Lwica zabita na oczach swoich małych

aktualizacja: 19.03.2017, 11:48

Hodowlane lwy przeznaczone do zabijania przez ludzi – taka jest rzeczywistość stworzona przez żądnych zysku.

REDAKCJA POLECA
21.03.2017
Mike Nichols płacze mówiąc o Meryl Streep
20.03.2017
Zdzinek. Intrygująca opowieść o Zdzisławie Jaskule
18.03.2017
Jak student podarł koszulę na aktorce
17.03.2017
Kłótnia dwóch reżyserów
16.03.2017
Seks, władza i dyktatura
Kariera.pl
Kiedy mam prawo do pierwszego urlopu?
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

W 1997 roku w programie telewizji brytyjskiej The Cook Report pokazano, jak w czasie polowania na zamkniętej przestrzeni lwica ginie na oczach swoich młodych. Wtedy właśnie pojawił się termin „polowanie zagrodowe”. Rząd RPA próbował zakazać polowań zagrodowych, ale bez skutku, bo nie było woli, by prawnie zakazać takiej okrutnej determinacji zwierząt.

To lukratywny interes, w którym przedsiębiorcami są farmerzy. Wystarczy mieć ziemię i pozwolenie na działalność gospodarczą. Potem zamieścić ogłoszenie w Internecie i przebierać w ofertach wedle gustu. Jedna z pokazanych w filmie pozwalała wybrać ofiarę wśród 15 lwów – 14 samców i jednej samicy. Odstrzelenie samca kosztuje około 16 tysięcy dolarów za młodego - do 48 tysięcy za dorosłego, z ciemną grzywą. Im ciemniejsza grzywa – tym droższa usługa… Nawet można sfilmować polowanie, żeby mieć pamiątkę i czym się pochwalić…

Szacuje się, że na dwustu farmach w RPA hodowanych jest około sześciu tysięcy lwów. Ich czas jest policzony, bo przeznaczone są do zabicia dla niedzielnych myśliwych pragnących się później chwalić takimi trofeami. Rynek się rozwija. Jest duże zapotrzebowanie na stosunkowo oswojone zwierzęta. Młode odbiera się matkom między trzecim, a dziesiątym dniem po narodzinach. W środowisku naturalnym są przy matce przez pierwszych 18-24 miesiące życia. Wszystko po to, by samice mogły jak najszybciej rodzić kolejne młode, zresztą coraz słabsze, bo nikt nie przejmuje się postępującym chowem wsobnym – zysk przede wszystkim. Na tych farmach pracują wolontariusze z całego świata, nie wiedząc w jakim procederze naprawdę uczestniczą. Myślą, że opiekują się malutkimi osieroconymi lwami – tymczasem wychowują je na przyszłą rzeź.

Jedna z wolontariuszek opowiada, że za 30 dni pobytu na takiej farmie zapłaciła 2800 dolarów amerykańskich. Cena rośnie, gdy deklarują opłacanie opieki wolontaryjnej i żywienie małych lwów.

Dziennikarz i przewodnik safari Ian Michler obnaża w filmie prawdziwe oblicze farm hodujących lwy. Wiele zdjęć trzeba było nakręcić ukrytą kamerą, bo mimo legalnej – w obliczu prawa – działalności, farmerzy nie chcieli wpuszczać ekipy filmowej na swój teren. Codziennie co najmniej dwa lwy giną w polowaniach zagrodowych. Co siódmy obywatel RPA utrzymuje się z turystyki.

Wiele lwów zostaje też przeznaczona na handel: wypchana skóra jest sprzedawana jako trofeum, a kości importowane są do Azji, gdzie uznawane są za cenny środek wspomagający zdrowie. Więc już nie tylko kury i kaczki są zagrodowe. Lwy – także…

Koniecznie trzeba obejrzeć.

Premiera amerykańskiego dokumentu „Zabij sobie lwa” w poniedziałek 20 marca o 23.45 w TVP 2.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE