Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

"Valerian": Schematyczny film za 200 mln dol.

Bessonowi udała się obsada głównych ról. Dane DeHaan (Major Valerian) i Cara Delevingne (Sierżant Laureline)
Kino Œwiat
Luc Besson postawił wszystko na jednš kartę. „Valerian” będzie hitem roku. Albo porażkš dekady.

Kolejny młodzieżowy hit. Wysokobudżetowy, w technologii 3D, a przy tym na bazie komiksu. Przygody kosmicznych agentów Valeriana i Laureline to najpopularniejsza seria komiksowa we Francji z 50-letniš tradycjš. Nie „Asterix i Obelix”, nie „Thorgal”, tylko właœnie „Valerian”. Szukajšc porównań, premiera „Valeriana i Miasta Tysišca Planet” jest dla Francuzów tym, czym byłaby dla nas kosztowna ekranizacja „WiedŸmina” z amerykańskimi gwiazdami w reżyserii Xawerego Żuławskiego albo Jana Komasy.

 

Gdy dodamy, że Luc Besson zebrał na „Valeriana” 200 milionów dolarów bez wsparcia hollywoodzkich studiów i że zdjęcia trwały pół roku, a samo rysowanie zajęło siedem miesięcy, to nagle wszystko staje się dużo ciekawsze. Mamy do czynienia z najdroższym filmem europejskim i – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – z najdroższym filmem niezależnym w historii.

Autorzy komiksu powierzyli swoje dzieło w dobre ręce. Besson wie, jak sprzedawać europejskš kulturę za oceanem. Zresztš pracował już z ilustratorem „Valeriana” w 1996 r. nad scenograficznš koncepcjš „Pištego elementu”. Jednak adaptacji długo nie chciał się podjšć, przekonany, że kino nie uniesie wizualnego bogactwa komiksu. Dopiero „Avatar” Jamesa Camerona uœwiadomił mu, że dzisiaj nie ma już czegoœ takiego jak ograniczenia technologiczne. Sš tylko zbyt małe budżety.

Pytanie, czy tym razem nie przelicytował? Teoretycznie „Valerian”, by na siebie zarobić, powinien w kinach przynieœć zyski rzędu 400 mln dolarów. Besson takie wyniki już osišgał. „Lucy” z 2014 r. zarobiła 463 mln, choć kosztowała tylko 40. Po dwóch tygodniach od œwiatowej premiery „Valeriana” wpływy dobiegajš 100 mln. Wynik dobry, ale nie przy takim budżecie.

W całej historii jest jeden kruczek. Dużš częœć budżetu zapewniły akcje crowdfundingowe i zbiórki wœród fanów. Częœć zainwestował też sam reżyser. Dzięki pomysłowemu finansowaniu film został opłacony z góry w 96 proc. Zazwyczaj jest to 80 proc. Nawet przy klapie Besson nie utonie w długach. Szkoda jednak, by tak œmiały projekt, próbujšcy złamać hollywoodzki monopol na gigaprodukcje, skończył się porażkš.

Żeby lepiej zrozumieć, dlaczego „Valerian” tyle kosztował i tak długo powstawał, warto oglšdać go w 3D. Przepych scenograficzny zawsze był znakiem rozpoznawczym Francuza – jego styl okreœla się mianem neobaroku. W „Valerianie” przechodzi sam siebie. Bogactwo przedstawionego œwiata, dynamika i różnorodnoœć stworzonych cyfrowo scen sprawiajš, że chce się ten film wręcz jeœć… oczami.

Udał się Bessonowi casting do głównych ról. Aktorski duet to Amerykanie, lecz chwilami przypominajš bohaterów nowofalowego filmu znad Sekwany. Valerian w wykonaniu Dane’a DeHaana jest uosobieniem luzu i beztroski. Chłopak bez wieku, równie dobrze może mieć 18, jak i 30 lat. Cara Delevingne jako Laureline to dziewczyna piękna jak z okładki „Elle”. Blondynka z czarnymi brwiami o lodowatym spojrzeniu. Na przemian zimna i goršca, bliska i niedostępna.

Wœród licznych zalet „Valerian” ma też słaboœci. Drugi plan jest komiksowy, ale w złym znaczeniu. Postacie sš płaskie i jednostronne, choć wcielajš się w nie gwiazdy (Clive Owen, Ethan Hawke, Rihanna). Najwięcej zastrzeżeń pozostawia jednak scenariusz. Inspirowany „Avatarem” wštek planety Mul jest kiczowaty, a główna intryga osnuta wokół międzyplanetarnego ludobójstwa to pacyfistyczny banał. Nawet jeœli przyjmiemy, że widzem ma być młodzież, to historia nadal wydaje się oczywista. Szkoda, że niezależnoœć warta 200 milionów nie uchroniła Luca Bessona przed popadnięciem w schematy, od których ucieka już nawet Hollywood.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL