Włóczęga, który został pisarzem

aktualizacja: 11.08.2017, 13:28

Powieści „Biały kieł”, „Zew krwi” i „Wilk morski” stały się synonimem przygody. Ich autor – Jack London, jeden z najważniejszych pisarzy w historii Ameryki – to miłośnik życia w skrajnych jego przejawach.

REDAKCJA POLECA
09.08.2017
Kochała heroinę, jak mężczyznę
08.08.2017
„20 rzeczy o Warszawie" - wydawnictwo o warszawskich eksponatach
06.08.2017
Dziwaczne opowieści Davida Lyncha
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Był włóczęgą, poszukiwaczem złota, żeglarzem, a także farmerem, żarliwym reporterem i zapalonym socjalistą. Żył szybko i zachłannie – jak przypominają autorzy francuskiego dokumentu. Przeżywał wiele niezwykłych przygód w egzotycznych krajach. Za jego przykładem poszli potem inni pisarze, choćby Ernest Hemingway.

– Był tak wszechstronny, że wymyka się opisom – uważa prawnuczek pisarza, Bruce Knight. – Nie był obserwatorem zdarzeń, lecz ich uczestnikiem, zawsze w wirze tego, co się działo.
Urodzony w 1876 roku – jak historycy zauważają — rósł wraz z nowoczesną Ameryką i z nią też dojrzewał. Dorastał w San Francisco. Jego matka pasjonowała się astrologią, podobnie jak ojciec Jacka, którego nigdy, niestety, nie poznał.

Matka traktowała syna chłodno, w przeciwieństwie do ojczyma, który go usynowił. Rodzina żyła bardzo skromnie i ciągle się przeprowadzała, a Jack dużo czytał. Matka żądała, żeby wspomagał finansowo rodzinę, choć był dzieckiem. W takiej sytuacji jak on, było wtedy półtora miliona amerykańskich dzieci. W tym czasie pogłębił się podział na uprzywilejowanych bogatych i biednych bez szans. Jako nastolatek za pożyczone od niani 300 dolarów kupił łódkę i zaczął nowe pasjonujące życie.

„Mając 16 lat zostałem już Księciem Ostrygowych Piratów – tytułem tym obdarowała mnie banda złodziei i nożowników” – zapisał po latach.

Wiódł życie na pograniczu prawa, ale potem przeszedł na drugą stronę – przystąpił do patrolu rybackiego i walczył z kłusownikami. Jako urodzony żeglarz, w 1893 roku zaciągnął się na szkuner w sezonie polowania na foki. To była jego pierwsza wyprawa na otwarte morze. Za relację z niej wysłaną na ogłoszony w miejscowej gazecie konkurs dostał pierwszą nagrodę, a jego artykuł wydrukowano.

To był początek, ale dalsze pisanie wcale nie było takie oczywiste. Jack London wciąż podróżował na gapę w pociągach towarowych, był aresztowany za włóczęgostwo. Poznawał setki ludzi. I ciągle chciał zobaczyć więcej. Wreszcie postanowił nie pracować już więcej fizycznie.

Wrócił do szkoły i nieprzerwanie uczył się i czytał. Jednak studiował krótko – uznał, że lepiej będzie jeśli zacznie zgłębiać wiedzę samodzielnie. Odkrył też w sobie socjalistę. Wkrótce zaczął pisać opowiadania, proste, wciągające, znajdujące odbiorców wśród szerokiej rzeszy czytelników. Codziennie pisał przynajmniej tysiąc słów i podobno nie złamał nigdy tej zasady. Miał 25 lat, gdy stał się popularny jak celebryta…

Premiera wciągającego dwuczęściowego francuskiego dokumentu „Jack London. Amerykańska przygoda” Michela Viotte w sobotę 12 sierpnia o godz. 20.20 w Canal+ Discovery.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE