Stracą dopłaty, raty skoczą w górę

aktualizacja: 16.02.2017, 10:25
Rynek spodziewa się wzrostu stawki WIBOR, od której zależy oprocentowa...
Rynek spodziewa się wzrostu stawki WIBOR, od której zależy oprocentowanie kredytów w złotych. Pod koniec 2017 roku WIBOR 3M może być na poziomie około 1,88 proc.
Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski

Dla przeciętnego kredytobiorcy, który zadłużał się osiem lat temu na mieszkanie, zakończenie dopłat oznacza wzrost raty o 30-35 procent.

Szykują się gorsze czasy dla kredytobiorców zadłużonych w rodzimej walucie. Prawie 31 tysięcy osób musi się przygotować na skokowy wzrost rat w związku z ustaniem dopłat do kredytów w ramach programu „Rodzina na swoim". Ale nie tylko ich raty pójdą w górę, i nie tylko z powodu braku dopłat.

WIBOR starszy?

- Rynek spodziewa się wzrostu stawki WIBOR, od której zależy oprocentowanie kredytów w złotych. Pod koniec 2017 roku WIBOR 3M może być na poziomie około 1,88 proc. To o 0,15 pkt. proc. wyżej niż dziś. Tak wynika z notowań kontraktów terminowych na stawkę WIBOR - mówi Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Jakie mogą być konsekwencje takich zmian? Dziś zadłużając się na 30 lat i 300 tys. zł, trzeba się liczyć z miesięczną ratą na poziomie 1508 zł. Pod koniec roku może to być o około 26 zł więcej - wynika z najświeższych prognoz.

- Niby różnica niewysoka, ale gdyby wziąć pod uwagę całkowite zadłużenie Polaków z tytułu złotowych kredytów mieszkaniowych, to okaże się, że podwyżka WIBOR o 0,15 pkt. proc. oznacza, że z kieszeni wszystkich kredytobiorców wypłynie tytułem wyższych odsetek łącznie ponad 29 mln zł w ciągu zaledwie miesiąca - podkreśla Bartosz Turek.

Bez dopłaty więcej o 32 proc.

Jego zdaniem w znacznie gorszej sytuacji są osoby, które zadłużyły się przed ośmioma laty korzystając z dopłat z programu „Rodzina na swoim". Przypomnijmy, że był to program, w ramach którego kupując mieszkanie na kredyt można było liczyć na dofinansowanie w formie około połowy odsetek. Tym samym osoby, które zadłużyły się w 2009 roku obecnie muszą się liczyć ze skokową podwyżką raty wraz z ustaniem dopłat.

- Mamy do czynienia z pierwszym rokiem, w którym przed takim problemem stanie spora grupa osób - prawie 31 tysięcy gospodarstw domowych. To trzy razy więcej niż łącznie w poprzednich dwóch latach - zwraca uwagę Bartosz Turek.

Dla przeciętnego kredytobiorcy, który zadłużał się 8 lat temu zakończenie okresu dopłat oznacza wzrost raty o około 30-35 proc. Open Finance podaje na konkretny przykład: przeciętny kredyt z dofinansowaniem udzielany w 2009 roku opiewał na 175 tys. zł. Co by się stało, gdyby taki dług zaciągnąć dokładnie 8 lat temu - w lutym 2009 roku? Przyjmijmy, że o taki dług ubiegała się rodzina, która chciałaby kupić 50-metrowe mieszkanie z pomocą 30-letniego długu. W takim modelowym przypadku sytuacja wyglądałaby następująco:

- w dniu zadłużania się rodzina musiała się przygotować na ratę w kwocie 680 zł miesięcznie (tradycyjny kredyt bez dopłaty wiązłby się z miesięczną ratą na poziomie 1310 zł);

- w trakcie 8 lat otrzymywania dopłat rata fluktuowała w okolicach 600-800 zł;

- ostatnia rata z dopłatą opiewała na niecałe 630 zł;

- pierwsza rata bez dopłaty wyniosła niecałe 830 zł.

- Przez osiem lat otrzymywania dopłat rodzina zainkasowałaby łącznie ponad 33 tys. zł. Po tym okresie w modelowym przypadku rata powinna wzrosnąć o 200 zł. Tak niska podwyżka jest zasługą panujących obecnie rekordowo niskich stóp procentowych. To dzięki nim podwyżka raty, którą rodzina odczuje, nie powinna być nadmiernie trudna do sfinansowania - tłumaczy Bartosz Turek. - Pamiętajmy, że w międzyczasie wyraźnie wzrosły w Polsce wynagrodzenia. Z danych Eurostatu wynika, że przeciętny dochód na osobę (mediana) był w 2015 roku o prawie 30 proc. wyższy niż w 2009 roku.

POLECAMY

KOMENTARZE