Handel

Zakaz handlu – szansa na kompromis

123RF
Jest plan odejścia od zakazu handlu na rzecz skrócenia czasu pracy sklepów – wynika z informacji „Rz".

Nowe podejście do regulacji handlu w niedzielę zostanie zaprezentowane na środowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Zgodnie z nim sklepy mogłyby w niedzielę pracować, ale tylko na jedną zmianę, w efekcie więc musiałyby zamknąć się w godzinach 13–14. Wyłączenia dotyczyłyby tylko aptek i stacji benzynowych.

Związki kontra sklepy

– Wariant zamknięcia sklepów w niedzielę o 12–13 popiera cała branża handlowa. Pozostaje przekonanie do niej związkowców, na co liczymy podczas posiedzenia zespołu – mówi poseł Adam Abramowicz, jego przewodniczący.

Jak zauważa Adam Abramowicz, rząd już w marcu opowiedział się za wariantem wprowadzenia stopniowych ograniczeń pracy w niedzielę, np. dwie handlowe w miesiącu i dwie wolne, a następnie sprawdzenia, jak taki system funkcjonuje.

– Zamykanie sklepów w dwie niedziele w miesiącu oznacza cztery zmiany pracownicze. Nasza propozycja daje to samo bez zamieszania z określaniem, które niedziele będą pracujące w handlu, a które nie, oraz bez konieczności szczegółowego opisywania wyjątków, których jest bardzo dużo w projekcie. Widzimy tylko pozytywne strony takiego rozwiązania – dodaje.

Nowa propozycja idzie po myśli handlowców zarówno z sieci z kapitałem krajowym jak i zagranicznym. – Dotychczasowa dyskusja pokazuje, że poparcie dla zakazu handlu w niedzielę spada – mówi jeden z przedstawicieli branży. – Projekt „Solidarności" nie ma szans, jest zbyt skomplikowany, związek nie może już składać do niego poprawek, a posłowie się do tego nie palą – dodaje.

Oficjalnie największe organizacje branżowe nie chcą się w tej kwestii wypowiadać przez oficjalnym przedstawieniem propozycji we środę.

– Podtrzymujemy poparcie dla naszego projektu, nie możemy zignorować ponad 500 tys. podpisów osób popierających zamknięcie sklepów w niedzielę – mówi Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlowej NSZZ Solidarność. – Nie możemy też zawieść oczekiwań miliona pracowników handlu.

Co zrobi rząd?

Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że rząd do nowego pomysłu na handel w niedzielę jest nastawiony pozytywnie. – Stanowisko do projektu Solidarności było dość krytyczne, a związek nie zgadza się na usunięcie wielu zapisów, jak zamykanie stacji benzynowych czy sklepów internetowych – twierdzi nasze źródło w resorcie pracy. Wiele rozwiązań jest też zbyt skomplikowanych, jak te dotyczące ograniczenia pracy hurtowni czy centrów logistycznych oraz wyłączenia dla sklepów z dewocjonaliami czy pamiątkami. – Projekt trafił zamrażarki, od miesięcy nic się nie dzieje, prace miały zakończyć się przed wakacjami, ale przez kongresem PiS nikt się za tak niewygodny temat nie zabierze – mówi nam jeden z posłów klubu.

Według szacunków PwC zamknięcie sklepów w niedzielę może kosztować gospodarkę niemal 10 mld zł. Jak podaje Konfederacja Lewiatan, straty Skarbu Państwa wyniosą 1,8 mld zł.

Partia rządząca w kampanii wyborczej popierała zakaz handlu w niedzielę, ale projekt „S" niezbyt jej odpowiada. W toku prac nad nim krytyczne uwagi zgłosiło kilka ministerstw, np. Transportu, Rozwoju czy Cyfryzacji. – Niezrozumiałe jest pozbawianie pasażerów podróżujących różnymi środkami komunikacji możliwości zakupienia posiłku, gdy podróż przypada w niedziele – podał rząd w swoim marcowym stanowisku do ustawy.

- W tym kontekście należy rozważyć wyłączenie spod zakazów przewidzianych ustawą wszystkich obiektów handlowych znajdujących się na terenach punktów obsługi pasażerów – czytamy w dokumencie. Skutki ustawy odczułyby też kwiaciarnie czy zakłady pogrzebowe. Rząd zwrócił uwagę, że w projekcie brakuje wielu podstawowych definicji, np. czym jest towar.

W przypadku kompromisu nowe przepisy weszłyby w życie najpewniej z nowym rokiem.

Europa zmienia podejście

W wielu państwach UE obowiązują uregulowania odnośnie do handlu w niedzielę, choć różnią się ich zakresy. W ostatnich latach jedynym krajem, jaki zdecydował się na wprowadzenie zakazu, były Węgry. Po roku został on uchylony z uwagi na niskie poparcie społeczne oraz obawę przed rozpisaniem w tej sprawie referendum, które rząd by przegrał. Zakaz poluzowała też Francja, w miejscowościach turystycznych czy Paryżu zakupy można robić w ten dzień w miarę normalnie. Najbardziej rygorystyczne zakazy obowiązują w Austrii czy Niemczech, gdzie toczy się dyskusja nad ich zakresem. Władze największych sieci domów towarowych, czyli Karstadt, Kaufhof i KaDeWe, zaapelowały o rozpoczęcie debaty w tej kwestii. Ich zdaniem obecny kształt regulacji powoduje, że potencjalni klienci zamiast zakupów w niemieckich sklepach robią je teraz w niedzielę przez internet bądź w placówkach zagranicznych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL