Finanse

#RZECZoBIZNESIE: Konrad Kąkolewski: System ustawodawczy stygmatyzuje dłużnika

tv.rp.pl
Nasza branża w ogóle nie jest windykacją, to jest pomoc w wychodzeniu na prostą z długów – mówi Konrad Kąkolewski, prezes grupy GetBack, gość programu Michała Niewiadomskiego.

Gość przyznał, że GetBack jest dopiero na początku ekspansji zagranicznej.

- W ekspansji liderem jest firma Kruk. Ona ustawiła swoją obecność na rynkach jak Niemcy, Włochy, Hiszpania czy Rumunia, skąd czerpią istotną część swoich przychodów. Są dla nas wzorem – tłumaczył Kąkolewski.

Podkreślił, że GetBack jest firmą od początku stworzoną dla inwestorów.

- Ekspansję chcemy robić sprawniej, szybciej, tak żeby nie tracić czasu i potencjalnych zysków – mówił.

Wyjaśnił, że wchodząc na nowy rynek najpierw proponują współpracę 2-3 kluczowym firmom windykacyjnym.

- Kto z nich wykonuje lepiej pracę, dostaje dodatkowy bonus. Sami tak pracujemy dla amerykańskiej firmy i chcemy kontynuować ten model - tłumaczył Kąkolewski.

- Zapewne będziemy patrzeć na te same rynki, gdzie wszyscy inni. Dzisiaj oficjalnie powiedzieliśmy o Hiszpanii i Bułgarii. O innych nie mogę oficjalnie powiedzieć, ale podążamy śladami liderów branży – zdradził.

Gość próbował wyjaśnić skąd wynika wysoka stopa zwrotu GetBacku w kraju.

- Nasza branża w ogóle nie jest windykacją, to jest pomoc w wychodzeniu na prostą z długów. Bank nie jest w stanie rozłożyć go na długie raty, musi naliczać odsetki i nie może nic umorzyć – tłumacył.

- Nasza branża rozkłada dług na długo. Możemy zaniechać, a nawet umorzyć część postępowania – dodał.

Podał, że średni dług dzisiaj to 9700 zł, a średnia rata to 320 zł.

- Są to kwoty, które można spłacać bez uszczuplenia zdolności ekonomicznej – ocenił.

Podkreślił, że GetBack ma bardzo efektywny proces.

- Efektywne działanie odpowiada pewnie za 60 proc. sukcesu. Kolejne 20 proc. to sposób kupowania portfeli – mówił Kąkolewski.

Pomysł na ulepszenie branży

Gość zaproponował modyfikacje przepisów podatkowych, które byłyby korzystne dla budżetu, banków i dłużników.

- Dojrzeliśmy szansę potrójnej wygranej. Po wprowadzeniu modyfikacji przepisów podatkowych, wpływy do budżetu można przyspieszyć do rzędu 1,5 mld zł, plus nowy podatek rzędu 300-500 mln zł – mówił.

- Można pomóc osobom fizycznym, które dzisiaj są zadłużone i pomóc bankom wyprzedać aktywa, które u nich nie pracują – dodał.

Kąkolewski przypomniał, że skonsolidowany bilans sektora bankowego w Polsce pokazuje 72 mld zł niespłaconych wierzytelności.

- Banki chciałyby to wyprzedać, ale nie mogą. Wierzytelność można sprzedać dopiero po bezskutecznej egzekucji komorniczej. Jest to niszczące dla psychiki dłużnika – mówił.

Zaznaczył, że średnio osoba ma 10 tys. zł długu.

- To jest mały dług. Tu nie ma ludzi, którzy intencjonalnie brali duże kredyty i chcieli uniknąć sprawiedliwości – ocenił.

- Proponujemy rozwiązanie, w którym można zrównać rezerwy podatkowe z rezerwami księgowymi. Wtedy banki mogłyby sprzedawać długi i generować większą ilość transakcji od których spływa podatek – tłumaczył.

- Dzisiaj stygmatyzujemy dłużnika w systemie ustawodawczym, bo on musi być w banku do czasu, aż komornik stwierdzi, że nie da się nic zebrać. To na pewno nie pomaga wyjść na prostą – podsumował.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL