Film

Gotowi na koniec świata?

AdobeStock
Niemal każda religia na świecie wspomina o czasach ostatecznych, wielu wiernych jest przekonanych, że to bliska perspektywa.

Judaizm ma Księgę Daniela, chrześcijaństwo – Apokalipsę św. Jana. W hinduizmie przyjście ostatniego wcielenia Wisznu przyniesie zniszczenie starej i początek nowej epoki. Dzięki chrześcijaństwu wizje z Apokalipsy znane są na całym świecie. Według zapisanych w niej proroctw św. Jana Ziemię czeka zagłada.

Żyjemy w trudnych czasach: środowisko jest zatrute, gospodarka poza kontrolą. Rozpadają się systemy polityczne, a rynki finansowe chwieją. W wielu krajach rządzą fundamentaliści. Według jednego z sondaży czterech na dziesięciu Amerykanów wierzy, że znaleźliśmy się w czasach ostatecznych.

Tego zdania są także członkowie kongregacji mesjanistycznej z Norman w Oklahomie. Kierują się wskazaniami Starego Testamentu i uważają się za Żydów. Rabin Monte Judah spodziewa się, że nadejdą czasy ucisku - trwająca trzy i pół roku seria kataklizmów, w których zginą miliardy ludzi. Co roku rabin wraz z członkami kongregacji udają się do lasu, by przygotować się na koniec świata. Wierzą, że jeżeli to uczynią, Bóg pomoże im przetrwać. Do tego Monte Judah i jego wspólnota wierzą, że udało im się odkryć tożsamość Antychrysta.

- Wielu przeżyje szok, lecz osobą pasującą do symbolicznej przepowiedni jest Karol, książę Walii – twierdzi Monte Judah. – Heraldyczna bestia to symbol rodziny królewskiej, a zwłaszcza księcia Karola.

Sekta Wrota Niebios utożsamiała Boga z istotami pozaziemskimi. Uważali, że zbliża się koniec świata, a za kometą Hale’a-Boppa ukryty jest statek kosmiczny. Przez 20 lat debatowali jak najlepiej przygotować się na życie w wyższym wymiarze nowej rzeczywistości – w rezultacie popełnili zbiorowe samobójstwo.

W ciągu ostatnich 20 lat wielu proroków przepowiadało koniec świata. Na przykład kaznodzieja Harold Camping zapewniał, że koniec świata nastąpi w 2011 roku. Wyliczył, że od biblijnego potopu minęło siedem tysięcy lat, a że dla Boga jeden dzień równa się tysiącleciu, uznał, że koniec świata nastąpi w 2011 roku. 21 maja miało nastąpić Porwanie Kościoła. Nie nastąpiło. Potem mylił się jeszcze dwukrotnie…

Ewangelia wg św. Mateusza mówi: „Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec”.

Założyciele Państwa Islamskiego wyobrażali sobie, że powołają Państwo Islamskie, ogłoszą kalifat i stworzą warunki do nadejścia końca świata. Chcą sprowokować siły Antychrysta, czyli Amerykę i jej sojuszników, a zwłaszcza Izrael, do ataku na nich. Ich działania się nasiliły, gdy udało im się zająć dużą część Syrii, a zwłaszcza Dabik. Tam bowiem ma nastąpić Har-Magedon, czyli ostateczna bitwa sił dobra z siłami zła.

Nikt tak naprawdę nie wie jednak, co nas czeka… Twórcy dokumentu prezentują widzom różne przepowiednie, sięgając do mitów, historii oraz nauki.

Premiera sześcioodcinkowego kanadyjskiego cyklu dokumentalnego „Gotowi na koniec świata?” we środę 3 stycznia o godz. 22 w Planete+.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL