Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Finanse

GetBack miał w 2017 roku nawet 1 mld złotych straty

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Windykator w ostatnich latach masowo nabywał portfele wierzytelnoœci. Wyniki finansowe sugerujš, że był przy tych inwestycjach niezwykle rozrzutny.

O tym, że sytuacja finansowa GetBacku jest zła, wiadomo było już od jakiegoœ czasu. Pytanie brzmiało, jak bardzo jest Ÿle. Windykator co prawda po raz kolejny przesunšł termin publikacji raportu rocznego (nowa data to 21 maja), ale jednoczeœnie podał wstępny, szacunkowy wynik za 2017 r. Strata spółki w ubiegłym roku mogła sięgnšć około 1 mld zł.

Przepłacone inwestycje

– Od dobrych kilku tygodni wiadomo było, że wynik netto będzie na solidnym minusie. Strata rzędu 1 mld zł na pewno działa na wyobraŸnię, natomiast z ostatecznš ocenš finansów GetBacku trzeba poczekać do publikacji pełnego raportu. Nie wiem dokładnie, jakie założenia zostały przyjęte przy obliczeniu wspomnianej w raporcie straty – mówi analityk proszšcy o zachowanie anonimowoœci.

GetBack poinformował jedynie, że dokonał korekt i odpisów aktualizujšcych na aktywa grupy, w tym: portfele wierzytelnoœci, wartoœci niematerialne i inne aktywa oraz „utworzył rezerwy celem zapewnienia rzetelnoœci sprawozdania finansowego". Jak dodano, w zakresie wyceny portfeli wartoœć godziwa została okreœlona na podstawie stress testu. Zarzšd podkreœlił, że „zaprezentowany wynik może się jeszcze zmienić".

Kluczowš kwestiš jest wartoœć portfeli wierzytelnoœci będšcych w posiadaniu GetBacku. Firma podała, że na 1 mld zł straty za ubiegły rok aż w 60 proc. wpłynęła utrata wartoœci portfeli. Rynek windykacyjny od dawna huczał od plotek na temat tego, że GetBack mocno przepłacał za wierzytelnoœci, jednak przedstawiciele spółki regularnie temu zaprzeczali. Zdaniem analityków przedstawione teraz dane nie pozostawiajš złudzeń.

– Spółka podała, że około 60 proc. rocznej straty wynika z utraty wartoœci portfeli wierzytelnoœci. Implikuje to odpisanie około 30 proc. wartoœci bilansowej posiadanych portfeli, podczas gdy na koniec III kwartału 2017 r. wartoœć ta wynosiła 1,75 mld zł. W naszej ocenie jest to ostateczny dowód na to, że spółka sporo przepłacała za portfele wierzytelnoœci – mówi Mateusz Krupa, analityk Erste Securities. Zwraca również uwagę na inne aspekty. – Spółka planuje także znaczšcy odpis wartoœci niematerialnych, co oznacza, że zakup firmy EGB za ponad 200 mln zł (sprzedajšcym był Altus TFI – red.) nie był raczej „okazjš życia". 1,2 mld zł straty w samym IV kwartale 2017 r. (po trzech kwartałach było ok. 200 mln zł zysku – red.) oznaczałoby, że spółka na koniec roku miała ujemne kapitały własne rzędu około 260 mln zł, uwzględniajšc zarejestrowanie 370 mln zł kapitałów z emisji akcji w IPO – dodaje Krupa. Przepłacanie podczas zakupów czy też zastosowanie zbyt optymistycznych krzywych spłat tym bardziej kłuje w oczy, że do tej pory do liczb prezentowanych przez windykatora zastrzeżeń nie miał Deloitte, który badał jego sprawozdania.

– Zasadnicze pytanie brzmi, jak to się stało, że Deloitte akceptował wyceny portfeli, a nagle okazuje się, że sš one warte 600 mln zł mniej. Wniosek jest taki, że to, co znajdowało się w sprawozdaniach, było bardzo dalekie od rzeczywistoœci i faktyczna krzywa spłat była zupełnie inna od tej, którš prezentowała firma – twierdzi osoba blisko zwišzana z rynkiem.

Od samego Deloitte do zamknięcia tego wydania gazety nie udało nam się uzyskać komentarza na temat GetBacku. Na rynku nie brakuje opinii, że audytor jest teraz pod œcianš i będzie bardzo ostrożny przy wydawaniu oceny sprawozdania raportu rocznego GetBacku. Jak zresztš wynika z informacji windykatora, brak oceny audytora jest powodem opóŸnienia publikacji pełnego raportu za 2017 r.

Niepewna przyszłoœć

Mimo że liczby pokazane przez GetBack szokujš, to zdaniem Mateusza Krupy, mogło być gorzej. – Informacja o około 1,2 mld zł straty w IV kwartale może wyglšdać dosyć optymistycznie na tle straszenia obligatariuszy, iż odzyskajš maksymalnie jedynie 25 proc. swoich należnoœci w przypadku likwidacji spółki, co według naszych szacunków implikowałoby około 2 mld zł odpisów. Zobaczymy, czy audytor uzna proponowane przez spółkę odpisy za wystarczajšce – mówi analityk Erste Securities.

Jego zdaniem przyszłoœć GetBacku stoi jednak pod wielkim znakiem zapytania. – Mamy wštpliwoœci, czy spółkę uda się wyprowadzić na prostš nawet przy pomyœlnym zawarciu układu z wierzycielami, co będzie bardzo trudnym zadaniem ze względu na ich dużš liczbę. GetBack pokazał, że wcale nie ma lepszego modelu biznesowego od konkurencji. Utrata wiarygodnoœci może zniechęcać kontrahentów do prowadzenia biznesu z GetBackiem – zarówno od strony sprzedaży portfeli spółce, jak i finansowania jej działalnoœci. Do tego dochodzi ryzyko utraty kluczowych pracowników i potencjalne trudnoœci ze znalezieniem nowych – tłumaczy.

Obrót nadal zawieszony

Brak raportu finansowego GetBacku za 2017 r. oznacza, że nadal nie będzie można obracać akcjami ani obligacjami windykatora na warszawskiej giełdzie. „Decyzja o ewentualnym odwieszeniu notowań instrumentów finansowych wyemitowanych przez GetBack, zostanie podjęta po opublikowaniu przez emitenta raportu rocznego za rok 2017" – potwierdza Komisja Nadzoru Finansowego. To właœnie na wniosek KNF obrót papierami GetBacku został zawieszony w połowie kwietnia. Była to pochodna informacji o rzekomym bliskim pozyskaniu przez GetBack finansowania od PKO BP i PFR (obie instytucje temu zaprzeczyły). GetBack na warszawskiej giełdzie zadebiutował w lipcu ubiegłego roku. Do momentu zawieszania obrotu akcjami ich wycena spadła prawie o 80 proc.

Rzecznik niewiele może zdziałać

Rzecznik finansowy otrzymuje telefony i e-maile od obligatariuszy GetBacku niepokojšcych się o swoje oszczędnoœci. Problem w tym, że jako publiczna instytucja powołana w celu wspierania klientów w sporach z podmiotami rynku finansowego ma on w tym wypadku niewielkie możliwoœci. GetBack jako emitent obligacji nie jest bowiem podmiotem rynku finansowego, nie podlega więc ustawie o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o rzeczniku finansowym (spory między emitentem a inwestorem sš poza jego kompetencjami). Rzecznik może podjšć działania, gdy inwestor jest uczestnikiem funduszu inwestycyjnego lub klientem banku czy firmy inwestycyjnej (dom maklerski, bank prowadzšcy działalnoœć maklerskš). Jednak zakres jego kompetencji ogranicza się do działalnoœci zwišzanej z dystrybucjš obligacji, dotyczy tylko podmiotów rynku finansowego i dopiero po wyczerpaniu trybu reklamacyjnego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL