Reklama

Łazarkiewicz. Reżyser, który dawał skrzydła

„Nieobecność”, czyli filmowy portret Piotra Łazarkiewicza to bardzo poruszający dokument. Premiera w poniedziałek o 22.50 w TVP 2.

Aktualizacja: 29.11.2015 16:14 Publikacja: 29.11.2015 16:09

Piotr Łazarkiewicz

Piotr Łazarkiewicz

Foto: Fotorzepa, Jakub Ostałowski

Od nieoczekiwanego odejścia reżysera Piotra Łazarkiewicza w czerwcu minęło siedem lat. Film, który zrealizowała Magdalena Łazarkiewicz, pulsuje jego obecnością. Na taśmach zachowało się wiele fragmentów rozmów, spotkań, a nawet i prywatności reżysera. Nie patrzy się na nie jednak jak na archiwalia, bo zostały połączone w opowieść skrzącą się życiem.

„Telefon Piotra Łazarkiewicza. Nagraj swoją wiadomość, oddzwonię, jak tylko będę mógł" – tak zaczyna się film, a potem głos Magdy Łazarkiewicz mówi, że ten zapis głosu męża towarzyszy jej do dziś i że wciąż trudno jej sobie wyobrazić, że pozostanie bez odpowiedzi już na zawsze...

- Byliśmy parą, która ciągle się komunikowała – wspomina reżyserka.

Poznali się we Wrocławiu. Na początku nie zaiskrzyło między nimi. Widywała go w Bibliotece Ossolineum, spędzał tam dużo godzin. Potem przysłał jej list z prośbą o rekomendację do Agnieszki Holland, czyli jej siostry, którą chciał zaprosić na spotkanie ze studentami katowickiej szkoły filmowej. Na to spotkanie pojechała też przyszła żona Piotra Łazarkiewicza. Tak się wszystko wspólne w ich życiu zaczęło, rosło i trwało do końca....

Piotr Łazarkiewicz miał dar skupiania wokół siebie ludzi. Lubił ich, potrafił słuchać, rozmawiać, uczyć się od nich, być z nimi.

Reklama
Reklama

Kinem żył bezustannie, od kiedy jako mały dzieciak mieszkał czasowo u dziadków i z kolegami czmyhał do miejscowego kina. Pierwszym filmem, który zobaczył byli „Krzyżacy". I wszystko się od tego zaczęło – tak wspominał po latach swoje doświadczenia. Potrafił oglądać 20 kilka razy jeden film.

- Ciągle szukał swoich nowych ścieżek. W ludziach dostrzegał nie przeciwników, ale – nadzieję – wspominają przyjaciele Łazarkiewicza.

Agnieszka Holland mówi, że był nie tylko szwagrem, ale też przyjacielem reżyserem i artystą, a film wydawał mu się sztuką najwyższą, najpiękniejszą. Rzadko szedł na kompromisy ze światem zewnętrznym.

Reżyserował w teatrach, także dla Teatru Telewizji – to był jego odpoczynek.

- Kiedy pracowałam z Piotrem, niczego się nie bałam – wspomina Maria Seweryn. – Dawał takie poczucie akceptacji, ze można było fruwać.

Pięknie mówią o ojcu dzieci Piotra Łazarkiewicza – Antoni i Gabriela.

Reklama
Reklama

- Nie dbał, żeby być modnym. To go śmieszyło – pamięta syn reżysera. - Był sobą – to coś, co mi strasznie imponuje.

A na końcu tego niezwykłego filmu jest opowieść Magdaleny Łazarkiewicz o jej podróży do Japonii, tuż po śmierci męża. Metafizyczna. Choćby dla niej koniecznie trzeba zobaczyć ten film.

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama