Komentarze

Bogusław Chrabota: Bezkrytyczna dobra zmiana

PAP, Paweł Supernak
Samochwała w kącie stała… Wtorkowe podsumowanie dwóch lat rządów PiS pewnie nie tylko mi przypomniało sławny wierszyk Jana Brzechwy.

A teraz już bez literackich odniesień. Propagandystką dobrej zmiany jest pani premier doskonałą (o niebo lepszą od Jarosława Kaczyńskiego) i już samo to zapewne rozstrzygnie o dokończeniu przez nią kadencji. Milutka atmosfera konferencji, kurtuazja, ba, czołobitność prezesa PiS wobec osiągnięć szefowej rządu nie pozostawiają złudzeń co do zmiany w fotelu premiera.

Po dwóch latach rządzenia jest świetnie, a będzie jeszcze lepiej. Po co więc wywracać tak fantastycznie zarządzaną ekipę? W oficjalnym przekazie w istocie brak logicznych przesłanek.

A teraz o uniwersum Beaty Szydło. Jej świat składa się z wdzięczności wobec prezesa (to po pierwsze i najważniejsze!) i zasadniczych osiągnięć na trzech głównych polach. Są nimi kwestie wsparcia rodziny, bezpieczeństwa i rozwoju. Chwalić się zaczynamy od „perfekcyjnie realizowanego” programu 500+ (wg pani premier autorski projekt prezesa Kaczyńskiego). To przede wszystkim – w tej narracji – wsparcie materialne, które oddaje polskim rodzinom poczucie „godnego życia”. Gdzieś w tle skromnie wybrzmiewa kwestia demografii, acz jej niewielka ekspozycja zdradza rezygnację ze złudzeń co do skuteczności programu. Korekty? Potrzebne zmiany? Ani słowa, za to zapowiedź rozwijania kolejnych projektów w stylu Mieszkanie+.

Równie wiele osiągnięć mamy na polu bezpieczeństwa. Tu na pierwszym planie gratulacje dla ministra Mariusza Błaszczaka za modernizację, która uczyniła z polskiej policji niemal światowego lidera wśród służb mundurowych. I satysfakcja z konsekwentnego wzmacniania przez MON siły polskiej armii. Jakieś wątpliwości, problemy? Nie, pani premier ich nie widzi.

I na koniec rozwój, gospodarka, której lejce dzierżą pewne dłonie wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Podstawowe kierunki i osiągnięcia? Skuteczne uwalnianie polskiej przedsiębiorczości z „okowów niemożności”(?!), odbudowywanie polskiego sektora bankowego, polskiego przemysłu – i węgiel oczywiście na koniec. Dobry, bo polski. A niedługo nowoczesny i ekologiczny. Prawda?

To mniej więcej tyle. Uproszczona wizja świata, nieprawdaż? Nic o skonfliktowanych z rządem środowiskach, totalnej plajcie polskiej polityki zagranicznej (Wyszehrad i Trójmorze to wciąż zamki na piasku), nieudolnym zarządzaniu centralnym, które konserwuje Polskę sektorową. O poniechaniu sprawy repatriacji ze Wschodu, braku sukcesów w przerwaniu procesów migracyjnych młodych Polaków poza granice kraju.

Nic o narastającym kryzysie demograficznym, poniechaniu reformy finansów publicznych, systemu podatkowego. O odwrocie od zdrowej prywatyzacji i ukrywanej pod różnymi magicznymi zaklęciami odbudowie socjalistycznego sektora państwowego. I nic o fatalnej polityce kadrowej, która na milę pachnie kumoterstwem i nepotyzmem. Tego wszystkiego w sprawozdaniu liderów dobrej zmiany zabrakło. Czy przez to problemy znikną?

Nie, to tylko puder na przemęczonej twarzy. Bogu może dziękować Beata Szydło za Morawieckiego i światową koniunkturę, która wciąż działa na korzyść Polski i Polaków. Ale jeśli – nie daj Boże – jakiś klocek z tej układanki wypadnie, zostanie tylko Brzechwa.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL