Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Film

Lwica zabita na oczach swoich małych

materiały
Hodowlane lwy przeznaczone do zabijania przez ludzi – taka jest rzeczywistość stworzona przez żądnych zysku.

W 1997 roku w programie telewizji brytyjskiej The Cook Report pokazano, jak w czasie polowania na zamkniętej przestrzeni lwica ginie na oczach swoich młodych. Wtedy właśnie pojawił się termin „polowanie zagrodowe”. Rząd RPA próbował zakazać polowań zagrodowych, ale bez skutku, bo nie było woli, by prawnie zakazać takiej okrutnej determinacji zwierząt.

To lukratywny interes, w którym przedsiębiorcami są farmerzy. Wystarczy mieć ziemię i pozwolenie na działalność gospodarczą. Potem zamieścić ogłoszenie w Internecie i przebierać w ofertach wedle gustu. Jedna z pokazanych w filmie pozwalała wybrać ofiarę wśród 15 lwów – 14 samców i jednej samicy. Odstrzelenie samca kosztuje około 16 tysięcy dolarów za młodego - do 48 tysięcy za dorosłego, z ciemną grzywą. Im ciemniejsza grzywa – tym droższa usługa… Nawet można sfilmować polowanie, żeby mieć pamiątkę i czym się pochwalić…

Szacuje się, że na dwustu farmach w RPA hodowanych jest około sześciu tysięcy lwów. Ich czas jest policzony, bo przeznaczone są do zabicia dla niedzielnych myśliwych pragnących się później chwalić takimi trofeami. Rynek się rozwija. Jest duże zapotrzebowanie na stosunkowo oswojone zwierzęta. Młode odbiera się matkom między trzecim, a dziesiątym dniem po narodzinach. W środowisku naturalnym są przy matce przez pierwszych 18-24 miesiące życia. Wszystko po to, by samice mogły jak najszybciej rodzić kolejne młode, zresztą coraz słabsze, bo nikt nie przejmuje się postępującym chowem wsobnym – zysk przede wszystkim. Na tych farmach pracują wolontariusze z całego świata, nie wiedząc w jakim procederze naprawdę uczestniczą. Myślą, że opiekują się malutkimi osieroconymi lwami – tymczasem wychowują je na przyszłą rzeź.

Jedna z wolontariuszek opowiada, że za 30 dni pobytu na takiej farmie zapłaciła 2800 dolarów amerykańskich. Cena rośnie, gdy deklarują opłacanie opieki wolontaryjnej i żywienie małych lwów.

Dziennikarz i przewodnik safari Ian Michler obnaża w filmie prawdziwe oblicze farm hodujących lwy. Wiele zdjęć trzeba było nakręcić ukrytą kamerą, bo mimo legalnej – w obliczu prawa – działalności, farmerzy nie chcieli wpuszczać ekipy filmowej na swój teren. Codziennie co najmniej dwa lwy giną w polowaniach zagrodowych. Co siódmy obywatel RPA utrzymuje się z turystyki.

Wiele lwów zostaje też przeznaczona na handel: wypchana skóra jest sprzedawana jako trofeum, a kości importowane są do Azji, gdzie uznawane są za cenny środek wspomagający zdrowie. Więc już nie tylko kury i kaczki są zagrodowe. Lwy – także…

Koniecznie trzeba obejrzeć.

Premiera amerykańskiego dokumentu „Zabij sobie lwa” w poniedziałek 20 marca o 23.45 w TVP 2.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL