Również sam Dawid Jackiewicz nie miał sobie nic do zarzucenia – chwalił się, że przygotował swój resort do likwidacji, uporządkował kwestie pensji i odpraw zarządów spółek Skarbu Państwa. Dlaczego więc stracił stanowisko? Dlaczego dziesięć miesięcy po zaprzysiężeniu rządu pierwszy konstytucyjny minister został zdymisjonowany w atmosferze skandalu?
Najwyraźniej PiS postanowił wysłać do swojego zaplecza jasny sygnał, że nie będzie tolerował nepotyzmu i obsadzania spółek marnej jakości działaczami partyjnymi. Przekaz brzmi: zdajemy sobie sprawę, co się dzieje, wiemy, że niektórzy działacze „dobrej zmiany” myślą bardziej o dobru swoim, niż wspólnym.