Giełda

Firmy nadal uciekają z warszawskiej giełdy

Bloomberg
Od początku roku ogłoszono już 23 wezwania, a dziesięć spółek opuściło giełdę. W najbliższych miesiącach ta liczba znacząco wzrośnie.

Szykuje się wezwanie na Paged, trwa na Komputronik, Uniwheels i Polną, a w kilku innych spółkach właśnie odbywa się przymusowy wykup akcji od mniejszościowych akcjonariuszy. Ten exodus wynika z kilku czynników, a tłumaczenie go kiepską koniunkturą byłoby nadużyciem, zważywszy fakt, że tylko w tym roku indeks WIG urósł o ponad 18 proc.

Na wycofanie spółek z giełdy najczęściej decydują się dominujący akcjonariusze. Tłumaczą to wysokimi kosztami, wzrostem obowiązków informacyjnych po wprowadzeniu rozporządzenia MAR, a rekordowo niskie stopy procentowe zapewniają im tanie finansowanie. – Pomimo sporych zwyżek na polskim rynku w ciągu ostatniego roku wyceny spółek nadal pozostają niezbyt wygórowane – zwraca uwagę Seweryn Żołyniak, makler papierów wartościowych ARIA Fund.

Wśród wycofanych w tym roku firm są tak znane marki, jak Farmacol, Graal, Hutmen czy Pekaes. Dla drobnych akcjonariuszy i inwestorów finansowych wezwanie może być okazją do zarobku. W tym roku nie brakowało sytuacji, gdy pierwotnie proponowana cena w wezwaniu szła w górę. Inwestorzy zastanawiają się, jak będzie w Pagedzie. Przejmujący – czyli Mespila BIS – zamierza ogłosić wezwanie, a następnie wycofać spółkę z obrotu. Już na wstępie studzi oczekiwania, informując, że w wezwaniu zaoferuje najniższą możliwą cenę. To najwyraźniej zmroziło inwestorów, gdyż zamiast zwyżki kursu, która zazwyczaj jest reakcją na zapowiedź wezwania, akcje Pagedu w czwartek taniały. Po południu za jedną płacono niespełna 58 zł, czyli o prawie 3 proc. mniej niż dzień wcześniej. Paged działa w branży meblowej. Na giełdzie notowany jest od 21 lat. Jego kurs systematycznie rośnie.

– Podmioty związane z rodziną Mzyków kontrolują już ok. 81,5 proc. akcji Pagedu, więc do powodzenia wezwania wiele nie trzeba. W praktyce wystarczy 90 proc., by podjąć uchwałę o dematerializacji akcji – zwraca uwagę Krystian Brymora, analityk z Domu Maklerskiego BDM. Znaczącym akcjonariuszem w meblowej spółce jest Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. Zapytaliśmy ją, czy zamierza sprzedać akcje, ale do czasu zamknięcia tego wydania „Rzeczpospolitej" nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Zdaniem analityków duża liczba wycofywanych w ostatnim czasie spółek nie powinna być powodem do zmartwień. Podkreślają, że przy tak dobrej koniunkturze giełdowej, z którą ostatnio mamy do czynienia (zakładając, że obserwowany trend boczny jest tylko przerwą w kontynuacji hossy), wyjście z giełdy niektórych spółek jest naturalną koleją rzeczy. Warto zwrócić uwagę, że gdy w spółce jest jeden dominujący akcjonariusz, z jego perspektywy przebywanie na parkiecie wiąże się ze znaczącą utratą kontroli.

– Ponadto zwyżki cen akcji, obserwowane już od przeszło roku, w zdecydowany sposób uatrakcyjniły wyceny, co może zwiększyć skłonność inwestorów do odpowiedzi na wezwanie i tym samym doprowadzić do jego powodzenia – uważa Kamil Hajdamowicz, analityk Biura Maklerskiego Banku BGŻ BNP Paribas. Dodaje, że dobra koniunktura jednocześnie zwiększa skłonność przedsiębiorców do szukania środków na giełdzie. – Równowaga na rynku zostanie zachowana – uważa.

Wtóruje mu ekspert z ARIA Fund. – Sytuację na GPW ratują debiuty takich gigantów, jak Dino, Play czy Getback, które ożywiają rynek i aktywizują inwestorów – mówi.

W 2016 r. na GPW zadebiutowało 19 spółek i tyle samo opuściło parkiet. W tym roku ten bilans wynosi odpowiednio: siedem oraz dziesięć spółek. Potwierdza się hipoteza sprzed kilku miesięcy, że 2017 będzie rekordowym rokiem pod względem liczby wezwań. Do tej pory najwięcej, bo 35, było ich w roku 2016.

czytaj więcej w dzisiejszym „Parkiecie"

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL