Historia

Markuszewski: O bohaterach naszej wolności pamiętajmy nie tylko od święta

Kuba Kobylecki
Rozmowa z Patrykiem Markuszewskim, organizatorem akcji „Nie zapomnij o nas, Powstańcach Warszawskich!"

Rzeczpospolita: Powstaniec warszawski Kazimierz Klimczak ps. Szron świętuje w czwartek swoje 104. urodziny. Z tej okazji trwa internetowa zbiórka życzeń, które wkrótce trafią do jubilata w formie wydrukowanej książki. Skąd pomysł na tę akcję?

Patryk Markuszewski: Raz w roku, w okolicach 1 sierpnia, czyli obchodów wybuchu powstania warszawskiego, prowadzimy zbiórkę pieniędzy na renowację grobów uczestników powstania. Ale chcemy pamiętać także o tych powstańcach, którzy są jeszcze z nami. Często zapominamy o poświęceniu osób, dzięki którym zrodziła się nasza wolność. A wystarczy dosłownie minuta, by dać wyraz swojej wdzięczności dla tych, którzy odzyskali dla nas Polskę. Ostatnio zbieraliśmy podpisy dla prof. Witolda Kieżuna ps. Wypad. Były tam setki, może nawet tysiące, życzeń. Większość z nich była także słowami podziękowania za wspaniały wzór patriotyzmu, za wolność, za poświęcenie. Emocji przy wręczaniu książki powstańcom nie da się porównać z niczym innym.

Tym razem życzenia otrzyma Kazimierz Klimczak. Jaka jest jego historia powstańcza?

Zaczyna się jeszcze przed wojną. Kazimierz Klimczak urodził się w 1914 roku, zatem w czasie powstania miał dokładnie 30 lat. To żołnierz II Rzeczypospolitej Polskiej. W 1936 roku rozpoczął naukę w szkole oficerskiej. Po wybuchu II wojny światowej trafił na front jako dowódca małego oddziału, który walczył pod Kutnem. W czasie wrześniowych walk został ciężko ranny i znalazł się w niemieckim szpitalu. Stamtąd przetransportowano go do warszawskiego Szpitala Ujazdowskiego. W stolicy od razu zaangażował się w pierwszą konspirację, która utworzyła Służbę Zwycięstwu Polski. Naturalne dla niego było zatem dołączenie do Armii Krajowej. W czasie powstania brał udział w walkach na Woli. Sam wspomina o chwilach entuzjazmu z sierpnia 1944 roku, ale też tragedii, która rozegrała się wtedy w Warszawie – tych historii można wysłuchać w Archiwum Historii Mówionej. Podobnych życiorysów jest mnóstwo, ale czy my dziękujemy powstańcom za to, że jeszcze z nami są i dzielą się z nami swoimi historiami? Nie jestem do końca pewien.

Dlaczego?

Często przywołuję przykład powstańców styczniowych, którzy w okresie międzywojennym byli otoczeni szczególną opieką. Dbało o nich nie tylko państwo, ale również zwykli obywatele, którzy każdego dnia okazywali im niezwykły szacunek. Tego trochę mi dziś brakuje. Ciągle mamy w sobie mentalność pamięci od rocznicy do rocznicy. O Armii Krajowej pamiętamy 14 lutego, czyli w dzień jej powstania. O powstańcach warszawskich 1 sierpnia, bo wtedy wybuchły walki o stolicę. O Żołnierzach Wyklętych 1 marca, kiedy obchodzimy dzień ich pamięci. Przy okazji dużych świąt rzeczywiście stają się widoczni – na ulicach, w prasie czy wśród młodych ludzi na portalach społecznościowych. Ale już na co dzień o nich zapominamy.

Życzenia Kazimierzowi Klimczakowi można składać 15 lutego na facebookowym profilu akcji „Nie zapomnij o nas, Powstańcach Warszawskich!"

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL