Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Jak zabito ludzi Bartka

"Bartek" (pierwszy po prawej)
IPN
IPN odtworzył mechanizm zbrodni UB na żołnierzach z oddziału NSZ Henryka Flamego „Bartka”.

Po latach poszukiwań naukowcy z IPN odnaleŸli szczštki żołnierzy słynnego „Bartka". Doły œmierci odkryto na terenie poniemieckiego lotniska w miejscowoœci Stary Grodków na OpolszczyŸnie. – ZnaleŸliœmy ryngrafy, polskie przedwojenne orzełki, monety, fragmenty pasów. Wszystko wskazuje na to, że należały do żołnierzy „Bartka" – mówi nam prof. Krzysztof Szwagrzyk, który kieruje zespołem poszukiwawczym. Jest też dużo amunicji, a nawet broń.

Ludzkie szczštki znajdowały się tuż obok fragmentów odnalezionego przez naukowców baraku, w którym doszło do zbrodni. Ze wstępnej analizy szczštków wynika, że ciała ofiar zostały uszkodzone w wyniku wybuchu.

Pion œledczy katowickiego oddziału IPN prowadził œledztwo, które odsłoniło kulisy utrzymywanej w tajemnicy przez lata komunistycznych rzšdów mordu do którego doszło we wrzeœniu 1946 r. na terenie powiatów nyskiego, brzeskiego i gliwickiego. Sprawcami byli funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Przeprowadzili oni operację specjalnš pod kryptonimem „Lawina", której celem była fizyczna likwidację członków zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych z terenu Podbeskidzia pod dowództwem Henryka Flamego ps. „Bartek".

Z ustaleń IPN wynika, że ubecy dokonali zabójstwa 69 żołnierzy tej formacji poprzez oddanie strzału z broni palnej w potylicę, zabójstwa 30 - 40 osób poprzez wysadzenie ich w powietrze w zaminowanym drewnianym baraku, na terenie poniemieckiego lotniska w Starym Grodkowie, a także wysadzenie w powietrze co najmniej kilkudziesięciu żołnierzy w zaminowanej murowanej oborze, na terenie miejscowoœci Barut.

Bartek jednoczy podziemie

Zgrupowanie Henryka Flamego „Bartka", działajšce od kwietnia 1945 r. do amnestii w lutym 1947 r., było największš i najbardziej aktywnš antykomunistycznš formacjš zbrojnš na Œlšsku Cieszyńskim i w zachodniej częœci Małopolski. Podzielone było na kilka oddziałów i kilkanaœcie mniejszych grup zbrojnych, spoœród których częœć została œciœle podporzšdkowana dowództwu, niektóre natomiast zachowywały pewnš samodzielnoœć. Głównym celem tego zgrupowania była walka z komunistami, prowadzenie ataków na posterunki Milicji Obywatelskiej i placówki Urzędów Bezpieczeństwa, likwidacje pracowników tych służb oraz prowadzenie akcji propagandowych.

Zgrupowanie kształtowało się od kwietnia 1945 r. Wtedy wœród funkcjonariuszy posterunku MO w Czechowicach, zagrożonych aresztowaniem przez UB, zapadła decyzja o powrocie do podziemnej działalnoœci zbrojnej. Na ich czele stanšł Henryk Flame ps. „Bartek", który już od końca 1944 r. organizował struktury podziemia narodowego w okolicach Bielska. W pierwszych tygodniach po dezercji z milicji „Bartek" zorganizował swój oddział spoœród osób znanych mu jeszcze z czasów działalnoœci w konspiracji antyniemieckiej. Dzięki tym kontaktom od maja do jesieni 1945 r. miał on poprzez Jerzego Wojciechowskiego „Oma" kontakt ze sztabem Okręgu Œlšskiego NSZ.

Wœród jego najbliższych współpracowników znaleŸli się m.in. pełnišcy do wrzeœnia 1946 r. funkcję zastępcy dowódcy Jan PrzewoŸnik „Ryœ" oraz Rudolf Niesyto ps. „Ignac". Grupa działała poczštkowo w okolicach Dziedzic, Czechowic oraz Zabrzega. Bezpoœrednio przy dowódcy skupiło się wtedy około 10 osób. Drugi oddział, utworzony przez Jana PrzewoŸnika, w czerwcu 1945 r. liczył około 20 osób, ale niebawem dołšczyła do niego grupa już spoza okolic Czechowic. Na poczštku wrzeœnia 1945 r. Jan PrzewoŸnik wraz ze swymi podkomendnymi w okolice Dziedzic połšczył się z grupš skupionš bezpoœrednio przy „Bartku". Cały oddział, liczšcy wówczas około 30–40 osób, rozlokowany został w obozie na Baraniej Górze (szczyt górski w Beskidzie Œlšskim) gdzie przebywał do końca paŸdziernika 1945 r. W tym czasie „Bartek" wyodrębnił kilka mniejszych (najczęœciej 4–6 osobowych) grup, których podstawowym celem, obok prowadzenia akcji zbrojnych, stało się werbowanie nowych członków. Na czele oddziałów stanęli: „Wichura" (grupa z okolic Błatniej), „Ignac" (okolice Dziedzic), Władysław Niesytko „Felek" (okolice Czechowic) oraz Tadeusz PrzewoŸnik „Kuba" (okolice Dziedzic). Przy „Bartku" pozostał Jan PrzewoŸnik wraz kilkoma innymi osobami, które w następnym roku tworzyły podstawę sztabu zgrupowania.

Niezależnie od grupy skupionej wokół Henryka Flamego, od połowy 1945 r. w południowych i zachodnich częœciach powiatu żywieckiego (głównie w okolicach Milówki, Kamesznicy i Węgierskiej Górki) zaczšł działać oddział zbrojny dowodzony przez Antoniego Bieguna „Sztubaka" z Milówki, rekrutujšcy się z byłych żołnierzy AK zagrożonych aresztowaniem, a także uciekinierów z wojska i milicji oraz zbuntowanej młodzieży, która zakładała w szkołach tajne organizacje i po ich dekonspiracji, uciekała do lasu. W krótkim czasie grupa liczyła kilkadziesišt osób. Prawdopodobnie w paŸdzierniku 1945 r. „Sztubak" nawišzał kontakt z „Bartkiem" i formalnie podporzšdkował się jego komendzie jako dowódcy reprezentujšcego sztab Okręgu Œlšskiego NSZ.

Wiosnš 1946 r., cała formacja zbrojna, będšca już wtedy zgrupowaniem kilku większych oddziałów i kilkunastu mniejszych grup, łšcznie liczyła 100 – 200 aktywnych członków.

Na ich czele stali wyznaczeni przez „Bartka" dowódcy m.in.: Antoni Biegun „Sztubak" (dowodzšcy oddziałem liczšcym ok. 60–80 osób), Zdzisław Kraus „Andrus" (dowodzšcy oddziałem ok. 20–30 osób), Edward Michalik „Kanar" (dowodzšcy oddziałem 15–20 osób), Gustaw Matuszny „Orzeł Biały" (dowodzšcy oddziałem ok. 20 osób), Romuald Czarnecki „Pikolo" (dowodzšcy oddziałem ok. 20 osób), Leopold Siekliński „Poldek" (dowodzšcy oddziałem ok. 20 osób), Ludwik Byrski „Żbik" (dowodzšcy oddziałem ok. 15–30 osób), Józef Kołodziej „Wichura" (dowodzšcy oddziałem ok. 20–30 osób), Stanisław Włoch „Lis" (dowodzšcy oddziałem liczšcym ok. 15 osób), Józef Rauer „Bajan" (dowodzšcy oddziałem ok. 15 osób). Partyzanci „Bartka" przeprowadzili najbardziej spektakularnš akcję 3 maja 1946 r. Po rozbiciu posterunku milicji w Wiœle zorganizowali defiladę wszystkich podległych „Bartkowi" oddziałów.

Operacja „Lawina"

UB i milicja była bezradna wobec działań podejmowanych przez żołnierzy NSZ. Dlatego postanowili zorganizować akcję specjalnš. Postanowili wprowadzić do zgrupowania agentów oraz doprowadzić do jego likwidacji.

Z ustaleń œledztwa IPN wynika, że osobš, która podjęła się tego był funkcjonariusz MBP – kierownik Sekcji w Wydziale II Departamentu III – Henryk Wendrowski - występujšcy pod kryptonimem „Lawina". Do zgrupowania pod dowództwem „Bartka" został wprowadzony jeszcze jeden agent o ps. Korzeń, którym był funkcjonariusz MBP – referent Wydziału II Departamentu III - Marian Kuczyński.

Celem podjętych przez funkcjonariuszy MBP działań było zorganizowanie wyjazdu na Ziemie Zachodnie jak największej iloœci członków zgrupowania, a tam dokonanie ich „likwidacji". Akcja ta miała się odbywać pod pretekstem wyjazdu zorganizowanego rzekomo przez dowództwo Okręgu NSZ, a faktycznie przez cały czas miała być kierowana przez UB.

Z zeznań złożonych na poczštku lat 90. przez Henryka Wendrowskiego wynika, że decyzję o likwidacji zgrupowania „Bartka" w 1946 r. podjšł ówczesny wiceminister Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Roman Romkowski, a jej wykonanie zlecił dyrektorowi Departamentu III MBP płk Józefowi Czaplińskiemu. Ten z kolei, opracowanie planu i likwidację ugrupowania zlecił Naczelnikowi Wydziału II w Departamencie III – majorowi Władysławowi Œliwie - przełożonemu Henryka Wendrowskiego.

Z zeznań Henryka Wendrowskiego wynika, że jego działalnoœć zwišzana z rozpracowaniem zgrupowania „Bartka" skończyła się na przekazaniu „Bartkowi" informacji o terminach i miejscach wyjazdu podległych mu żołnierzy NSZ.

W oparciu o zeznania byłych członków oddziałów „Bartka", a także członków rodzin tych, którzy wyjechali œledczy IPN ustalił, że w pierwszych dniach wrzeœnia 1946 r., w kilku transportach samochodowych m.in. z Wisły Malinki i Brennej, wyjechało około 150-200 uzbrojonych członków NSZ. Od tego momentu œlad po nich zaginšł.

Upili i zabili

Pewne informacje na temat losu żołnierzy przekazał prokuraturze na poczštku lat 90. były funkcjonariusz UB Jan Zieliński. Zeznał on, że w 1946 lub 1947 r. on i szef UB w Cieszynie Waintraub pojechali do Katowic na odprawę. Zorganizowali jš szef WUBP w Katowicach mjr Jurkowski i doradca sowiecki ppłk Dowkan. Tam Zieliński dowiedział się, że z innymi funkcjonariuszami jedzie na specjalnš akcję. Zostali przewiezieni do miejscowoœci Łambinowice na teren posiadłoœci ziemskich oddalonych jakieœ 800 m od szosy. W trakcie jazdy Zieliński zauważył, że pomiędzy Grodkowem, a Łambinowicami, po lewej stronie znajdowało się poniemieckie lotnisko. Na posiadłoœci tej znajdował się wypalony budynek z czerwonej cegły klinkierowej. W budynku tym zastali prowizoryczne przygotowany stół, a w dwóch pomieszczeniach bez okien była przygotowana słoma. Na miejscu Waintraub powiedział mu, że na to miejsce zostanš przywiezieni ludzie „Bartka". Tego samego dnia pod wieczór przyjechało tam około 40 Rosjan ubranych w cywilne ubrania.

W akcji tej uczestniczył też lekarz o nazwisku Iwański, który był dyrektorem Polikliniki UB w Katowicach. Lekarz do przywiezionej przez nich wódki strzykawkš wprowadził do butelek przez zalakowany korek nieustalony płyn, najprawdopodobniej œrodek odurzajšcy. Następnego dnia w godzinach popołudniowych na teren posiadłoœci przyjechały, dwa samochody marki Chevrolet, którymi przywieziono ludzi „Bartka". Zostali umieszczeni w przygotowanych pomieszczeniach wyłożonych słomš, a następnie poczęstowani wódkš. Gdy usnęli funkcjonariusze UB otoczyli budynek w którym byli zakwaterowani, a nad ranem przystšpili do akcji likwidacyjnej. Włodzimierz Ossowski fińskim nożem sprężynowym zamordował wartownika z grupy „Bartka" stojšcego przy głównym wejœciu do budynku. Następnie jeden z rosyjskich funkcjonariuszy wrzucił przez otwory okienne do pomieszczeń w których spali ludzie „Bartka" dwa granaty przypominajšce dużš kilogramowš puszkę z ręcznym uchwytem. Rozległ się huk. Po wybuchu większoœć żołnierzy NSZ jednak żyła i zaczęli uciekać. Byli oni oszołomieni zarówno wybuchem jak i wypitym wczeœniej alkoholem. Wszyscy zostali złapani.

Wczeœniej w nocy przed tym budynkiem wykopano dół głębokoœci około 3 m szerokoœci 3 na 4 metry. Po zatrzymaniu wszystkich żołnierzy NSZ polecono im się rozebrać do naga. Następnie Rosjanie pojedynczo sprowadzali ich nad wykop i tam mordowali strzałem w tył głowy. Po egzekucji do dołu w którym leżały ciała zamordowanych wrzucono wojskowe znaki rozpoznawcze. W tej mogile pochowano 39 osób. Kolejny grób wykopano również na tej posiadłoœci po przeciwnej stronie budynku w drewnianej altanie o rozmiarach 6 na 5 metrów. Grób ten wykopali również w nocy Rosjanie.

Zieliński widział też w innym miejscu na terenie lotniska barak, który został obłożony minami przeciwczołgowymi. Nie miał on fundamentów tylko był wybudowany na słupach z cegieł. Do tego baraku miał być przywieziony następny transport ludzi z grupy „Bartka". Tego samego dnia przed południem już po rozstrzelaniu wszystkich ludzi „Bartka", na miejsce zdarzenia przyjechał samochodem citroen szefa WUBP w Katowicach majora Jurkowskiego, zastępca „Bartka" Jan PrzewoŸnik ps. „Ryœ". Jan Zieliński odbierał go z innym funkcjonariuszem UB Czesławem Gęborskim na szosie. Gdy szli w trójkę na miejsce w którym mieli przebywać ludzie „Bartka" w połowie drogi przed laskiem Gęborski wycišgnšł pistolet i znienacka strzelił „Rysiowi" w tył głowy.

Jan Zieliński od 13 czerwca 1946 r. do 22 lutego 1947 r. pełnił służbę w PUBP w Cieszynie, zmarł on 2 lutego 1996 r.

W oparciu o zeznania złożone przez mieszkańców wsi Barut IPN ustalił, że na kilka dni przed 26 wrzeœnia 1946 r., teren wokół leżšcego nieopodal zameczku myœliwskiego „Hubertus" został zamknięty przez uzbrojonych mężczyzn ubranych po cywilnemu, którzy zaminowali również budynek murowanej obory stojšcy na polanie. 25 wrzeœnia 1946 r. przez Barut przejechał transport kilku samochodów ciężarowych produkcji amerykańskiej „Studebacker", na których pod silnš eskortš wojskowš znajdowali się stłoczeni ludzi w cywilnych ubraniach i mundurach wojskowych charakterystycznych dla Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Transport był silnie strzeżony przez uzbrojonych strażników ubranych w mundury nieustalonej formacji wojskowej i dojechał on na teren zameczku „Hubertus".

Wiezionych ludzi zamknięto w oborze znajdujšcej się w pobliżu zamku, którš następnie przy użyciu materiałów wybuchowych około godz. 4 – 5 w dniu 26 wrzeœnia 1946 r. wysadzono w powietrze. Odgłos detonacji, a następnie strzały z broni maszynowej były słyszane przez mieszkańców wsi. Po kilku dniach od zdarzenia znajdywali oni w lesie porozrzucane fragmenty zwłok ludzkich oraz odzieży po zamordowanych.

Bartek wiedział

W oparciu o zeznania przesłuchanych w œledztwie byłych członków oddziału NSZ ustalono, iż jeden z wywiezionych na Ziemie Zachodnie podkomendnych „Bartka" powrócił do rodzinnej miejscowoœci Wisły - Malinki i ze swego wyjazdu złożył relację „Bartkowi". Podkomendnym tym był Andrzej Bujak ps. „Jędrek".

Aurelia Włoch bliska jednego z dowódców z oddziału– „Lisa" zeznała, że po ujawnieniu się w 1947 r., „Bartek" wraz z Annš Szweda pojechali do lasów w okolicach Toszka Dšbrówki – Barut i tam z miejscowym leœniczym „Bartek" chodził po lesie. Zarówno leœniczy, jak i jego żona ps. „Czarnula" znali się z czasów gdy „Bartek" przebywał na Baraniej Górze. „Bartek" wówczas powiedział Annie Szweda „tu leżš nasi chłopcy". Więcej na ten temat z niš nie rozmawiał.

W oparciu zeznania Henryka Wendrowskiego, IPN ustalił dane funkcjonariuszy, którzy mieli zwišzek z planowaniem i wykonaniem operacji pod kryptonimem „Lawina". Na szczeblu MBP to nieżyjšcy: Roman Romkowski wiceminister (zmarły 12.07.1965 r.), Józef Czapla – Dyrektor Departamentu III (zmarły w lipcu 1985 r.) oraz Władysław Œliwa – naczelnik Wydziału II Departamentu III (zmarły 18.12.1976 r.), Czesław Krupowies ps. „Kosowski" referent w Departamencie III (zginšł w wypadku 17.11.1951 r.). Z WUBP w Katowicach wiedzę o akcji mogli mieć: Marian Kuczyński (zmarły w 1988 r.), Józef Kratko (ur. w 1914 r.), oraz Marek Fink (ur. w 1911 r.), którzy według IPN wyemigrowali do Izraela.

Sam Henryk Flame ujawnił się w 1947 r. Zginšł, zastrzelony przez milicjanta, 1 grudnia tegoż roku w Zabrzegu koło Cieszyna

• Korzystałem z postanowienia o umorzeniu œledztwa w sprawie zbrodni komunistycznej stanowišcej zbrodnię zabójstwa dokonanej jesieniš 1946 roku w okolicach Łambinowic przez funkcjonariuszy b. Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na członkach Narodowych Sił Zbrojnych ze zgrupowania „Bartka" z rejonu Podbeskidzia (Sygn. akt S 71/12/Zk), które prowadził Dariusz Psiuk - z pionu œledczego IPN w Katowicach.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL