowiedziš naszego regionu na œwiatowy wyœcig do nowoczesnoœci. Wobec wcišż potężnej gospodarki amerykańskiej i rozpędzajšcej się wschodniej Azji jedynš szansš Starego Kontynentu jest coraz szybsza integracja, wspólny rynek budowany wokół idei swobody transferu ludzi i kapitału, czyli tego, co jest i musi pozostać trzonem zjednoczenia. Œwietnie to rozumiejš w Paryżu i Berlinie, paradoksalnie także w Londynie, który mimo decyzji o brexicie próbuje wywalczyć możliwie najmniej skrępowane relacje handlowe z kontynentem.

Nowi europejscy liderzy, tacy jak Emmanuel Macron, uczynili nawet z kwestii œciœlejszej integracji polityczny sztandar i naprawdę trzeba politycznej œlepoty, by nie dostrzegać tego trendu. Integracja będzie – z natury rzeczy – odbywała się w kręgu wspólnej waluty, bo to ona już od 19 lat jest warunkiem i głównym wyznacznikiem zjednoczenia. Nie może w tym procesie zabraknšć Polski, która bez przyjęcia euro musi z coraz większš prędkoœciš migrować na europejskie peryferie.

Trzeba powiedzieć to wyraŸnie: nie ma żadnych merytorycznych argumentów przeciw przyjęciu wspólnej waluty. Argumenty takie jak ryzyko drożyzny czy brak elastycznoœci walutowej w sytuacji kryzysu można między bajki włożyć. W konkurencyjnej gospodarce zawyżanie cen konwersyjnych jest na dłuższš metę niemożliwe, chroni przed nim okresowa dwucenowoœć (czasowy obowišzek podawania dwóch cen: w euro i polskich złotych), w kwestii zaœ elastycznoœci narodowej waluty – jak podkreœlajš ekonomiœci – bank centralny ma względnš swobodę deprecjacji, nie zaœ aprecjacji pienišdza, co oznacza tylko łatwoœć włšczania mechanizmu inflacyjnego. A to akurat narzędzie – dla bezpieczeństwa nas wszystkich – wypadałoby politykom odebrać.

Za uczestnictwem Polski w strefie euro oprócz argumentów ekonomicznych (zmniejszenie ryzyka walutowego, zerowe koszty transakcyjne w obrębie strefy, większy rygor budżetowy) przemawiajš również racje polityczne. Europa wielu prędkoœci już istnieje, można być w centrum i kształtować tożsamoœć wspólnego projektu lub sytuować się na niezauważalnym marginesie. Ten ostatni wybór to œwiadoma decyzja o upoœledzeniu cywilizacyjnym na wiele pokoleń.

Jest jeszcze ryzyko wyjœcia poza Unię, co wielu politykom się marzy, choć zwykle publicznie tego nie głoszš. Problem w tym, że opuszczenie wspólnoty niekoniecznie przełoży się na ustrojowe korzyœci. W dzisiejszym œwiecie, którym rzšdzš populizm i socjalna roszczeniowoœć, zerwanie z Brukselš oznaczałoby pewniejszy dryf w stronę Mińska i Moskwy niż Londynu czy Waszyngtonu.

Po co wracamy do tego trudnego tematu? Bo taki mamy moralny obowišzek. Nikt i nic nas nie zwalnia z troski o bieg polskiej historii i przyszłe pokolenia. Będziemy wracali do tej sprawy nie tylko co roku, ale codziennie. Dziœ jest na to dobry moment, bo na czele rzšdu stanšł człowiek, który – mam wrażenie – w swoich kręgach partyjnych rozumie te sprawy najlepiej. Wiem, z czym się zmaga, bo czysto ideologiczny opór rzšdzšcej partii przeciw integracji, której symbolem stało się euro, jest piekielnie trudny do przewalczenia. Ale wierzę, że umie słuchać merytorycznych argumentów i ma œwiadomoœć, że europejskie okno na Polskę powoli się zamyka. Trzeba więc pilnie podjšć dialog, a potem decyzję. Dziœ wszystko w rękach Morawieckiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL