Aktor, który skutecznie podrywał kobiety

aktualizacja: 19.05.2017, 13:42
Foto: Wikimedia Commons

Charyzmatyczny gwiazdor Hollywood, który przesuwał granice, czyli Steve McQueen.

REDAKCJA POLECA
17.05.2017
Wywiad-rzeka z Wilhelmem Sasnalem
09.05.2017
Rzeczywistość na ekranie
06.05.2017
Sekrety kompozytora i biznesmena
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Przydomek „The King of Cool” zyskał po roli w „Wielkiej ucieczce”, jednym z najgłośniejszych swoich filmów. Największą pasją McQueena były wyścigi samochodowe. Potrafił też skakać na motocyklu i skutecznie podrywać kobiety. Wszystko mu wychodziło, także wtedy, gdy łamał zasady i kierował się w życiu własnymi regułami.

- Każdy facet chciał nim być, każda kobieta chciała z nim sypiać, a dziecko – być pod jego opieką – twierdzi Ali MacGraw, jego była żona – druga w kolejności.

Jednak jego droga do sukcesu nie była łatwa. Miał rodziców alkoholików, urodził się pół roku po wielkim kryzysie. Jako nastolatek przebywał w ośrodku dla wykolejonych chłopców, kradł – choć być może z biedy… Kilka razy stamtąd uciekał. Jako 17-latek wstąpił do piechoty morskiej. Trzy lata później, gdy zwolniono go ze służby postanowił iść do szkoły aktorskiej. W 1959 roku rozpoczął naukę w Actors' Studio Lee Strasberga w Nowym Jorku.

- Jestem intuicyjnym aktorem, nie potrafiłbym siedzieć i opowiadać o aktorstwie – deklarował McQueen jako młody aktor.

Mówił, że dla roli zrobiłby wszystko. Porywający na ekranie, uosobienie impulsu, chciał być szybki i był szybki, walczył na śmierć i życie, żył na całego.

Ćwiczył ciało, trenował sztuki walki – chciał zapanować nad swoim temperamentem. Kolekcjonował samochody, lubił wyścigi samochodowe i motocyklowe. Także z zawodowcami. Zdarzyło się, że wziął udział w wielkim wyścigu motocyklowym nawet ze złamaną nogą. Potem kupił dwa samoloty i nauczył się także latać.
- Miał w sobie pasję – wspomina Gary Oldman.

Nie wiedział czy jest aktorem, który się ściga, czy kierowcą, który gra – jak się zwierzał w wywiadach. Kiedy spotkał Neile Adams, pierwszą żonę, był głodującym aktorem, a ona dobrze zarabiającą tancerką.

- Musiałem długo za nią biegać – mówił w jednym z wywiadów McQueen dodając, że miłość od pierwszego wejrzenia jest tego warta.
Był świetnym ojcem.

- Gdziekolwiek pracował, zabierał nas ze sobą. To było dla nas cudowne – wspomina syn aktora Chad McQueen.

Jako jeden z pierwszych z gwiazdy telewizyjnej stał się gwiazdą filmową. Przydomek „The King of Cool” zyskał po roli w „Wielkiej ucieczce”, jednym z najgłośniejszych swoich filmów. Jedyną nominację do Oscara dostał za film „Ziarna piasku”.
Kiedy zachorował na raka wspierała go nie tylko ostatnia żona, Barbara Minty, ale także i dwie poprzednie…

Zmarł w 1980 roku mając 50 lat i walcząc, by przeżyć życie po swojemu.

Półtoragodzinny kanadyjski dokument przedstawia aktora oczami przyjaciół i bliskich. Premiera „Steve McQueen, King of Cool” w sobotę 20 maja o 22 w Planete.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE