Koleje

Omelian atakuje, Balczun odpowiada

Wojciech Balczun
Fotorzepa/Mateusz Dąbrowski
Ukraiński minister domaga się dymisji całego polskiego zarządu kolei oraz spraw karnych dla byłego prezesa i jego ekipy.

Rada ministrów Ukrainy przyjęcia dziś dymisję złożoną przez Wojciecha Balczuna, prezesa państwowych kolei Ukrainy. Na jego miejsce do czasu ogłoszenia i rozstrzygnięcia nowego konkursu został powołany Jewgienij Krawcow dotychczasowy wiceminister infrastruktury i transportu.

Najbardziej z odejścia polskiego menadżera ucieszył się jego największy krytyk - Wołodymyr Omelian minister infrastruktury i transportu.

- Zwolnienie Balczuna (Polak sam złożył wniosek o dymisję - red) to dobry krok, chociaż spóźniony. Powinien nastąpić w czerwcu na podstawie odpowiedniego raportu rządowego. Ale takiego raportu nie ma do dziś, niestety. Przypomnę, że od 10 miesięcy domagałem się zmiany wyższego kierownictwa kolei. I teraz najważniejsze - musi być pełna wymiana całego kierownictwa na profesjonalne i rzeczywiście niezależne - cytuje ministra biuro prasowe resortu.

Omelian cieszy się też, że prowadzone jest dochodzenie dotyczące działalności kierownictwa kolei.

- Teraz prokuratura generalna i inne organy ścigania prowadzą ok. 90 spraw karnych o zagarnięcie, roztrwonienie i przejęcia majątku kolei drogą wykorzystania stanowisk służbowych. Do tego Balczun w rzeczywistości sam odsunął się od wykonywania obowiązków na długo przed złożeniem dymisji - dodał minister.

Miał on też za złe zbyt częste przeloty polskich członków zarządu kolei na trasie Kijów-Warszawa i z powrotem.

- U członków zarządu: Ireneusza Wasilewskiego, Remigiusza Paszkiewicza oraz Sławomira Nowaka szefa Ukrawtodora (spółka zależna kolei -red) i u mnie w Polsce zostały rodziny, tam nasze dzieci chodzą do szkół. Przylatujemy w piątek wieczorem, a w poniedziałek rano jesteśmy z powrotem w Kijowie. Nic w tym niezwykłego. Natomiast podczas przebywania na Ukrainie jesteśmy praktycznie cały czas w pracy. A kiedy wracamy do mieszkań to i tak cały czas myślimy o strategii firmy - odpowiadał prezes.

Dziś Wojciech Balczun podsumował swoją pracę na Ukrainie na portalu społecznościowym. Nie wdawał się tam w pyskówki z ministrem Omelianem, ale przyznał, że „codzienna krytyka" była dla niego motywacją, a jako cudzoziemiec miał bardziej pod górę. „Rozumiałem jak bardzo strategicznym przedsiębiorstwem jest na Ukrainie kolej i jakie ograniczenia nakłada to na moją działalność z tej prostej przyczyny, że jestem obcokrajowcem".

Wojciech Balczun przyznał, że obejmując stanowisko prezesa w kwietniu 2016 r. (wygrał konkurs rządowy), sytuacja w firmie była „dużo trudniejsza niż można było sobie wyobrazić". Wyliczył, co przez rok udało się zrobić:

- Ustabilizowaliśmy firmę, poprawiliśmy wszystkie wskaźniki, przygotowaliśmy pięcioletnią strategię, przywróciliśmy reputację kolei ukraińskich na arenie międzynarodowej, zawróciliśmy ją na drogę inwestycji, uruchomiliśmy nowe połączenia pasażerskie - wyliczył menadżer.

Balczun podał, że „za 6 miesięcy 2017 r. według międzynarodowych standardów finansowych zysk netto wyniósł 122,5 mln hrywien czyli o 3,9 mld hrywien r/r". Zarząd w większości złożonemu z Polaków zmniejszył też o 15 proc. zadłużenie kolei. Zwiększył natomiast wpłaty do budżetu państwa. W 1 półroczu 2017 r. było to 8,8 mld hrywien o 1,1 mld hrywien więcej w ujęciu rocznym.

Były prezes podziękował za wsparcie swojej rodzinie i Ukraińcom, którzy go popierali i pomagali.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL