Gospodarka

Skok na wodną kasę

123RF
Nie ustają dyskusje o procedowanym w Sejmie nowym prawie wodnym. Nowe, wysokie opłaty uderzą w wiele branż przemysłu.

Choć Ministerstwo Środowiska pod naciskiem rządu znacząco przycięło opłaty zmienne wobec tych pokazanych jesienią ub.r. (dziś proponuje 0,35 zł za pobór 1 m3 wody z powierzchni i 0,7 zł w przypadku wód podziemnych), to pojawiają się maksymalne opłaty stałe za pobór (patrz grafika), ale także oddanie ścieków.

Przedsiębiorcy obawiają się, że wskazane stawki zmienne zaczną obowiązywać zaraz po wejściu ustawy w życie, czyli w lipcu tego roku. Papiernicy apelują o przesunięcie terminu na początek przyszłego roku, zaś Krajowy Sekretariat Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność nawet do stycznia 2019 r. Obie branże postulują też wprowadzenie 3–5-letniego okresu przejściowego na dojście do maksymalnych opłat.

Mniej konkurencyjni

– Dla niektórych zakładów wyższe stawki zmienne oznaczają skokowe podwyżki o 300–600 proc. za zużycie wody, co nominalnie może się przełożyć na wzrost kosztów dla jednej instalacji o 10 mln zł rocznie – mówi Janusz Turski, dyrektor generalny Stowarzyszenia Papierników Polskich.

W kraju działają 52 zakłady produkujące papier i celulozę, większość pobiera wodę z powierzchni, płacąc 5–20 gr za metr sześc. – Jeśli te zakłady z dnia na dzień będą musiały zapłacić więcej, to utracą konkurencyjność na globalnym rynku, wyniosą się z kraju i ograniczą inwestycje – wylicza Turski.

Zdaniem dr. Tomasza Zielińskiego, prezesa Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, firmy tego sektora nie będą w stanie całości podwyżek przenieść na klientów. To dlatego, że ceny w wielu przypadkach dyktują kontrakty giełdowe na globalnych rynkach. – Raczej będziemy mieli do czynienia z uszczupleniem marż – przewiduje.

Na złagodzenie negatywnych dla sektora skutków wpłynęłoby rozszerzenie katalogu procesów zwolnionych z opłat stałych przy zrzucie wód chłodniczych – twierdzą eksperci. Na razie ustawodawca ograniczył się do takiej ulgi w przypadku wód pochodzących z obiegów chłodzących elektrowni i elektrociepłowni. A jak zauważa Zieliński – przy niektórych procesach chemicznych także wydzielane są znaczne ilości energii.

Janosik u rentownych

Janusz Turski uważa, że energetyka i kopalnie zostały preferencyjnie potraktowane, bo większość spółek z tych sektorów jest pod kontrolą rządu. – To janosikowe prawo. Ustawodawca sięga do kieszeni rentownych branż – mówi.

– Jeśli woda z kopalń byłaby liczona do opłat, to oznaczałoby wzrost kosztów o setki milionów złotych dla pojedynczego przedsiębiorstwa. To by spowodowało likwidację kilku górniczych firm, ale też kłopoty KGHM czy takich firm jak nasza – mówi Henryk Kaliś, pełnomocnik zarządu ds. energii ZGH Bolesław, szef Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii. Dodaje, że nigdzie w Europie maksymalne stawki nie były wprowadzone w takiej wysokości i od razu.

Ale niektórzy się cieszą ze stawek. – One zostały uzgodnione w konsultacjach i są znacząco niższe niż początkowo proponowane opłaty na poziomie 4 i 8 zł/m3 – wskazuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Opinia

Herbert L. Gabryś, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej

Woda nie będzie tanieć. Zapisy projektu prawa wodnego zmierzają do tego, by w procesach produkcyjnych była ona bardziej ceniona. Służyć temu mają wyższe stawki za pobór i odprowadzenie. Wiele branż będzie musiało poszukać technologii nakierowanych na oszczędzanie zasobów. Zasadne jest więc określenie czasu przejściowego na dostosowanie się oraz inwestycje. Państwo powinno promować – przez przyznawanie ulg – te podmioty, które oddają do otoczenia wodę oczyszczoną. Jeśli energetyka została preferencyjnie potraktowana w projekcie ustawy, to owe ulgi powinny być dane na przejściowy okres. Ulgi dla górnictwa oceniam jako kolejny sygnał łaskawości państwa wobec niewydolnego sektora.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL