Reklama

Kuba bez Fidela: nadzieje na reformy

Po śmierci Fidela Castro kubańscy przedsiębiorcy mają nadzieję na przyspieszenie reform. Firmy w USA szukają z kolei sposobów przekonania prezydenta-elekta, by zaniechał gróźb wobec Kuby, bo mogą stracić setki milionow dolarów.

Aktualizacja: 05.12.2016 11:02 Publikacja: 05.12.2016 08:56

Fidel Castro

Fidel Castro

Foto: AFP

Rząd na Kubie złagodził 6 lat temu ograniczenia, pojawiło się wiele prywatnych punków usługowych, jadłodajni wraz z napływem dolarów po odprężeniu w stosunkach ze Stanami pod koniec 2014 r. O reformach w gospodarce zadecydował Raul Castro, który w 2006 r. objął rządy w kraju. Jego starszy brat był niechętny otwieraniu gospodarki i nieufny wobec Waszyngtonu. Takie nastawienie stworzyło twardą linię w kierownictwie KP Kuby, a rządowa biurokracja spowalniała w ostatnich latach tempo reform.

Teraz drobni przedsiębiorcy pracujący na własny rachunek, cuentapropistas, mają nadzieję na przyspieszenie. — Dla mnie kampania reform oznaczała wzrost, stabilizację, otwarcie — stwierdza Niuris Higueras, prowadzący restaurację w Hawanie, zatrudniający 17 osób. Wielu z nich niepokoją groźby Donalda Trumpa, że skończy ze zbliżeniem wypracowanym przez Baracka Obamę.

Collin Laverty kierujący Kubańską Agencją Podróży Edukacyjnych i organizujący wizyty kubańskich przedsiębiorców w Stanach poinformował, że niektórzy chcą przedstawić swe obawy Trumpowi. — Grupa 50 restauratorów, firm technologicznych, warsztatów samochodowych, małych hoteli i innych branż pracuje nad pismem do Trumpa, aby nadal tworzył warunki dla lepszych stosunków handlowych — powiedział.

Obserwatorzy mają różne zdanie o tempie przyspieszenia zmian przez Raula, bo jeśli Trump obierze twardy kurs, to dojdzie do ich zwolnienia. Zwolennicy większej ugody ze Stanami liczą, że odejście Fidela usunie przeszkody. — Był przywódcą starej gwardii, nieufny wobec mechanizmów rynkowych i sektora prywatnego, uważał go za skorumpowany, niepatriotyczny i zbyt otwarty na zagraniczne wpływy — uważa b. doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Billa Clintona, Richard Feinberg, autor książki o gospodarce kubańskiej.

Trump jest dla Kubańczyków dużą niewiadomą. Zapowiedział np., że wypowie umowę Obamy z Kubą, jeśli komunistyczny rząd nie poprawi losu ludziom. Inny doradca Clintona od polityki zagranicznej, Theodore Piccone stwierdził, że zwolennicy twardej linii w KP Kuby wzmocnią się, jeśli administracja zareaguje na śmierć Castro próbami zaostrzania embarga.

Reklama
Reklama

Erick Carballo (27) otworzył w 2015 r. w salon piękności w Hawanie, wcześniej był księgowym, ale miał dość zarabiania odpowiednika 20 dolarów miesięcznie. — W moim biznesie potrzebuję naprawdę, by Stany wynegocjowały coś więcej z Kubą — mówi, bo chce kupować zagraniczne produkty do pielęgnacji włosów w rozsądnej cenie. Jeśli Trump spełni swe groźby, to skłoni kubańskich przedsiębiorców do robienia interesów z amerykańskimi konkurentami — dodaje Higueras. — Dla wielu byłby to duży cios, ale istnieje też inna turystyka — z Kanady, Niemiec, Francji, z innych krajów. Nie umrzemy z głodu.

Widziane ze Stanów

Podczas kampanii Trump uważał, że przywrócenie stosunków z Kubą jest dobre, ale B. Obama powinien bardziej nalegać na ustępstwa Hawany w podróżach i handlu. W 3 dni po śmierci Fidela zapowiedział, że wypowie umowę z Kubą, jeśli ta nie uczyni więcej dla swych ludzi. Nie obiecał odroczenia zmian, a zwolennicy bliższych kontaktów mają nadzieję, że biznesman, który stał się politykiem, dochowa wierności swym korzeniom. — Mówi rzeczy napawające nadzieją ludzi po obu stronach debaty — stwierdził deputowany Mark Sanford, zwolennik większego zaangażowania.

Organizacje handlowe firm prowadzących interesy z Kubą maja nadzieję przekonać Trumpa do kontynuowania otwarcia Obamy, rozmawiają o wspólnej inicjatywie wywierania presji na administrację republikanów. Trump wygrał obietnicami tworzenia nowych miejsc pracy, zwolennicy większego zaangażowania twierdzą, że rozwój handlu z Kubą będzie tworzyć możliwości i miejsca pracy w wielu sektorach, od rolnictwa po telekomunikację, zwłaszcza w turystyce.

Kilka linii lotniczych z USA już lata czarterami na Kubę, Starwood Hotels & Resorts podpisała kontrakt na prowadzenie hotelu na Kubie, a Carnival rozpoczął rejsy wycieczkowe na wyspę. W dniu, gdy Trump ogłosił pogróżkę, American Airlines wykonała pierwszy od ponad 50 lat komercyjny lot do Hawany. Resort transportu zezwolił przewoźnikom na przewiezienie na Kubę 1,2 mln osób rocznie, linie występowały o 3,4 mln. Gdyby wstrzymano loty albo spadłby popyt, to linie straciłyby setki milionów dolarów potencjalnych dochodów w najbliższych latach — uważa John Kavulich z Amerykańsko-Kubańskiej Rady Handlowo-Gospodarczej.

- Jeśli Stany będą ograniczać handel z Kubą, a Unia Europejska, Chiny i Rosja będą rozwijać go, to dla firm ze Stanów zostanie mniejsza część — ocenia José Maria Vinales Camallonga z hiszpańskiej kancelarii prawnej Lupicinio reprezentującej duże firmy w kontaktach z Kubą.

Kuba to potencjalny rynek dla amerykańskich kurcząt, pszenicy i ryżu, choć eksport rolny zmalał od grudnia 2014. W najbliższych 2 miesiącach miało dojść do ogłoszenia kilku umów w turystyce, produkcji przemysłowej i telekomunikacji, ale śmierć Fidela i niepewność co do planów Trumpa mogą wpłynąć na to.

Gospodarka
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Waszyngton nie odpuszcza Moskwie. Sankcje pozostają w mocy do 2027 roku
Gospodarka
Europejski bank z rekordowymi inwestycjami w Polsce. EBI wydał u nas 8 mld euro
Gospodarka
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama