Finanse

Efekt kuli śnieżnej w split payment

123RF
Kilka dużych spółek deklaruje, że będzie stosować mechanizm podzielonej płatności. Chcąc nie chcąc, w ich ślady będą musiały iść kolejne firmy.

– W sytuacji gdy największe przedsiębiorstwa zaczną automatycznie stosować mechanizm podzielonej płatności do wszystkich transakcji, ryzyko utraty płynności finansowej w wielu przedsiębiorstwach stanie się realnym problemem – alarmuje Mariusz Korzeb, wiceprezes Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Split payment na zasadzie dobrowolności ma zacząć obowiązywać od 1 lipca. Ostatnio takie duże spółki jak Grupa Lotos, KGHM, Tauron zadeklarowały, że będą go stosować w rozliczeniach z dostawcami.

Mechanizm zakłada, że kupujący będzie dokonywał płatności za towar lub usługę na dwa odrębne rachunki sprzedającego. Wartość netto będzie szła na zwykły rachunek bankowy, a wartość podatku VAT – na specjalne konto. W ramach tego specjalnego rachunku będzie można jedynie rozliczać się w zakresie VAT – czy to z fiskusem, czy z innymi kontrahentami.

Zapowiadany udział w systemie największych przedsiębiorstw może mieć duże przełożenie na cały rynek. Jak oceniają eksperci, split payment może ruszyć kulą śnieżną, bo dostawcy największych firm zaczną go stosować wobec swoich dostawców, ci wobec swoich itp. W końcu taki łańcuszek wymuszony przez warunki rynkowe może dotrzeć nawet do najmniejszych.

I tu zaczynają się schody, bo nie dla wszystkich jest to rozwiązanie korzystne. Przemysław Pruszyński, ekspert Konfederacji Lewiatan, wylicza, że najbardziej na problemy z płynnością narażone są najmniejsze firmy, których właściciele dokonują zakupów kartą lub gotówką (a nie przelewem).

Problem z płynnością

Obecnie tego typu firma może korzystać z całej kwoty, jaką otrzymuje za sprzedane usługi czy towary (to znaczy cenę netto wraz z VAT), do 25. dnia następnego miesiąca, gdy musi zapłacić VAT do urzędu skarbowego. W ramach rozliczenia uwzględnia VAT naliczony, więc wpłaca jedynie nadwyżkę.

– Jeśli kontrahent takiej firmy zapłaci w systemie split payment, sytuacja zmienia się diametralnie – podkreśla Pruszyński. Firma dostanie do dyspozycji tylko kwotę netto. VAT będzie leżał zamrożony na specjalnym koncie, a większość kosztów będzie trzeba sfinansować z wpływów netto. Co więcej, na tym koncie odkładać się będą coraz większe kwoty. Firma otrzyma pieniądze do swobodnego dysponowania, jeżeli wystąpi do naczelnika urzędu skarbowego o przekazanie środków na konto rozliczeniowe. Takie przekazanie nastąpi dopiero po 60 dniach od dnia złożenia wniosku.

Nie tylko mali

– We wstępnej fazie problem może być najbardziej odczuwalny wśród mikro- i małych przedsiębiorstw, jednakże w dalszej perspektywie może dotknąć również duże firmy. A to może mieć już wpływ na kondycję gospodarki krajowej – podkreśla Korzeb.

– Problemy z płatnością w poszczególnych podmiotach mogą wystąpić w bardzo zróżnicowanym stopniu – zaznacza też Katarzyna Wróblewska, menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte. – Ich skala zależeć będzie od wielu czynników, takich jak np. procent dostawców i odbiorców danego kontrahenta, którzy będą korzystać z mechanizmu, stawki VAT dominujące wśród zakupów i sprzedaży itp. Istotna będzie więc analiza i sprawne zarządzenie płatnościami w przedsiębiorstwie w czasie, biorąc pod uwagę charakter różnych płatności, w tym niezawierających VAT – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL