„Na pokuszenie”: Od fascynacji do horroru

aktualizacja: 03.09.2017, 07:46
Sofia Coppola z aktorkami swojego filmu
Sofia Coppola z aktorkami swojego filmu
Foto: UIP

„Na pokuszenie” Sofii Coppoli to staroświecki dramat kostiumowy czy wyrafinowana gra konwencjami?

Pro

Film Sofii Coppoli przypomina wariację na temat „Panien z Wilka” Iwaszkiewicza i Wajdy. Tylko dużo bardziej drapieżną, dowcipną i przewrotną. A przy tym perfekcyjnie zagraną i wyreżyserowaną.

Od debiutu eksploruje kobiecość i dziewczęcą wrażliwość. W „Przekleństwach niewinności”, „Marii Antoninie” czy głośnym filmie „Między słowami” pokazywała bohaterki wtłoczone w życiowe i społeczne role. Sytuacja coraz bardziej je uwierała, dlatego na różne sposoby próbowały uciekać. Wytchnienia szukały w samotności, romansach, luksusach i zabawie. Koniec końców także w samobójstwie.

W najnowszym filmie, którego scenariusz oparła na powieści Thomasa Cullinana z 1966 r., kontynuuje ten temat, a jednocześnie twórczo go rozwija. Sofia Coppola dawno udowodniła, że nie jest tylko córką wybitnego reżysera. Teraz pokazuje też, że z każdym filmem rozwija się jako autorka.

„Na pokuszenie” to historia żołnierza wojsk Północy, który podczas wojny secesyjnej ranny znajduje schronienie w szkole dla młodych panien. Kobiety z początku boją się Jankesa i chcą go wydać wojskom Konfederacji. Jednak ciekawość i fascynacja przeważają.

 

Kapral McBurney, w którego perfekcyjnie wciela się Colin Farrell, demonstruje całą paletę uczuć. Od przerażenia i lęku, po coraz większą śmiałość i bezczelność, aż w końcu rozpacz i desperację. Wdzięczność dla wybawczyń i opiekunek szybko mija. Orientuje się, że może dostać od nich znacznie więcej, i stawia coraz wyższe warunki. Jednak jeśli Jankesowi wydawało się, że potrafi manipulować kobietami i ich uczuciami, to grubo się pomylił. Z drapieżnika stanie się ofiarą, zdany na łaskę rozdrażnionych dziewcząt oraz kobiet. A każda z nich to odrębna kreacja aktorska: wyniosła i okrutna panna Martha w interpretacji Nicole Kidman; nastoletnia, rozemocjonowana Alicia (Elle Fanning); strachliwa i dziecinna Amy (Oona Laurence). Znakomita jest też Edwina (Kirsten Dunst), postać pełna ciepła zmieszanego z samotnością oraz niespełnieniem. Edwina jedyna bezwarunkowo pokocha kaprala, co jednak nie uchroni go przed gniewem kobiet.

Coppoli wystarcza półtorej godziny, żeby przedstawić swoje bohaterki ze wszystkimi stereotypowymi cechami, a jednocześnie te kobiece stereotypy rozbroić z feministyczną precyzją. Daleko jej przy tym do ideologicznych schematów i prezentuje siłę kobiet niezwykle przewrotnie. Nakręciła film kostiumowy, który nie nudzi i nie pachnie naftaliną. Jest subtelnie zabawny i bardzo współczesny.

Nagroda w Cannes za reżyserię wydaje się całkowicie zasłużona, bo Coppola poprowadziła aktorów znakomicie. Każdy gest, spojrzenie i westchnienie są na swoim miejscu. Śmieszą, przerażają i niosą sugestie. W pewien sposób „Na pokuszenie” przypomina „Panny z Wilka”. O ile jednak u Iwaszkiewicza i Wajdy narratorem był mężczyzna skupiony na własnych emocjach, to u Coppoli „panny” przejęły stery.

Marcin Kube

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Rzeczpospolitej"

Zamów subskrypcję
i czytaj bez ograniczeń!

Kup teraz
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE