Katastrofa smoleńska

Podkomisja smoleńska wierzy w wybuch na pokładzie Tu-154M

PAP, Paweł Supernak
Na pokładzie była eksplozja – uważają eksperci podkomisji. Prokuratura dopiero bada ten wątek.

W całej Polsce odbywały się w poniedziałek uroczystości upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej. W tym roku jednak rząd PiS nadał im ogromną rangę. Odsłaniano popiersia, celebrowano msze, odbyły się przemarsze i manifestacje.

Jednym z kluczowych punktów obchodów siódmej rocznicy katastrofy miała być jednak prezentacja ustaleń tzw. podkomisji smoleńskiej powołanej przez ministra Antoniego Macierewicza.

Spotkanie zorganizowano w Wojskowej Akademii Technicznej. Oprócz krótkich wystąpień szefa MON i dr. Wacława Berczyńskiego zaprezentowano film, którego głównym przesłaniem było przedstawienie teorii wybuchu na pokładzie. Nie przewidziano możliwości zadawania pytań, odsyłając dziennikarzy do internetowego czatu, którego początek wyznaczono na 22.30.

Zaprezentowana wersja wydarzeń nie była niespodzianką – dr Berczyński sygnalizował już wcześniej, że Tu-154 rozpadł się w powietrzu na skutek wybuchu, a odrywające się od niego części spadały na ziemię zanim uderzyły w brzozę. Te tezy mają potwierdzać eksperymenty.

– Dziś jest czas czynów. Trzeba powiedzieć ze wstydem, że instytucje państwowe, które badały katastrofę po 10 kwietnia, nie dopełniły swoich obowiązków – mówił szef MON Antoni Macierewicz. – Pełną odpowiedzialność za katastrofę ponosi strona rosyjska – twierdzi podkomisja.

Co ustaliła? Według niej działały trzy ośrodki decyzyjne – w Moskwie, w centrum „Logika" rozkazy wydawał były dowódca wojsk specjalnych w Afganistanie, który łączył się ze Smoleńskiem – na wieży, oprócz dwóch kontrolerów był też b. szef bazy wojskowej płk Krasnokutski, który przejął dowodzenie i wydawał rozkazy.

Nawigatorzy mieli świadomie wprowadzać polską załogę w błąd. „Począwszy od wejścia Tu-154 na ścieżkę i ustawienia zejścia pod zbyt stromym kątem, Ryżenko (jeden z kontrolerów – red.) systematycznie podawał Polakom fałszywe, zaniżone o ok. pół kilometra informacje co do odległości od pasa" – podała podkomisja, dodając, że wbrew utrwalanej wersji zdarzeń, to informacja o odległości, a nie wysokości była kluczowa. 100 metrów nad ziemią – polski samolot był zachęcany do lądowania, nawigatorzy milczeli zamiast wydać komendę odejścia na drugi krąg.

Zdaniem podkomisji, 900 metrów od pasa na lotnisku tupolew zaczął się rozpadać. Odpadło lewe skrzydło, pierwszy z odłamków znaleziono 45 m przed brzozą.

Komisja podała też, że tuż przed uderzeniem w ziemię na pokładzie samolotu nastąpił wybuch. Mają tego dowodzić ślady oparzeń na ciałach kilku ofiar, które odnaleziono poza strefą tzw. pożarów lokalnych.

To, co dla podkomisji wydaje się oczywiste, prokuratura dopiero bada. Wśród wielu wątków weryfikuje także ten dotyczący ewentualnego wybuchu, a do badań pozyskała międzynarodowe grono ekspertów.

Jednak senator PO Aleksander Pociej uważa, że stawiane tezy wzajemnie się wykluczają. – Mamy dysonans poznawczy, bo co innego mówi minister Macierewicz, a co innego prokuratura – mówił w poniedziałek w TV Rzeczpospolita.

– Albo rację ma prokuratura pod wodzą Ziobry, że doszło do błędów ludzkich, przypadkowych, albo podkomisja, twierdząc, że doszło do zamachu. Jeśli miałby być zamach, to przeczy to ustaleniom prokuratury – mówił w „Rzeczpospolitej" senator Pociej. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: g.zawadka@rp.pl

Tezy prezentacji podkomisji smoleńskiej

Ostatnia faza tragedii była spowodowana eksplozją, do której doszło w kadłubie samolotu – nastąpił trzask z prawego i lewego silnika, 900 metrów od pasa tupolew zaczął się rozpadać.

- Możliwą przyczyną eksplozji był ładunek termobaryczny.

- Eksplozje nastąpiły w kadłubie, centropłacie oraz w skrzydłach.

- Oderwanie 6 metrów lewego skrzydła nie może spowodować obrotu samolotu i przeszkodzić w dalszym locie.

- W miejscu katastrofy znaleziono co najmniej cztery ciała ofiar ze śladami działania wysokiej temperatury, „której nie można wytłumaczyć bliskością pożarów naziemnych".

- W wieży kontroli lotów lotniska w Smoleńsku panował chaos, działały trzy ośrodki decyzyjne.

- Nawigatorzy świadomie wprowadzali polską załogę w błąd.

Msze, kwiaty, znicze i przemarsz

- Poranna msza święta w intencji ofiar katastrofy odprawiona została w kościele seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu

- Na warszawskich Powązkach pod pomnikiem ofiar katastrofy kwiaty złożyli premier Beata Szydło i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Znicze zapłonęły także na grobach ofiar katastrofy w Świątyni Opatrzności Bożej, kwiaty złożono przed Pałacem Prezydenckim.

- Prezydent Andrzej Duda odwiedził grób Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.

- W Kancelarii Premiera odsłonięto tablicę upamiętniającą Lecha Kaczyńskiego, Przemysława Gosiewskiego i Zbigniewa Wassermanna.

- Politycy SLD uczcili pamięć swoich koleżanek i kolegów – Izabeli Jarugi-Nowackiej, Jerzego Szmajdzińskiego i Jolanty Szymanek-Deresz. Wspominali przyjaciół, składali wieńce.

- Polska delegacja w Smoleńsku. 100-osobowa delegacja, w tym krewni ofiar tragedii, przybyła na miejsce katastrofy Tu-154M w Smoleńsku, by oddać hołd ofiarom. Odczytano listę ofiar katastrofy i zapalono znicze.

- Pod Pałacem Prezydenckim odbyły się po południu uroczystości z udziałem prezydenta RP.

- Uroczystości zakończyły się mszą św. w intencji ofiar katastrofy i przemarszem pod Pałac Prezydencki oraz Apelem Pamięci.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL