Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Grzegorz W. Kołodko: To byłby sygnał, że Polska jest za pogłębianiem integracji europejskiej

tv.rp.pl
Majšc dostęp do ucha prezesa, ktoœ powinien mu powiedzieć: „Panie prezesie, PO z jej szefem próbowała, im nie wyszło, to ich przerosło. Jak my to wprowadzimy, to szlag trafi totalnš opozycję” – mówi Prof. Grzegorz W. Kołodko, ekonomista, czterokrotnie wicepremier i minister finansów w latach 1994–1997 i 2002–2003, wykładowca Akademii Leona KoŸmińskiego, goœć programu Pawła Rożyńskiego.

Już przed rokiem nawoływał pan do przyjęcia euro. Teraz dyskusję na ten temat rozpoczęła „Rzeczpospolita", a liczni ekonomiœci podpisali się pod naszym apelem do premiera Morawieckiego. Nie ma pan wrażenia, że te wszystkie apele to wołanie na puszczy?

Mam nadzieję, że nie. Jesteœmy w podobnym punkcie jak rok temu. Na razie z rzšdu, banku centralnego i władz rzšdzšcych kręgów nie popłynšł żaden sygnał, żeby zmienili swoje niesłuszne w tej sprawie stanowisko. Rzšd kilkakrotnie powiedział, że nie, że nie teraz, może potem, zobaczymy i sprawa się wlecze.

Nie zdecydował się pan podpisać naszego listu. Dlaczego?

Zabierałem już tyle razy głos w tej sprawie, że nie muszę żadnych zbiorowych protestów czy apeli podpisywać. Tak szerokie kręgi interesujšce się tymi zagadnieniami, jak i politycy znajš bardzo dobrze mój punkt widzenia i mojš argumentację, dlaczego opowiadam się za.

Dlaczego powinniœmy właœnie teraz wstępować do strefy euro?

Wzmocniłoby to naszš pozycję w UE, obniżyło ryzyko kursowe, relatywnie spadłyby koszty pozyskiwania pienišdza, znakomicie zmniejszyłoby to koszty transakcyjne i ustabilizowało oczekiwania przedsiębiorców, co przełożyłoby się na większš ich skłonnoœć do inwestowania. To sš dobre strony, które by służyły wzmocnieniu polskiej gospodarki, przyspieszaniu tempa rozwoju, utrwaleniu wysokiej dynamiki wzrostu PKB. Spoœród 28 państw członkowskich w euro jest 19. Wkrótce będš przystępowały inne. Być może dosyć szybko pojawiš się tam Chorwacja, Bułgaria czy Czechy. Zanosi się na to, że Polska raczej będzie na końcu tej grupy krajów.

Do ekonomicznych argumentów doszedł teraz polityczny. Wynika on z uruchomienia procedury tzw. artykułu 7, zwišzanej z nieprzestrzeganiem, według Komisji Europejskiej, pewnych zasad, na których opiera się UE, czy wręcz z nieprzestrzeganiem naszej własnej konstytucji. W tym momencie ogłoszenie publiczne, że zaczynamy procedurę przystępowania do euro, byłoby poważnym sygnałem, iż Polska jest za pogłębianiem integracji europejskiej.

To co powinien zrobić teraz premier Morawiecki?

Najmšdrzejszš rzeczš, jakš mógłby obecnie zrobić, to publicznie oœwiadczyć, że Polska przystępuje do euro, bo takie mamy prawo i obowišzek, no i spełniamy wszystkie kryteria. To dałoby kolosalny argument Polsce i obecnemu rzšdowi, który jest krytykowany za bardzo sceptyczny stosunek do KE czy UE. Natychmiast wytršciłoby argument przeciwnikom w kraju i krytykom za granicš, że jesteœmy antyeuropejscy, że PiS chce wyprowadzać Polskę z UE. Morawiecki znakomicie zmieniłby całš narrację wewnętrznš i europejskš, gdyby powiedział, że Polska wszczyna procedurę przystępowania do euro pod pewnymi warunkami. Że Polska wejdzie, ale przy kursie korzystnym dla nas, a nie niemieckich, francuskich, włoskich czy hiszpańskich eksporterów.

Co jest w tej chwili kluczowš kwestiš?

Najważniejsze jest wynegocjowanie odpowiedniego kursu. Nigdy nie mówiłem, że Polska powinna wstšpić do euro jak najszybciej, tylko zawsze podkreœlałem, iż trzeba to zrobić przy właœciwym kursie. To jest sprawa kluczowa i wokół tego będš wielkie kontrowersje. Partnerzy, do których eksportujemy, będš chcieli, żeby złoty był jak najmocniejszy. Z kolei w Polsce większoœć uważa, że silniejszy złoty jest lepszy. A tak niekoniecznie jest. W cišgu tego roku wzmocnił się zasadniczo w stosunku do euro. Było 4,45 a jest 4,15 zł. Nasi eksporterzy za 1000 euro, przy wzmacnianiu złotego, teraz dostajš 300 zł mniej. To sš znaczšce pienišdze. Jak wyjeżdżamy w Alpy, to dla obywateli lepiej. Płacimy za to 1000 euro, zaokršglajšc 4200 zł, a nie 4500 zł, jesteœmy 300 zł do przodu za te same usługi.

Tu zawsze sš dobre i złe strony. Jedynie kompleksowe podejœcie do sprawy ma sens. Czyli pytanie jest o to, jaki kurs będzie wpływał na dynamizację polskiej gospodarki, sprzyjał ekspansji sektora zewnętrznego, tego, który eksportuje produkty naszych ršk i umysłów, bo Polska musi zrealizować strategię wzrostu cišgnionego przez eksport. On ma rosnšć szybciej niż import, a obie te kategorie majš rosnšć szybciej niż PKB i być dŸwigniš jego wzrostu.

Jaki kurs byłby optymalny?

Ten, który jest bliski obecnemu poziomowi. Nie rozdzierałbym szat, gdyby wstępować do euro przy kursie 4,15-4,20, chociaż sšdzę, że bardziej uzasadniony jest poziom bliżej 4 zł. Byłbym powœcišgliwy, gdyby była jakaœ presja o charakterze spekulacyjnym na wzmocnienie kursu złotego.

Skšd niechęć PiS-u do euro?

Na gruncie racjonalnym nie jest proste, abyœmy to pojęli. Obecna ekipa PiS powinna myœleć w ten sposób, że PO tę sprawę sknociła. W roku 2008 r. ówczesny premier Tusk powiedział, że Polska będzie w euro w 2011 r. Platforma nie potrafiła tego zrobić i PiS powinien na tym również zagrać politycznie, pokazujšc, że on potrafi...

Majšc dostęp do ucha prezesa, ktoœ powinien mu powiedzieć: „panie prezesie, PO z jej szefem próbowała, im nie wyszło, to ich przerosło. Jak my to wprowadzimy, to szlag trafi totalnš opozycję". Już widziałem takie rzeczy w polityce, kiedy tego typu argumentacja, zupełnie oderwana od argumentów ekonomicznych, była kluczowa.

Zgadzam się z Morawieckim, że obszar euro nie jest tzw. optymalnym obszarem walutowym. Daleko do tego, ale on istnieje. Dzisiaj pytanie jest takie, czy mamy wchodzić do euro, czy nie. Niewielu ekonomistów przyjmuje scenariusz, że euro upadnie i nie ma dobrej przyszłoœci. Moim zdaniem euro przetrwa i wyjdzie z tego zamieszania wzmocnione. Wtedy Polska ma pozostawać poza nim?

Stracimy możliwoœć wpływania na kurs waluty.

To, jaki jest kurs złotego, zależy od tego, jak wiejš wiatry na rynkach finansowych, a nie od tego, jakš politykę w tym zakresie prowadzi rzšd polski i NBP. Nie prowadzimy aktywnej polityki kursu walutowego, bo od dłuższego czasu on jest całkowicie płynny. Z tego punktu widzenie trzeba ocenić politykę EBC i porównać jš z jakoœciš polityki NBP. Polityka EBC jest bardzo dobra w cišgu ostatnich wielu lat. Ten obszar jest dobrze prowadzony. Problemy, które mamy, polegajš na tym, że nie ma kompatybilnoœci polityki monetarnej, którš koordynuje EBC, z politykš fiskalnš poszczególnych rzšdów 28 państw.

Dużo jest mitów wokół euro, które wspierajš politycy PiS i zwišzani z nim ekonomiœci. Jan Szewczak, zastępca przewodniczšcego sejmowej Komisji Finansów Publicznych, mówił nam, że przyjęcia euro przez Polskę mogš chcieć tylko ci, którzy Ÿle życzš naszej ojczyŸnie.

A ja życzę dobrze i jestem za euro, bo zdecydowanie przemawiajš za tym argumenty ekonomiczne, choć i tego politycznego przy obecnym klimacie wokół Polski bym nie lekceważył. Zgadzam się z tym, że były pewne grzechy pierworodne w momencie zakładania euro, ale ono istnieje. Pytanie stoi tak: czy koszty funkcjonowania polskiej gospodarki i korzyœci, jakie czerpiemy z tej gospodarki, sš mniejsze czy większe w sytuacji, kiedy jesteœmy, przy odpowiednim kursie, w euro i mamy wpływ na politykę EBC, czy jeœli pozostajemy poza?

Trzeba spokojnš, rzeczowš argumentacjš, profesjonalnymi, technokratycznymi, apolitycznymi, bezemocjonalnymi analizami przekonać tych, którzy rzšdzš, że przystšpienie do Eurostrefy będzie korzystne dla naszego społeczeństwa. Przede wszystkim dla tej sprawy trzeba pozyskać ekonomistę, który jest premierem, ale także prezesa NBP. Oni powinni działać razem. Akceptować też musi to prezydent i prezes rzšdzšcej partii. Jeżeli ta czwórka zawarłaby porozumienie, to sprawa potem, choć nadal skomplikowana, ruszyłaby z kopyta.

Da się przekonać Jarosława Kaczyńskiego?

Proszę mnie z nim umówić, to spróbuję... Najważniejszy jest spokojna i merytoryczna argumentacja. Problem polega na tym, że politycy zbyt często kierujš się argumentami nie ekonomicznymi, tylko politycznymi. Częœciej nie rozsšdkiem, lecz emocjami. Na razie nie udało się ich przekonać, ale przekonujmy dalej. Kropla dršży skałę. Niektórzy uważajš, że to jest marnowanie czasu, ale ja tak nie sšdzę i po raz kolejny argumentuję, jakie sš korzyœci z euro.

Ale jeżeli w kółko słyszymy powtarzane mity, typu będzie drożyzna...

Jedni powtarzajš, drudzy nie. „Rzeczpospolita" tych głupot nie powtarza, a jeœli chcecie pokazywać spektrum poglšdów, to czasami kogoœ zacytujecie kogoœ o poglšdach odmiennych. Nie wchodziłbym do euro wbrew narodowi, wbrew większoœci opinii publicznej. Trzeba ludzi do tego przekonać.

Wskutek bełkotliwego komentowania w niektórych mediach niestety większoœć społeczeństwa uważa, że euro jest przyczynš kryzysu w Grecji, albo że jak je gdzieœ wprowadzono, to nasiliła się inflacja. Jedno i drugie to nieprawda. W Grecji jest kryzys, bo prowadzono tam złš politykę gospodarczš. Co do inflacji, to nikt nie będzie podnosił cen z tego powodu, że dokonuje się konwergencja walutowa. Gdyby można podnosić ceny, to by już podnoszono, ale przecież głęboki rynek konsumenta i konkurencja na to nie przyzwoli.

Teraz większoœć jest przeciw euro. Ale kiedyœ zdecydowana większoœć była za. Jak wprowadzaliœmy Polskę do UE, to w referendum, które wygraliœmy przytłaczajšcš większoœciš głosów, było pytanie „czy jesteœ za przystšpieniem do UE na warunkach wynegocjowanych w traktacie ateńskim". Tam wyraŸnie było powiedziane, że Polska ma prawo i obowišzek przystšpić do euro. Do tej pory to się nie stało, choć stało się już w przypadku Estonii, Litwy, Łotwy, Słowacji, Słowenii.

Trzeba ludzi przekonywać. Jeœli będziemy w stanie szybciej przekonać władzę, to ona sama przekona większoœć społeczeństwa. Drugi sposób to pozyskać większoœć społeczeństwa. Jak władza zobaczy w sondażach, że 70 proc. jest za euro, to je wprowadzš. Przekonujmy się więc do mšdrego wprowadzenia w euro w Polsce.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL