Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

Cannes 2018: Lars von Trier prowokuje

Lars Von Trier i Matt Dillon
AFP
Po siedmiu latach banicji wrócił na Croisette Lars von Trier. Jego „The House that Jack Built” - opowieœć o seryjnym mordercy - jest wielkš, artystycznš prowokacjš. Częœć publicznoœci po pokazie nie ukrywała obrzydzenia: „chore”, „ohydne”, druga częœć biła brawo na stojšco. Jedni to przełknš, inni zachwycš się, a jeszcze inni powiedzš, że koszmar. Ale do skandalu daleko.

Skandal Duńczyk wywołał w Cannes w 2011 roku. Pokazał tu „Melancholię” - piękny film o końcu œwiata. Chory na depresję Munch namalował „Krzyk”. „Melancholia” była krzykiem von Triera. Napisał ten film własnym cierpieniem. To była spowiedŸ obolałego człowieka, który z trudem mierzy się z każdym dniem. Tylko wielkiego artystę stać na takš szczeroœć. Ale potem, w czasie konferencji prasowej, odpowiadajšc na pytanie dziennikarza o rodzinnš tajemnicę (jako dojrzały człowiek Trier dowiedział się, że wychował go ojczym, a jego biologiczny ojciec był Niemcem), Duńczyk pogubił się i zaczšł pleœć bzdury.

— Kiedyœ myœlałem, że jestem Żydem i byłem z tego powodu szczęœliwy — mówił. — Przynajmniej dopóki nie spotkałem Susanne Bier. Ale potem dowiedziałem się, że naprawdę jestem nazistš. Moja rodzina pochodziła z Niemiec, nazywała się Hartman. I to też mi sprawiło przyjemnoœć. Rozumiem Hitlera. Nie, nie popieram wszystkiego, co zrobił, II wojny œwiatowej na przykład. Ale rozumiem co czuł, gdy siedział pod koniec życia w bunkrze.

Potem Trier wydał oœwiadczenie „Jeœli zraniłem kogoœ, szczerze przepraszam. Nie jestem antysemitš ani nazistš” Ale dyrekcja festiwalu i tak ogłosiła, że duński reżyser jest w Cannes personš non grata.

Prezentujšc kilka lat póŸniej w Berlinie „Nimfomankę” Lars von Trier fotografował się w T-shircie z napisem „Persona non grata, Cannes” W tym roku zakaz wstępu na festiwal canneński został cofnięty i von Trier znów szokuje.

„The House that Jack Built” to ostra jazda. Historia seryjnego mordercy z lat 70. opowiadana z jego punktu widzenia. Z dokładnie pokazanymi kolejnymi scenami mordów, strzałami oddawanymi do dzieci, ofiarami ginšcymi od uderzenia, uduszenia albo z wykrwawienia po chirurgicznym obcięciu obu piersi. Ale von Trier nie tworzy na ekranie podręcznika zabijania. Cofa się, próbuje zrozumieć, jak od dzieciństwa rodziła się chora osobowoœć człowieka, który zaczyna przyjemnoœć i cel życia znajdować w unicestwianiu innych. Także jak wpływa na niš, jak jš kształtuje współczesny œwiat. I, w co trudno uwierzyć, Trier przesyca tę opowieœć humorem. A na końcu wymierza swojemu bohaterowi karę pogršżajšc go w odmętach piekła.

Na Facebooku „The House That Jack Built” towarzyszy wielkie oburzenie, jakby oceniajšcy film jednym zdaniem zapomnieli, że filmów w rozmaity sposób eksplorujšcych temat seryjnych mordów było w kinie mnóstwo: od nagrodzonego pięcioma Oscarami „Milczenia owiec” zaczynajšc na „American Psycho” kończšc. Trier oczywiœcie poszedł dalej, próbujšc wejœć w psychikę wynaturzonego człowieka, by wreszcie obrócić wszystko w finale w paranoję. Głosy poważnych recenzentów sš więc bardziej umiarkowane – jedni zarzucajš filmowi nudę i głupotę, inni szukajš znaczeń. „Nigdy jeszcze Lars von Trier nie nosił swego wizerunku złego chłopca i prowokatora z większš dumš niż w „The House that Jack Built”, nawet jeœli nie zawsze jest jasne, czy trzeba traktować ten film serio czy jako żart. Ale jego prawdziwš racjš bytu jest dialektyka o sztuce i twórczoœci, w której wizualne odniesienia do Hitlera, Mussoliniego, Mao, Stalina i Idi Amina łšczš się z obrazami z własnych dzieł duńskiego reżysera”.

A Peter Bradshaw z „Guardiana”, dajšc filmowi dwie na pięć możliwych gwiazdek przyznaje, że szarlatan o geniusz Lars von Trier osišgnšł swój cel – przygotował wielkš prowokację. Zapewne zresztš dla niego samego, faceta wcišż pogršżonego w depresji, bardzo bolesnš.

— Barbara Hollender z Cannes

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL