Michał Szułdrzyński: Czy Polskę można traktować poważnie?

aktualizacja: 18.04.2017, 18:55
Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Po przedświątecznym zamieszaniu wokół słów szefa państwowej podkomisji ds. wyjaśniania katastrofy polskiego Tu-154M coraz częściej pojawia się pytanie, czy dr. Wacława Berczyńskiego można traktować serio.

W siódmą rocznicę tragedii smoleńskiej Berczyński przedstawił film, w którym jako najbardziej prawdopodobną przyczynę katastrofy podano eksplozję ładunku termobarycznego. Jeśli ktoś wówczas się zastanawiał, dlaczego zamiast konferencji prasowej odbył się pokaz filmu, po piątkowym wywiadzie szefa podkomisji dla "DGP" nie powinien mieć żadnych złudzeń. Źródła "Rzeczpospolitej" w PiS twierdzą, że nawet środowisko szefa MON boi się publicznych wystąpień Berczyńskiego. Nic dziwnego. Wszak resort obrony musiał dementować jego słowa, jakoby to on "wykończył caracale".

Sęk jednak w tym, że Berczyński nie jest osobą prywatną. Wypowiada się jako szef oficjalnego państwowego ciała. Pytanie, czy rząd i PiS zdają sobie sprawę z konsekwencji działań jego i jego przełożonego Antoniego Macierewicza. Ja uświadomiłem je sobie kilka dni temu podczas rozmowy z wysokim rangą zagranicznym dyplomatą, który spytał mnie, czy polski rząd będzie się domagał reakcji ze strony NATO, a w szczególności uruchomienia art. 5 traktatu waszyngtońskiego, po stwierdzeniu przez komisję, że polski prezydent zginął w wyniku eksplozji na terytorium Rosji. Gdy wyraziłem zaskoczenie tym pytaniem, mój rozmówca stwierdził: –Przecież musimy traktować serio to, co mówią polski minister obrony narodowej i powołani przez niego eksperci.

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Rzeczpospolitej"

Zamów subskrypcję TANIEJ O VAT
i czytaj bez ograniczeń!

Kup teraz
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE