Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

„Baby Driver" - film na lato

UIP
„Baby Driver" ma wszystko, czego potrzeba letniemu hitowi: dobrš muzykę, gwiazdy, poœcigi i komiksowe strzelaniny.

Prawdopodobnie tak wyglšdałby efekt, gdyby można było scalić „Goršczkę" Michaela Manna z młodzieżowym przebojem „High School Musical". Oczywiœcie „Baby Driver" nie jest tak dobry jak pierwszy film, ale na szczęœcie nie jest też tak infantylny jak drugi.

To komiksowa opowieœć o nastoletnim kierowcy mafii. O dzieciaku, który irytuje dorosłych tym, że nigdy nie wycišga słuchawek z uszu, a z oczu nie œcišga przeciwsłonecznych okularów. Komunikuje się monosylabami, a starsi gangsterzy wysyłajš go po kawę. Ale sš też w „Baby Driverze" brutalne sceny strzelanin, œmierć na autostradzie i zapierajšce dech realistyczne sekwencje poœcigów samochodowych. Mocna sensacja przeplata się z kinem młodzieżowym.

Fabuła jest konwencjonalna. Młody chłopak (w tej roli młodzieżowa gwiazda Ansel Elgort), który zszedł na drogę występku, próbuje spłacić bossowi (Kevin Spacey) dług i porzucić występny fach. Doskonale wszakże wiemy, że mafia nie pozwala nikomu wystšpić ze swoich szeregów, a zwłaszcza najlepszemu kierowcy w mieœcie.

Dostajemy jednak i wzruszajšcš opowieœć o rodzicach chłopaka, którzy zginęli w wypadku samochodowym. On też jechał z nimi, ale przeżył. Pozostała mu trauma i blizny na twarzy. A także permanentny uraz głowy i szum w uszach, który próbuje zagłuszać muzykš, stšd nieodłšczne słuchawki. Pojawia się też piękna kelnerka (Lily James), z którš snuje marzenia, by ruszyć autostradš w głšb Ameryki.

Brzmi to jak film klasy B złożony z samych klisz. Jednak to, co z niš robi reżyser, nadaje całoœci zupełnie nowš jakoœć. Edgar Wright nakręcił film muzyczny, w którym ani na moment nie przestajš brzmieć popularne melodie. Jeœli zapada cisza, to można w ciemno obstawiać, że zaraz zdarzy się coœ dramatycznego.

Drugim atutem jest znakomita choreografia i rytm. Wright lubi inscenizować sceny w jednym ujęciu bez cięć i często podšża za bohaterem długimi jazdami kamery, kiedy ten przemierza ulice Nowego Jorku, podskakujšc, tańczšc i robišc piruety, jak gdyby był Frankiem Sinatrš albo Patrickiem Swayzem.

Trzecim asem jest wyborny drugi plan aktorski. Kevin Spacey, Jamie Foxx, Jon Bernthal i Jon Hamm stanowiš wzorowy zestaw komiksowych œmieszno-strasznych „bad guyów". Nie mogło też zabraknšć muzyków w epizodach. Dłuższe i krótsze momenty majš Flea z Red Hot Chili Peppers, wokalistka Sky Ferreira oraz raperzy Killer Mike i Big Boi.

W Ameryce „Baby Driver" wjechał do kin z piskiem opon. W pierwszym tygodniu zarobił więcej niż jakikolwiek wczeœniejszy film Edgara Wrighta. Jego zakręcone komedie („Hot Fuzz – Ostre psy" i „Wysyp żywych trupów") były lubiane w Wlk. Brytanii, ale za oceanem reżyser nie miał szczęœcia. Próbował podbić Amerykę adaptacjš komiksu „Scott Pilgrim kontra œwiat" (2010), a zaliczył klapę ku zaskoczeniu zachwyconej filmem krytyki.

„Baby Driver" zaciera tamto kiepskie wspomnienie. Tym bardziej że film o młodym kierowcy kosztował zaledwie 34 miliony dolarów i tyle samo zarobił w amerykańskich kinach już w cišgu pierwszego tygodnia po premierze. Dla porównania pišta częœć „Transformersów", która równoczeœnie weszła do kin, kosztowała ponad 200 milionów.

Złoœliwcy okreœliliby „Baby Drivera" mianem „Szybkich i wœciekłych" dla gimnazjalistów. Jednak szukanie wad w „Baby Driverze" œwiadczy o niewielkim zrozumieniu, czym jest wakacyjna rozrywka.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL