Handel

Sklepy utoną w dokumentach

123RF
Po nowelizacji ustawy firmy muszą każdą dostawę produktów rolno-spożywczych dokumentować nową umową.

Sejm przyjął nowelizację ustawy o Agencji Rynku Rolnego i organizacji niektórych rynków rolnych. W założeniu miała pomóc rolnikom w docieraniu do sklepów, a może wywrzeć efekt zupełnie odwrotny.

Umowa na owoce

Podstawowym problemem jest wprowadzenie obowiązku zawierania umów na dostarczanie produktów rolnych od producentów rolnych. – Gdy duża partia trafia to magazynu centralnego wielkiej sieci jest to zrozumiałe. Ustawa nakazuje jednak podpisanie umowy także pojedynczym sklepom, jeśli kupują od rolników owoce, warzywa, ale także kwiaty, nabiał czy inne przetwory – mówi jeden z handlowców.

Obowiązek zawierania umów działa od kilku lat i nikt się nim specjalnie nie przejmował. Zmieniło się to w lutym, gdy przegłosowano karę – do 10 proc. wartości dostawy za brak umowy. Po nowelizacji została ona utrzymana, ale wprowadzono też próg 5 proc. w przypadku, gdy umowa będzie źle skonstruowana. Posłowie zgodzili się też na zawieranie umów w wersji elektronicznej; utrzymano obowiązek ich przechowywania dwa lata. Nowelizacja trafia do Senatu, gdzie będzie jeszcze szansa na wprowadzanie poprawek.

– Zależy nam, aby w ustawie znalazły się zapisy o wyłączeniu przedsiębiorców prowadzących handel detaliczny i zbywających te produkty bezpośrednio konsumentom końcowym. Inaczej sklepy utoną w biurokracji i będą rezygnować z mniejszych dostawców produktów rolno-spożywczych – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Prawo najmocniej skomplikuje życie firmom mniejszym czy franczyzowym. – Duże firmy zaopatrują się, korzystając głównie z magazynów centralnych, skąd towary trafiają do sklepów – umowa będzie tylko jedna. Mniejsze sieci tylko część dostaw realizują przez magazyn, sklepy zaopatrują się np. w owoce same, na lokalnym rynku. Dla nich będzie to problem – mówi kolejny przedstawiciel branży.

Pomysły resortu rolnictwa krytykują nie tylko handlowcy, ale również producenci żywności czy sami rolnicy. Ta ostatnia grupa boi się zamknięcia dostępu do sieci handlowych, które w obawie przed nadmierną biurokracją mogą postawić głównie na dostawy z magazynów czy od pośredników.

Z obowiązku zawierania dodatkowych umów zwolnione są tylko tzw. dostawy bezpośrednie, czyli niewielkie transakcje czy rolniczy handel detaliczny.

Kto ma przewagę

12 lipca w życie wchodzi ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczym, która przysporzy kolejnych problemów. Dostawca będzie mógł się poskarżyć do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów gdy uzna, że np. sieć handlowa nadużywa przewagi.

Definicja nadużycia jest bardzo szeroka. Może chodzić nawet tylko o samo zagrożenie rozwiązaniem kontraktu czy oczekiwanie jego renegocjacji.

UOKiK będzie mógł nałożyć karę do 3 proc. rocznych obrotów.

Zdaniem handlowców sklepy będą ograniczały współpracę z mniejszymi, lokalnymi producentami na rzecz dużych grup, a zwłaszcza partnerów zagranicznych. Dlatego można się spodziewać wzrostu znaczenia produktów z importu na rynku spożywczym.

– Podstawowym wyzwaniem dla przedsiębiorców będzie bardzo ogólna definicja przewagi kontraktowej, odwołująca się do pojęć nieostrych i niewyjaśnionych w ustawie. Kolejna trudność to otwarty katalog praktyk niedozwolonych – mówi Małgorzata Urbańska, partner, kierująca praktyką prawa ochrony konkurencji w kancelarii CMS. – To organ stosujący prawo, w tym wypadku prezes UOKiK, będzie kształtował podejście do interpretacji przepisów, a co za tym idzie będzie miał duży wpływ na to, w jaki sposób ustawa zaistnieje na naszym rynku – dodaje.

Jej zdaniem pytania budzą też przepisy dotyczące kar finansowych. Zgodnie z ustawą kara wynosi do 3 proc. obrotu, ale nie wiadomo, jak przepis będzie interpretowany w sytuacji, w której dana praktyka stosowana jest względem kilku dostawców lub nabywców.

– Ponadto sama wysokość kary ma być obliczana nie jako 3 proc. obrotu produktem, którego dotyczy zakazana praktyka, ale jako 3 proc. całego obrotu przedsiębiorstwa, dotyczącego wszystkich jego produktów i wszystkich rodzajów działalności – wskazuje Małgorzata Urbańska.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL