Śledczy na tropie zbrodni UPA

aktualizacja: 01.02.2016, 17:26
Ofiary rzezi dokonanej przez UPA. Maciejów na Wołyniu, luty 1944 r.
Ofiary rzezi dokonanej przez UPA. Maciejów na Wołyniu, luty 1944 r.
Foto: IPN

Prokuratorzy IPN prowadzą kilkadziesiąt śledztw związanych ze zbrodniami ukraińskich nacjonalistów.

REDAKCJA POLECA

Choć stosunki polsko-ukraińskie charakteryzuje ocieplenie, pion śledczy IPN prowadzi postępowania dotyczące najboleśniejszych kart wspólnej historii.

Prokuratorzy IPN zakładają, że zbrodnie, których dopuszczono się wobec ludności polskiej na Kresach, noszą znamiona zbrodni ludobójstwa i nie podlegają przedawnieniu. Inaczej to widzą jednak Ukraińcy.

– Z punktu widzenia ukraińskiego prawa czyny te się przedawniły, dlatego nie mogliśmy liczyć na pomoc prawną strony ukraińskiej w ustaleniu sprawców zabójstw – tłumaczy prokurator Konrad Bieroń z wrocławskiego pionu śledczego IPN.

Akta rzezi

Prokurator Bieroń zakończył właśnie postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczącego zbrodni dokonanych przez UPA w powiecie Zborów oraz Brody na terenie województwa tarnopolskiego w latach 1939–1945.

Z ustaleń śledczego wyłania się dramatyczny obraz wydarzeń, do których dochodziło w czasie wojny na terenie zachodniej Ukrainy.

– Nie ma wątpliwości, że mieliśmy tam do czynienia z czystkami etnicznymi, których ofiarami byli Polacy, wyczerpującymi znamiona zbrodni ludobójstwa określone m.in. w art. II konwencji uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 1948 r. – mówi.

Udokumentował on kilkanaście masowych zbrodni, do których doszło w dwóch powiatach. Śledczy opisał też m.in. przypadki pojedynczych porwań Polaków do lasów, zabijanie ich w trakcie prac polowych.

12 marca 1944 r. mieszkańców wsi Palikrowy i przebywających tam uciekinierów z pobliskiego powiatu Rohatyń (woj. stanisławowskie) zgromadzono na placu.

Ocalał ten, kogo nie znały kobiety

Kobiety narodowości ukraińskiej wskazywały napastnikom swoich sąsiadów narodowości polskiej, po czym przy użyciu broni palnej i ostrej dokonano zabójstwa 362 osób.

Z rzezi zorganizowanej przez UPA ocaleli tylko ci, których ukraińskie kobiety nie znały, a którzy posługiwali się językiem ukraińskim i w ten sposób pozorowali przynależność do tej grupy narodowościowej.

– Materiał dowodowy pozwolił na ustalenie tożsamości jedynie 87 ofiar masakry we wsi Palikrowy – tłumaczy prokurator.

W sumie w trakcie prowadzonego śledztwa prokurator Bieroń opisał okoliczności zabójstw co najmniej 571 osób.

– Udało mi się ustalić nazwiska części ofiar. Było to o tyle trudne, że niektórzy świadkowie podawali np., że ofiarą było jakieś konkretne małżeństwo z dziećmi. Świadek nie pamiętał ich imion – mówi prokurator.

Najwięcej postępowań dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów prowadzą oddziały IPN we Wrocławiu oraz w Rzeszowie.

Najczęściej śledztwa dotyczą zbrodni dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, w tym członków dywizji Waffen SS-Galizien (zabójstwa w Iwoniczu i Moderówce).

Ukraińskie ofiary

IPN badał też wydarzenia, których ofiarami stali się Ukraińcy. Prowadzone były śledztwa dotyczące masakry na cywilnej ludności ukraińskiej dokonanej przez Polaków we wsiach Pawłokoma oraz Piskorowice, a także znęcania się nad Ukraińcami podejrzewanymi o członkostwo w UPA przez polskie, komunistyczne organy bezpieczeństwa.

Śledztwa takie trwają po kilka, kilkanaście lat i zwykle kończą się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców zbrodni. Śledczy głównie opierają się na zeznaniach bliskich ofiar rzezi, materiałach przygotowanych przez historyków, dokumentach zgromadzonych w Zakładzie im. Ossolińskich we Wrocławiu, a także instytucjach kościelnych (to głównie księgi parafialne). Polscy prokuratorzy współpracują też z ukraińskim odpowiednikiem IPN.

Sięgają też do osądzonych już spraw dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów skazanych np. przez sowieckie sądy.

Cenne archiwa

– Przeprowadzone zostały także kwerendy w archiwach państwowych dysponujących „Kwestionariuszami szkód wojennych", w których repatrianci ze Wschodu poza stratami materialnymi wskazywali zabitych krewnych, w tym również tych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich – opisuje prokurator Bieroń.

Badający sprawę sięgają też do archiwów na terenie Niemiec oraz londyńskich: Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego, Studium Polski Podziemnej i Instytutu im. Józefa Piłsudskiego.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE