Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Koleje

Drugie dno dymisji Wojciecha Balczuna

Wojciech Balczun
Foto: Andrzej Cynka
Dymisja polskiego menadżera ze stanowiska szefa ukraińskich kolei państwowych może mieć drugie dno. Oficjalną przyczyną są sprawy osobiste Wojciecha Balczuna.

Balczun złożył dymisję w miesiąc po przedłużeniu na dwa lata kontraktu na stanowisko prezesa ukraińskich kolei (Ukrżaliznytsia). Od czasu ostrego konfliktu ministra transportu Wołodymyra Omeliana z prezesem Balczunem, ukraińskie koleje podlegają bezpośrednio radzie ministrów.

„Dziś rozpatrzymy wniosek Wojciecha Balczuna o dymisję. On podjął tę decyzję absolutnie samodzielnie i ja to szanuję. Chcę podkreślić, że za ten rok, co by ktoś na ten temat nieopowiadał (chodzi o rok kierowania przez Balczuna ukraińskimi kolejami -red), miały miejsce pozytywne zmiany. Chcę podziękować panu Balczunowi za jego pracę i zapewnić, że rozumiem, w jak trudnych warunkach pracował. Dzisiaj rozpatrzymy też powołanie na stanowisko pełniącego obowiązki nowego szefa kolei Jewgienija Krawcowa. Podkreślam, że chodzi o czasową nominację. Musimy ogłosić nowy konkurs na nowego, lepszego kandydata” - cytuje premiera Wołodymyra Hrojsmana agencja Unian.

Dymisja Balczuna nastąpiła trzy dni po tym jak miał miejsce skandal z niesprawną klimatyzacją w pociągu Cherson-Kijów, którym podróżowała ukraińska wicepremier - Iwanna Klimpusz-Cyncadze (odpowiada za integrację europejską i euroatlantycką). Według wicepremier w pociągu panował tak wielki upał, że m.in. szef pociągu stracił przytomność.

Dziś ukraińskie koleje oficjalnie przeprosiły pasażerów za „niewłaściwe warunki podróży”. Spółka wyjaśnia, że „ w wagonie nr 12 (czyli tym w który podróżowała wicepremier-red) nie działała klimatyzacja za co winę ponosi firma Dnieprowagonremontstroj - wykonująca remont instalacji. Wagon został wycofany z ruchu. Koleje rozpoczęły działania, by zakończyć współpracę w firmą, która nie wykonuje usług w odpowiedniej jakości” - głosi komunikat firmy.

Poleciały też głowy w samej firmie kolejowej. Władze kolei poinformowały także, że zwalniają ze stanowisk naczelnika, zastępcę i głównego inżyniera pasażerskiej zajezdni dworca Kijów Pasażerski.

Jak zwracają uwagę znawcy tematu, ostatni skandal mógł być przysłowiową kroplą, która przepełniła dzban. Działalność Wojciecha Balczuna i jego polskiej ekipy od początku napotykała na ogromny opór i destrukcyjne działania mafijnych układów, które od lat dzieliły i rządziły w ukraińskich kolejach państwowych.

Przypomnijmy: Koleje są spółką publiczną wchodzącą do dziesiątki największych przedsiębiorstw Ukrainy; mają 6 regionalnych kolei oraz 140 różnego rodzaju zakładów. Magistrale kolejowe są strategicznym aktywem Ukrainy i kluczowym elementem połączeń kolejowych Unii z Rosją i Azją Centralną. Przez Ukrainę przebiegają 4 z 10 głównych korytarzy paneuropejskiego transportu kolejowego.

Firma zarządza 21,5 tys. km torów kolejowych (47 proc. z nich jest zelektryfikowanych), 4 tys. lokomotyw i 123 tys. wagonów. „Ukrżaliznytsia” ma 60 proc. udział w przewozach towarowych i 38 proc. w pasażerskich.

Sytuacja w państwowej spółce była tak zła (16 mld hrywien start w 2015 r), że na początku 2016 roku resort gospodarki kierowany przez litewskiego specjalistę Ajwarasa Abramowiczjusa (też już w rządzie nie pracuje), ogłosił konkurs na nowego szefa. Na rozpisany w lutym 2016 r konkurs zgłosiło się 31 chętnych w tym 8 cudzoziemców. Komisja na czele z ministrem Abramowiczjusem wybrała Polaka - Wojciecha Balczuna.

- Wojciech jest młody, ale to nadzwyczaj skuteczny szef największych polskich firm. Najpierw kierował największym polskim bankiem PKO BP, a potem sięgnął wyżej - kierując PKP Cargo. Tam przeprowadził wielką reorganizację systemu zarządzania, przekształcił PKP Cargo w prawdziwą konkurencję dla Deutsche Bahn, doprowadził firmę do IPO (na giełdzie warszawskiej - 2013 r -red) i odszedł na zasłużony urlop. Człowiek sukcesu osiąga sukcesy we wszystkim. Jest liderem grupy rockowej (Chemia -red) w Polsce. Już cztery lata stoi też na czele rady nadzorczej LOT - argumentował minister i podał ile zarobi Polak:

- Pensja stała stanowi 25 proc. tej kwoty (375 tys. dol.); pozostała część zależy od wyników. Jeżeli będą to dyrektor Bałczun zarobi do 1,5 mln dol. - wyjaśnił Litwin.

Wojciech Balczun rozpoczął pracę w kwietniu 2016 r, a w grudniu doszło do kilkunastu ataków hakerskich na system ukraińskich kolei i gróźb wobec prezesa i jego zastępców. Premier Wołodymyr Hrojsman oświadczył wtedy, że wydarzenia w kolejowej firmie mają związek z istnieniem „określonej opozycji w tej i innych państwowych firmach ukraińskich”.

- Ataki hakerskie miały za zadanie skompromitować nowy system rozdziału wagonów - dodał premier.

„Z całą odpowiedzialnością i obawą oświadczam: obecnie ma miejsce silne torpedowanie wszystkich naszych ostatnich decyzji, szczególnie w sferze kadrowej. Nowe kierownictwo zetknęło się z realnymi groźbami użycia siły fizycznej…Pojawiły się też ataki hakerskie na nasze serwery i systemy; została zablokowana strona firmy” - mówił Balczun.

Prezes kolei wyjaśnił, że groźby pochodzą od „konkretnych osób, powiązanych z urzędnikami na wysokich szczeblach władzy”. A jeżeli chodzi o ataki hakerskie, to dotyczą one wprowadzenia automatycznego systemu rozdziału pustych wagonów.

„To spotkało się z ostrą reakcją starego systemu” - przyznał Polak. Dodał, że choć urząd objął w kwietniu, to dopiero po pół roku - w grudniu rozpocząć można było reformy, w tym zmiany kadrowe. Balczun wymienił m.in.dyrektora finansowego, dyrektora ds strategii, dyrektora ds marketingu i naczelnika Centrum Logistyki Transportowej.

Koleje zamknęły 2016 rok zyskiem 303 mln hrywien (wg ukraińskich standardów księgowych). W tym roku firma przeszła na standardy księgowości międzynarodowej. Ma wypracować 15 mln hrywien zysku.

- Oczekiwałem dużo lepszych wyników - komentował minister Omelian. Wcześniej resort zatwierdził plan finansów kolei na 2017 r., ale Omelian nazwał go „słabym”.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL