Jarosław Kaczyński: Przed katastrofą smoleńską rozmawiałem z bratem. O stanie zdrowia mamy

aktualizacja: 27.07.2017, 21:13
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

- Rozmawiałem z bratem zanim załoga samolotu dowiedziała się o mgle nad Smoleńskiem. Rozmowa dotyczyła stanu zdrowia mamy - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

REDAKCJA POLECA

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozwał Lecha Wałęsę. Domaga się od byłego prezydenta przeprosin m.in. za zarzut, że Kaczyński jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Zgodnie z pozwem opublikowanym przez Wałęsę, Kaczyński domaga się przeprosin za wpisy na Facebooku od czerwca do września 2016 r. Padły w nich, ze strony byłego prezydenta zarzuty, że - jak czytamy w pozwie - "Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 r.". W oświadczeniu, którego domaga się od Wałęsy Kaczyński, ma znaleźć się stwierdzenie, że były to "bezprawne i nieprawdziwe zarzuty".

W studiu telewizji Trwam prezes PiS komentował pozew i rozmowę z Lechem Kaczyński przed wylotem do Smoleńska. - Swego czasu znałem Lecha Wałęsę nieźle, a mój brat znał go bardzo dobrze, wiedziałem z kim mam do czynienia. Nieustanne twierdzenia, że ja doprowadziłem do śmierci mojego brata, że ja go namawiałem do lądowania w sytuacji niebezpieczeństwa, to są sytuacje niedopuszczalne - powiedział Jarosław Kaczyński.

- Gdybym ja wiedział, że jest niebezpieczeństwo i miał taką możliwość, to błagałbym go, by zrobił wszystko, by nie doszło do tragedii - dodał.

Prezes PiS przyznał, że przed startem prezydenckiego Tupolewa do Smoleńska, rozmawiał z prezydentem. - Stało się to zanim na pokładzie dowiedziano się, że mgła. To było wiele minut przed tym. Wielokrotnie o tym mówiono, potwierdzały to również nieprzychylne nam komisje. Rozmowa była krótka i dotyczyła stanu zdrowia mojej mamy, która była bardzo ciężko chora i była w szpitalu - powiedział Kaczyński.

- Musiałem w końcu zareagować, bo ludzie mogliby uwierzyć, że jestem odpowiedzialny za śmierć mojego brata. Tym bardziej, gdy słyszę to w Sejmie od osób, które są gotowe wszystko powiedzieć i przed niczym się nie cofną. Z przykrością, bo nie zależy mi na tym, ale musiałem ten proces wytoczyć - zakończył Kaczyński.

POLECAMY

KOMENTARZE