Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały prasowe
Dwa głośne filmy oparte na autentycznych wydarzeniach. „Sully” to historia pilota, który w 2009 roku wylądował na rzece Hudson ratując życie 155 osób z pokładu swojego Airbusa. „Lion. Droga do domu” — opowieść adoptowanym przez australijskie małżeństwo chłopaku, który po 26 latach szuka swojej rodziny w Indiach. Coś w tym jest, że gdy ogląda się w kinie prawdziwe wydarzenia, przeżywa się film głębiej.

„Sully”, reż. Clint Eastwood

Dystrybucja: Galapagos

Tytułowy „Sully” to Chesley Sullenberger. Pilot, który 15 stycznia 2009 roku wystartował Airbusem A320 ze 155 osobami na pokładzie z nowojorskiego lotniska LaGuardia. Zanim maszyna osiągnęła przelotową wysokość, wleciało w nią stado gęsi, niszcząc oba silniki. Kapitan podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu na rzece. Amerykanie nazwali je potem „cudem na Hudson”.

Eastwood pokazuje te dramatyczne minuty przed lądowaniem i kapitana, który wychodzi z samolotu jako ostatni. Czeka na meldunki, ilu ludzi dostarczono na ląd. I oddycha z  ulgą, słysząc liczbę „155”.

Jednak w filmie katastrofa wraca w retrospekcjach. Dla Eastwooda najważniejsze jest to, co stało się potem. Śledztwo lotniczej komisji do spraw bezpieczeństwa, w którym biegli badają, czy Sully nie mógł wrócić na pas któregoś z nowojorskich lotnisk. Wynik przesłuchań i  symulacji komputerowych ma zadecydować, czy pilot jest bohaterem czy zaślepionym pychą ryzykantem narażającym cudze życie, napiętnowanym, pozbawionym prawa do emerytury bankrutem. W tle tej rozgrywki są  towarzystwa ubezpieczeniowe, próbujące udowodnić, że o katastrofie, w której zniszczony został Airbus zadecydował błąd pilota.

Clint Eastwood funduje widzowi w tym filmie czarno-biały obraz świata, nawet postać głównego bohatera pozbawiona jest niuansów. Ale film wciąga dzięki  świetnemu rzemiosłu, autentycznemu bohaterowi i Tomowi Hanksowi w roli głównej.

„Lion. Droga do domu”, reż. Garth Davis

Dystrybucja: Monolith Films

Film Davisa powstał na podstawie książki „A Long Way Home” Saroo Brierleya. To historia chłopca, który rósł w małym hinduskim miasteczku Khandwa. Jako pięciolatek zgubił się bratu i przypadkiem znalazł się w pociągu, który wywiózł go 1600 kilometrów dalej, do Kalkuty. Tam dzieciak przez rok wałęsał się po ulicach aż trafił do sierocińca i został adoptowany przez australijskie małżeństwo. 25 lat później, choć czuł się związany z australijską rodziną,  postanowił odnaleźć swoje korzenie szukając na Google Earth obrazów zachowanych w pamięci z dzieciństwa.

Wzruszająca historia, na dodatek autentyczna, świetne zdjęcia Greiga Frasera, nagrodzone na ostatnim festiwalu „Camerimage” Złotą Żabą. Jego kamera potrafi obserwować zarówno zatłoczoną Kalkutę, w której bezimiennym tłumie próbuje przeżyć samotne dziecko, jak i przepiękne rozległe plenery Indii. Do tego świetne role Deva Patela i Nicole Kidman jako jego australijskiej matki.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL