Finanse

Wewnętrzne awanse w nadzorze finansowym

Fotorzepa/Robert
KNF w nowym składzie może postawić na wykrywanie nadużyć na rynku.

– Bardzo się cieszę, że mamy do czynienia z awansem wewnętrznym. Nowi wiceszefowie KNF wcześniej pełnili funkcje dyrektorów w strukturach Komisji, więc bardzo dobrze znają zarówno samą organizację, jak i specyfikę pracy – mówi Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

Wielu naszych rozmówców ma jednak wątpliwości. – Te nazwiska są dużym zaskoczeniem. Największą niespodzianką jest awans Filipa Świtały, który będzie pełnił nadzór nad bankami. Był on zaledwie naczelnikiem w jednym z departamentów bankowych KNF. W instytucji są na pewno osoby o znacznie bogatszym doświadczeniu i wiedzy – komentuje osoba zbliżona do KNF, która pragnie zachować anonimowość.

Świtała od 2011 r. pełnił funkcję kierowniczą w departamencie bankowości komercyjnej i specjalistycznej. Jest absolwentem Wydziału Fizyki oraz Wydziału Nauk Ekonomicznych UW i Katolickiego Uniwersytetu w Leuven. Ma tytuł doktora nauk ekonomicznych na Wydziale Zarządzania UW, gdzie jest obecnie adiunktem.

– Wojciech Kwaśniak był osobą szanowaną, wobec której prezesi banków czuli respekt. Pytanie, czy taki respekt będą czuli wobec Filipa Świtały – zastanawia się pragnący zachować anonimowość przedstawiciel branży bankowej.

Ostry, ale skuteczny

Wojciech Kwaśniak ma na rynku opinię dobrego fachowca, który prowadził konserwatywną politykę wobec banków. W 2015 r. wymusił choćby na branży wzmocnienie bazy kapitałowej, co uderzyło akcjonariuszy banków po kieszeni, ale zwiększyło bezpieczeństwo sektora. Jego doświadczenie sięga jeszcze lat 90.

– Był wobec branży ostry, czasem nawet grubiański, ale potrafił doprowadzić sprawy do końca. Zmusił choćby Alior Bank, by ten prawidłowo księgował przychody, co spowodowało potężną przecenę akcji tego banku na GPW – mówi anonimowo analityk jednego z biur maklerskich.

Regulator nie podał przyczyn kadrowych roszad w kierownictwie. Nie brakuje głosów, że to zmiana dla zmiany.

Ale ludzie związani z rynkiem finansowym spekulują, że utrącenie Kwaśniaka mogło mieć również związek z przedłużającą się procedurą zatwierdzenia nowego prezesa warszawskiej giełdy Rafała Antczaka, namaszczonego na to stanowisko przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Półtora miesiąca to najdłużej utrzymujące się bezkrólewie, jeśli chodzi o wybór prezesa GPW. Do tej pory na zgodę regulatora najdłużej – 28 dni – czekał Paweł Tamborski. W branży huczy od pogłosek, że zwłoka KNF to prztyczek wymierzony w nos Morawieckiego.

Nadużycia na rynku

Nominacja Marcina Pachuckiego także została uznana za dużą niespodziankę. Mirosław Kachniewski twierdzi, że to dobra informacja dla warszawskiej giełdy, bo pierwszy raz w historii wiceprzewodniczący KNF odpowiada za rynek kapitałowy.

Pachucki zajmował się wcześniej wszystkimi sprawami związanymi z analizą przestępstw i oszustw na rynku finansowym. Był również odpowiedzialny za postępowania administracyjne w zakresie nadużyć.

Dlatego w styczniu był przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold – tłumaczył się z bierności nadzoru w sprawie tej spółki. Wyjaśnił, że jego departament wielokrotnie kontaktował się w sprawie Amber Gold z gdańską prokuraturą oraz sądami i więcej zrobić nie mógł.

Zdaniem naszych rozmówców awans Pachuckiego może świadczyć o tym, że Komisja Nadzoru Finansowego w nowym składzie skupi się właśnie na wykrywaniu nadużyć na rynku finansowym.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL