Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały
W polskiej kinematografii nie ma specjalnej tradycji złożonych opowieści. Ale ostatnio się one pojawiają. Dzisiaj dwa takie „patchworkowe” filmy. To „Atak paniki” Pawła Maślony, twórcy bez kompleksów, łączącego wyobraźnię z wrażliwością społeczną. I „Plan B” Kingi Dębskiej, artystki świetnie potrafiącej opowiedzieć historie ludzi, którzy znajdują promyk nadziei w trudnej sytuacji. Dwa filmy bardzo różne, ale równie sprawnie zrealizowane i interesujące.

Atak paniki, reż. Paweł Maślona

Wyd. Galapagos

Paweł Maślona zrobił fascynującą opowieść o tych, których dzieli wiele, a łączy porażające uczucie dochodzenia do ściany. Dziewczyna zarabia na życie udawaniem orgazmów w czasie wideo-rozmów. Pisarka poczytnych kryminałów, która kiedyś postawiła na karierę, a teraz tęskni za uczuciem. Kelner żyje w wirtualnym świecie i poniewierana przez niego matka, która swoją miłość przelewa na zwierzęta. Panna młoda szykuje się do porodu na własnym przyjęciu weselnym. Małżeństwo wracające samolotem z zagranicznych wakacji. Losy tych bohaterów mniej lub bardziej zazębiają się, choć niektórzy nie znają się nawzajem. I wszystkich dopada przerażenie.

Paweł Maślona fantastycznie przełamuje w „Ataku paniki” jedność czasu, przeszłość miesza z teraźniejszością i przyszłością. Nie ma ciągłości akcji, nie ma retrospektyw. Obserwujemy sceny, które czasem dzieli kilka minut, czasem kilka dni, czasem kilka miesięcy. A początkowy chaos zaczyna się układać w logiczną całość. Jedne zdarzenia prowokują inne, ale to widz musi je sobie uporządkować. „Atak paniki” jest pod tym względem majstersztykiem.

Ten film, jak każdy obraz wielowątkowy, niesie szerokie spojrzenie na naszą kondycję. Paweł Maślona tworzy elektryzującą opowieść o współczesnej, wielkomiejskiej Polsce. Kondensuje dramaty dzisiejszego czasu: zagubienie i samotność młodych, rozpad rodziny, załamanie się zasad moralnych, presję społeczeństwa narzucającego swoje wyobrażenie sukcesu, ucieczkę w wirtualny świat, agresję i hipokryzję, ale też tęsknotę za czymś, co się straciło po drodze. I przypomina, że współczesne depresje nie są wymysłem psychoterapeutów i pism „coachingowych”.

Chwilami reżyser przerysowuje bohaterów i sytuacje, by w niełatwej rzeczywistości odnaleźć komizm. Najważniejsze jednak, że w tym filmie każdy widz znajdzie historię, która będzie mu bliska. W ich opowiadaniu pomaga reżyserowi znakomity, równy zespół aktorski. Aleksandra Popławska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Dorota Segda, Artur Żmijewski, Julia Wyszyńska, współscenarzyści Bartłomiej Kotschedoff i Aleksandra Pisula. Wszystkich trudno wymienić. Razem tworzą imponujący kolaż.

Plan B, reż. Kinga Dębska

Next Film

Kinga Dębska znalazła receptę na „kino środka”: wciągające, przyjazne dla widza, a jednocześnie profesjonalnie zrealizowane, na dobrym poziomie artystycznym. Po poruszających „Moich córkach krowach” pokazuje kolejny film o ludziach, którzy muszą stawić czoła życiu.

Młoda dziewczyna nie może ułożyć sobie życia przez zaborczego, wymagającego ojca. Mężczyzna wychodzi z więzienia i okazuje się, że nie ma do kogo wrócić. Czterdziestokilkuletnia pracownica naukowa, którą łączy późna, ale spełniona miłość z żonatym profesorem, przeżywa tragedię, gdy ukochany ginie w wypadku. Ale ma jeszcze dość siły, by powstrzymać przed samobójstwem młodą sąsiadkę, na której uczuciach znów ktoś zagrał. Bohaterka innego wątku - wiolonczelistka, która pewnie kiedyś poświęciła karierę dla rodziny, żegna córkę wyjeżdżającą na studia za granicę, a za chwilę dowiaduje się, że mąż odchodzi do innej kobiety. Wszystkim im wali się życie.

Kinga Dębska potrafi dostrzec dramaty w codzienności, a jej bohaterowie są bardzo zwyczajni. Nikogo też nie oskarża, nie wini. Jest w jej filmie aprobata świata i tolerancja Z równą sympatią potrafi spojrzeć na żonę i na kochankę. Mąż odchodzący po latach też nie jest bestią. Ludzie błądzą, cierpią, ale potrafią zdobyć się na empatię i siłę. Przede wszystkim zaś wszyscy są prawdziwi

Dębska ma znakomite ucho do dialogów. Nic dziwnego, że pracują z nią aktorzy tej miary co Kinga Preis, Dorota Kolak, Edyta Olszówka, Roma Gąsiorowska, Marcin Dorociński, Marian Dziędziel. Odkryciem filmu jest Małgorzata Gorol, która potem zagrała w „Twarzy” Małgorzaty Szumowskiej.

Sekret powodzenia kina Dębskiej tkwi również w jego optymizmie. Jest tu afirmacja życia, wiara w człowieka. I nadzieja. „Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy” – tę piosenkę Młynarskiego śpiewa na ekranie Daria Zawiałow. Cóż, nie zawsze mamy w życiu „plan B”. Więcej: najczęściej go nam brakuje. Ale przecież, możemy odbić się od dna. Fajnie, że ktoś nam o tym przypomina.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL