Handel

LPP chce pozostać polską rodzinną firmą

Jesienią 2017 r. LPP otworzyło sklep w Londynie
materiały prasowe
Do 2021 r. odzieżowa spółka chce wydać 1,5 mld zł na nowe sklepy. Co roku planuje uruchamiać sprzedaż na nowym rynku.

– Postanowiłem powołać prywatną fundację, w której jako założyciel skupię swoje aktywa. Semper Simul będzie posiadaczem 31,5 proc. głosów i 319 tys. akcji LPP S.A. Tam skomasuję swoje wszystkie aktywa, także z Home & You, gdzie również mam udziały – zapowiedział Marek Piechocki, prezes LPP.

Celem fundacji jest nie tylko sprawna sukcesja w firmie i zachowanie jej integralności, ale i polskości. – Moim marzeniem jest to, by była to polska firma, na pokolenia – wyjaśniał szef spółki. – Rodzina Piechockich będzie żyć i mieszkać w Polsce. Zaczęliśmy tworzyć konstytucję rodziny Piechockich, mówimy w niej o skromnym trybie życia, o konsumowaniu, o tym, że nie wydajemy tych pieniędzy – wyjaśnia swoją filozofię.

Zgodnie z planem Piechockiego jego dwójka synów – Piotr i Marcin – już podjęła pracę w LPP S.A., wszyscy jako rodzina mają też kontrolować nową fundację. Obecnie trwają prace nad jej statutem, który ma uniemożliwić sprzedaż udziałów, a nawet ograniczyć wypłaty dywidend. Marek Piechocki rygorystycznie podchodzi do wypłat dywidend, podkreślając, że przez pierwsze 20 lat działalności ich nie wypłacano. Obecnie akcjonariuszom wypłacanych jest nie więcej niż 15 proc. wypracowanego zysku.

– Ja LPP nie sprzedam, a dzięki zapisom fundacji moja rodzina będzie dalej budować firmę. Przygotowując rodzinną konstytucję, czytałem o ordynacjach, jak to Zamoyski budował swoją w XVI wieku. Miał wtedy dwa miasta, a jak kończył budowę, to było już sześć – opowiada Piechocki.

Prezes LPP podkreśla, że takie same intencje ma drugi z założycieli Jerzy Lubianiec. – Mój wspólnik planuje założenie takiej samej fundacji, na takich samych zasadach. Mamy takie same intencje, żeby firma pozostała polska – mówił.

LPP S.A. to największy polski producent odzieży, posiada marki Reserved, Mohito, Cropp, Sinsay, House, które sprzedaje w ponad 1700 sklepach na świecie. W 2017 roku osiągnął przychód ponad 7 mld zł netto. Do 2021 roczne przychody mają osiągnąć 10,5 mld zł netto. Co roku firma planuje uruchomienie sprzedaży na nowym rynku. W tym roku w Izraelu, Słowenii i Kazachstanie, w przyszłym w Finlandii oraz Bośni i Hercegowinie. Równolegle firma zwiększa udział sprzedaży w internecie, obecnie to 8 proc. całości sprzedaży, a cel na 2021 r. to 20 proc. Równolegle do wzrostu przychodów mają rosnąć nakłady na inwestycje. Do 2021 r. firma ma zamiar wydać 1,5 mld zł na sieć sklepów, a do 2025 łącznie 3,5 mld zł. – Na rozwoju LPP skorzysta polska gospodarka. Nasz plan trzyletni oznacza m.in. 4 tys. nowych miejsc pracy i 2,2 mld krajowych inwestycji – wylicza Marek Piechocki.

Nacisk na polskość widać nie tylko w planie powołania fundacji, ale i w szeroko pojętej komunikacji. Jak deklaruje Piechocki, obecnie 65 proc. wartości produktów LPP wytwarzanych jest w Polsce. Pod tym pojęciem nie kryje się samo szycie odzieży, bo to odbywa się wciąż w większości w Azji, ale projektowanie, wszelkie badania, rozwój nowych technologii czy też kierowanie logistyką. Stąd od jesieni ubrania LPP mają być oznakowane jako „designed in poland".

– Nie przejęliśmy postkomunistycznej firmy jak Wólczanka czy Vistula. Nie dostaliśmy nic, sami musieliśmy walczyć. Teraz mam marzenie, byśmy jako Polacy mieli coś, z czego będziemy dumni – mówi Piechocki, którego celem jest zbudowanie firmy konkurującej ze światowymi graczami jak Inditex czy H&M.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL