Historia

Śledczy na tropie zbrodni UPA

Ofiary rzezi dokonanej przez UPA. Maciejów na Wołyniu, luty 1944 r.
IPN
Prokuratorzy IPN prowadzą kilkadziesiąt śledztw związanych ze zbrodniami ukraińskich nacjonalistów.

Choć stosunki polsko-ukraińskie charakteryzuje ocieplenie, pion śledczy IPN prowadzi postępowania dotyczące najboleśniejszych kart wspólnej historii.

Prokuratorzy IPN zakładają, że zbrodnie, których dopuszczono się wobec ludności polskiej na Kresach, noszą znamiona zbrodni ludobójstwa i nie podlegają przedawnieniu. Inaczej to widzą jednak Ukraińcy.

– Z punktu widzenia ukraińskiego prawa czyny te się przedawniły, dlatego nie mogliśmy liczyć na pomoc prawną strony ukraińskiej w ustaleniu sprawców zabójstw – tłumaczy prokurator Konrad Bieroń z wrocławskiego pionu śledczego IPN.

Akta rzezi

Prokurator Bieroń zakończył właśnie postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczącego zbrodni dokonanych przez UPA w powiecie Zborów oraz Brody na terenie województwa tarnopolskiego w latach 1939–1945.

Z ustaleń śledczego wyłania się dramatyczny obraz wydarzeń, do których dochodziło w czasie wojny na terenie zachodniej Ukrainy.

– Nie ma wątpliwości, że mieliśmy tam do czynienia z czystkami etnicznymi, których ofiarami byli Polacy, wyczerpującymi znamiona zbrodni ludobójstwa określone m.in. w art. II konwencji uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 1948 r. – mówi.

Udokumentował on kilkanaście masowych zbrodni, do których doszło w dwóch powiatach. Śledczy opisał też m.in. przypadki pojedynczych porwań Polaków do lasów, zabijanie ich w trakcie prac polowych.

12 marca 1944 r. mieszkańców wsi Palikrowy i przebywających tam uciekinierów z pobliskiego powiatu Rohatyń (woj. stanisławowskie) zgromadzono na placu.

Ocalał ten, kogo nie znały kobiety

Kobiety narodowości ukraińskiej wskazywały napastnikom swoich sąsiadów narodowości polskiej, po czym przy użyciu broni palnej i ostrej dokonano zabójstwa 362 osób.

Z rzezi zorganizowanej przez UPA ocaleli tylko ci, których ukraińskie kobiety nie znały, a którzy posługiwali się językiem ukraińskim i w ten sposób pozorowali przynależność do tej grupy narodowościowej.

– Materiał dowodowy pozwolił na ustalenie tożsamości jedynie 87 ofiar masakry we wsi Palikrowy – tłumaczy prokurator.

W sumie w trakcie prowadzonego śledztwa prokurator Bieroń opisał okoliczności zabójstw co najmniej 571 osób.

– Udało mi się ustalić nazwiska części ofiar. Było to o tyle trudne, że niektórzy świadkowie podawali np., że ofiarą było jakieś konkretne małżeństwo z dziećmi. Świadek nie pamiętał ich imion – mówi prokurator.

Najwięcej postępowań dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów prowadzą oddziały IPN we Wrocławiu oraz w Rzeszowie.

Najczęściej śledztwa dotyczą zbrodni dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach, w tym członków dywizji Waffen SS-Galizien (zabójstwa w Iwoniczu i Moderówce).

Ukraińskie ofiary

IPN badał też wydarzenia, których ofiarami stali się Ukraińcy. Prowadzone były śledztwa dotyczące masakry na cywilnej ludności ukraińskiej dokonanej przez Polaków we wsiach Pawłokoma oraz Piskorowice, a także znęcania się nad Ukraińcami podejrzewanymi o członkostwo w UPA przez polskie, komunistyczne organy bezpieczeństwa.

Śledztwa takie trwają po kilka, kilkanaście lat i zwykle kończą się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców zbrodni. Śledczy głównie opierają się na zeznaniach bliskich ofiar rzezi, materiałach przygotowanych przez historyków, dokumentach zgromadzonych w Zakładzie im. Ossolińskich we Wrocławiu, a także instytucjach kościelnych (to głównie księgi parafialne). Polscy prokuratorzy współpracują też z ukraińskim odpowiednikiem IPN.

Sięgają też do osądzonych już spraw dotyczących zbrodni ukraińskich nacjonalistów skazanych np. przez sowieckie sądy.

Cenne archiwa

– Przeprowadzone zostały także kwerendy w archiwach państwowych dysponujących „Kwestionariuszami szkód wojennych", w których repatrianci ze Wschodu poza stratami materialnymi wskazywali zabitych krewnych, w tym również tych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich – opisuje prokurator Bieroń.

Badający sprawę sięgają też do archiwów na terenie Niemiec oraz londyńskich: Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego, Studium Polski Podziemnej i Instytutu im. Józefa Piłsudskiego.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL