Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Giełda

#PROSTOzPARKIETU: Kamil Maliszewski: Dla rynków najlepszy Emmanuel Macron?

rzeczpospolita.tv
Goœciem pištkowego programu "Prosto z parkietu" był Kamil Maliszewski, analityk DM mBanku. Rozmawialiœmy o ryzykach politycznych i ich potencjalnym wpływie na rynki finansowe.

W niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji. W mediach dominuje scenariusz, że do drugiej tury przechodzš Manuel Macron i Marine Le Pen, a póŸniej wgrywa ten pierwszy. Podpisuje się pan pod tym?

Patrzšc przez pryzmat sondaży, scenariusz ten wydaje się najbardziej prawdopodobny. Trzeba jednak pamiętać, że w ostatnich latach sondaże zawodziły nas już kilka razy, więc niczego nie można przesšdzać. Musimy też pamiętać, że 25 proc. wyborców wcišż jest niezdecydowanych. To bardzo duży odsetek i trudno przewidzieć, jak rozłożš się te głosy. A jeœli popatrzymy na czwórkę głównych kandydatów, to dzieli ich raptem kilka punktów procentowych, dlatego żaden scenariusz nie jest przesšdzony. Od wyników tych wyborów będš zależeć nastroje na globalnych rynkach finansowych.

Z perspektywy rynkowej najlepszy kandydat to Macron?

Tak. Jego program, to bowiem program kontynuacji. Trzeba pamiętać, że wiele reform, jak chociażby ta zwiększajšca elastycznoœć rynku pracy we Francji, były zaprojektowane głównie przez Macrona, gdy jeszcze pracował w administracji Francoisa Hollande'a. Ów program zakłada duże inwestycje na szkolenia pracowników i w energetykę odnawialnš, ale z drugiej strony cięcia programów socjalnych. Macron jest też dobrym wyborem dla rynków, z uwagi na jego stosunek do Unii Europejskiej i do euro. Można powiedzieć, że pozostaje on w europejskim mainstreamie – chce dalszej integracji i popiera wspólnš walutę. Pozostali kandydaci majš inny stosunek do tych kwestii, a one sš istotne dla inwestorów.

W czwartek doszło do kolejnego zamachu w Paryżu. Czy to może wzmocnić skrajne kandydatury?

Tu na pierwszy plan wysuwa się Marine Le Pen, która jest antyunijna. Gdyby okazało się, że do drugiej tury przechodzš przedstawiciele skrajnej prawicy i skrajnej lewicy, to byłoby to bardzo niekorzystne dla euro i wtedy możliwy byłby parytet na EUR/USD. Nie można jednak zapominać o tym, że za niewiele ponad miesišc mamy wybory parlamentarne we Francji, które będš bardzo istotne, jeœli prezydentem zostanie ktoœ ze skrajnych ugrupowań. Wówczas od układu sił w parlamencie zależeć będzie możliwoœć przeprowadzenia Frexitu, który deklaruje Le Pen, choć akurat w ostatnim czasie wyciszyła nieco te zapowiedzi wyjœcie z UE.

Był pan zaskoczony wtorkowš informacjš o przedterminowych wyborach w Wielkiej Brytanii?

Myœlę, że wszyscy byli zaskoczeni, gdyż Theresa May bardzo jasno wczeœniej zapowiadała w swoich wystšpieniach publicznych, że wybory odbędš się terminowo w 2020 r. Informacja ta była więc dużym zaskoczeniem, ale jak spojrzymy na sondaże, to zdziwienie słabnie. Od poczštku lat 80-tych partia konserwatywna nie miała tak dużej przewagi nad laburzystami, więc premier May może liczyć na to, że zdobędzie więcej miejsc w izbie gmin. Jeœli chodzi wpływ tej sytuacji na Brexit, to wydaje mi się, że będzie on mniejszy niż wszyscy oczekujš.

Zdaniem ekspertów Theresa May chce w ten sposób zamknšć usta opozycji i mieć swobodę w realizacji swojego planu wyjœcia z UE. Zgadza się pan z tš interpretacjš?

Można tak powiedzieć, chociaż już teraz posiadajšc większoœć w izbie gmin mogła realizować swój plan. Wydaje mi się, że ta decyzja została podjęta na użytek wewnętrzny. Wygrana w tych wyborach pozwoli zyskać dodatkowe dwa lata, które przydadzš się w negocjacjach już po opuszczeniu UE. One będš trudniejsze, dlatego przyda się tutaj więcej czasu.

A był pan zaskoczony reakcjš funta, który wyraŸnie umocnił się względem dolara?

Tak, bowiem trudno znaleŸć uzasadnienie dla tego ruchu. Jedynym, które wydaje mi się logiczne jest to, że rynki liczš na to, że w jakiœ sposób uda się Brexit zatrzymać. Jest to jednak mało prawdopodobne. Jedynš partiš, która twardo opowiada się przeciwko wyjœciu z UE sš liberalni demokraci, ale ich poparcie wynosi zaledwie 10 proc. Nie widzę więc argumentów dla tak silnego funta. Zwłaszcza, że dane makro z Wysp zaskakiwały ostatnio negatywnie, spadła presja inflacyjna, a tym samym szanse, że Bank Anglii podniesie w najbliższym czasie stopy procentowe.

Polityczne napięcie roœnie też za oceanem, na linii USA i Korea Północna. Myœli pan, że poczynania Donalda Trumpa to tylko pokazowa próba sił, czy wstęp do realnego konfliktu?

Trump już w kampanii wyborczej mówił o Korei Północnej, jako o potencjalnym zagrożeniu. Oczywiœcie to jest też przyczynek do rozgrywki z Chinami, które przez kilka ostatnich dekad rozkładały parasol ochronny nad Koreš. Nie spodziewam się jednak, że to przerodzi się w konflikt. Widać to m. in. po zachowaniu Wall Street – po kilku dni słaboœci S&P500 wrócił w czwartek do zwyżek.

Można odnieœć wrażenie, że USA to kraj, który nie może funkcjonować bez zagranicznego konfliktu?

Elektorat Trumpa oczekuje, że USA będš globalnym policjantem. Działania w Syrii w kierunku Korei Północnej wpisujš się w te oczekiwania. Wydaje mi się jednak, że z punktu widzenia rynków finansowych ważniejsze w najbliższych miesišcach będzie to, jaki kształt przyjmie planowana reforma podatkowa. Sekretarz Skarbu powiedział ostatnio, że nie należy się spodziewać żadnych decyzji przed wakacjami, co doœć negatywnie wpłynęło na nastroje inwestorów. Jeœli spojrzymy na rynek stopy procentowej to bardzo spadła wycena podwyżek w tym roku – poniżej 40 proc. na czerwiec. Wyglšda na to, że rynki nie wierzš w decyzje poprawiajšce sytuacji przedsiębiorstw. Choć ja uważam, że jest tu jeszcze pole do pozytywnych zaskoczeń i jest szansa na kontynuację hossy na Wall Street.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL