Renta planistyczna: opłata, której gminy nie potrafią wyegzekwować

Renta planistyczna to martwa instytucja. Tylko nielicznym gminom udaje się wyegzekwować ją od sprzedających nieruchomości.

Aktualizacja: 12.06.2017 08:58 Publikacja: 11.06.2017 20:54

Renta planistyczna: opłata, której gminy nie potrafią wyegzekwować

Foto: 123rf

Większość miejscowych planów przewiduje stawki renty planistycznej. Choć stawki są wysokie, to dochody gmin z tego tytułu są na ogół bardzo mizerne. Coraz częściej więc samorządy postulują, by wprowadzić zmiany w tym zakresie.

Zgodnie z art. 36 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym gminy mogą pobierać rentę planistyczną, gdy wzrośnie wartość działki na skutek uchwalenia lub zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Mogą to robić w ciągu pięciu lat od daty uchwalenia planu. Płacą rentę zbywający nieruchomość, a więc nie tylko gdy ją sprzedają, ale także gdy np. darują czy wniosą aportem do spółki.

Wysokość renty ustalają same gminy. Nie może przekroczyć 30 proc. wzrostu wartości nieruchomości. Zazwyczaj są to maksymalne stawki, zdarza się jednak, że ustalają je na poziomie 0,1 proc. Tymczasem ustawa o planowaniu nie przewiduje zwolnienia z obowiązku uiszczenia renty planistycznej. Z tego powodu niektóre gminy ustalały stawki na poziomie 0 proc. Pod wpływem orzecznictwa sądów administracyjnych musiały z tego zrezygnować. Coraz częściej gminy mówią o wykreśleniu instytucji renty planistycznej z ustawy. Ponadto wiele decyzji zostało uchylonych po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 9 lutego 2010 r. (P 58/08). Trybunał stwierdził, że gminy nie powinny pobierać opłaty planistycznej na podstawie nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego od właścicieli, których nieruchomości były objęte starym, pod warunkiem, że stary i nowy plan przewidywały takie samo przeznaczenie działki.

Z założenia renta miała pokrywać koszty sporządzenia kolejnych miejscowych planów, tymczasem tak się nie dzieje.

Właściciele, którzy sprzedają swoje nieruchomości, świetnie nauczyli się omijać przepisy, by nie płacić.

W ciągu pięciu lat od daty uchwalenia planu zawierają tylko umowę przedwstępną na sprzedaż nieruchomości, umowę właściwą podpisują zaś dopiero gdy skończy się okres karencji. To tylko jeden z wielu stosowanych kruczków prawnych.

Nawet jeżeli dochodzi do wydania decyzji nakazujących zapłatę renty, to znaczna część właścicieli odwołuje się od nich.

Często decyzje są ponownie rozpoznawane na skutek uchybień formalnych albo zakwestionowania ustaleń z operatu szacunkowego. Sprawy ciągną się długo, a operaty tracą aktualność. I sprawa wraca do punktu wyjścia.

W tej chwili w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa trwają prace nad projektem kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Przewiduje on nowy rodzaj opłaty, który zastąpi rentę planistyczną.

Większość miejscowych planów przewiduje stawki renty planistycznej. Choć stawki są wysokie, to dochody gmin z tego tytułu są na ogół bardzo mizerne. Coraz częściej więc samorządy postulują, by wprowadzić zmiany w tym zakresie.

Zgodnie z art. 36 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym gminy mogą pobierać rentę planistyczną, gdy wzrośnie wartość działki na skutek uchwalenia lub zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konsumenci
Sąd Najwyższy orzekł w sprawie frankowiczów. Eksperci komentują
Prawo dla Ciebie
TSUE nakłada karę na Polskę. Nie pomogły argumenty o uchodźcach z Ukrainy
Praca, Emerytury i renty
Niepokojące zjawisko w Polsce: renciści coraz młodsi
Prawo karne
CBA zatrzymało znanego adwokata. Za rządów PiS reprezentował Polskę
Aplikacje i egzaminy
Postulski: Nigdy nie zrezygnowałem z bycia dyrektorem KSSiP