Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Filary rozwoju

Nasze dochody zależš od stanu gospodarki

Bloomberg
Zamożnoœć polskich rodzin na poziomie œrednim dla Unii Europejskiej? To kuszšca perspektywa. Ale żeby przedsiębiorstwa chciały więcej płacić pracownikom, musi się zwiększyć wydajnoœć pracy.

Poziom dochodów gospodarstw domowych wynosi obecnie ok. 68,8 proc. unijnej œredniej. W porównaniu z 2004 r., gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, widać dużš poprawę, bo wówczas zaczynaliœmy z poziomem 50 proc. Pod względem zamożnoœci nadganiamy więc dystans do krajów bardziej rozwiniętych, ale różnice wcišż sš duże.

Zmniejszanie tego dystansu należy do najważniejszych celów polityki rozwojowej, zapisanych w strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Zakłada się, że dochody gospodarstw domowych (a dokładniej – dochód rozporzšdzalny brutto gospodarstw domowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca według parytetu siły nabywczej) w 2020 r. sięgnš 80 proc., a w 2030 r. – ok. 100 proc. œredniej unijnej. Wyznaczenie takiego celu oznacza, że lukę dochodowš w stosunku do Unii Europejskiej powinniœmy co roku zmniejszać o ok. 2 pkt proc.

Najważniejsze dochody z pracy

Jak można osišgnšć ten cel? Zanim padnie odpowiedzieć, warto przypomnieć, że ok. 70 proc. dochodów polskich rodzin stanowiš dochody z pracy (przy czym 40 proc. to dochody z pracy najemnej, a 30 proc. – z działalnoœci gospodarczej osób fizycznych). Dochody ze œwiadczeń społecznych (zarówno z pomocy społecznej, jak i z ubezpieczeń społecznych) stanowiš ok. 20 proc., a dochody z własnoœci – ok. 5 proc. – tak wynika z cyklicznych badań „Sytuacja finansowa gospodarstw domowych" prowadzonych przez NBP.

– Taka struktura dochodów nie pozostawia złudzeń: jeœli chcemy je zwiększać, należy przede wszystkim zadbać, by w Polsce było więcej pracy i aby była on lepiej opłacana – podkreœla Piotr Lewandowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych. – A kluczem do wzrostu wynagrodzeń jest wzrost wydajnoœci pracy.

Jest poprawa, ale niewystarczajšca

Wydajnoœć pracy jest pojęciem makroekonomicznym. Mówišc w uproszczeniu, zależy od tego, jaka wartoœć dodana wytwarzana jest w gospodarce w przeliczeniu na jednego zatrudnionego czy na jednš przepracowanš godzinę.

Na razie w Polsce nie jest pod tym względem najlepiej. Co prawda godzinowa wydajnoœć pracy w ostatnich latach rosła znacznie szybciej niż œrednio w Unii Europejskiej (w Polsce w latach 2000–2014 zwiększyła się o 60 proc., a œrednio w UE – o 18 proc.), ale i tak pozostaje blisko dwukrotnie niższa niż w większoœci krajów unijnych. W 2015 r. wynosiła tylko 59 proc. œredniej dla całej Unii. Przy kontynuacji dotychczasowych trendów w 2030 r. powinna osišgnšć ok. 72–75 proc. œredniej UE.

To dlatego, jak zauważajš eksperci NBP, w Polsce dalszy wzrost wydajnoœci pracy stwarza pole do stopniowego podwyższania realnego poziomu płac.

Branżowe różnice

Z badań NBP wynika, że w większoœci przedsiębiorstw rzeczywiœcie poziom wynagrodzeń roœnie wraz ze wzrostem przeciętnej wydajnoœci pracy w tych podmiotach. Oczywiœcie sam poziom wydajnoœci i płac jest różny w poszczególnych przedsiębiorstwach.

O wysokoœci przeciętnych wynagrodzeń decyduje np. struktura zatrudnienia (im firma zatrudnia więcej wysoko wykwalifikowanych pracowników, tym płace wyższe), wielkoœć przedsiębiorstwa i jego pozycja na rynku. Ogólnie rzecz bioršc, mikro- i małe firmy płacš mniej niż firmy œrednie i duże, a pracownicy „małych graczy" na rynku krajowym majš mniejsze szanse na wyższe płace niż pracownicy podmiotów o ugruntowanej pozycji w kraju i za granicš.

Duże znaczenie ma także branża, a jakiej działa dany podmiot. Przykładowo, przeciętna wydajnoœć pracy w produkcji wyrobów z metali jest ponad dwa razy niższa niż wydajnoœć pracy w produkcji chemikaliów. W branży meblowej jest około trzy razy niższa niż w branży motoryzacyjnej.

– To, w jakim sektorze działa firma, ma kolosalne znacznie – dodaje Piotr Lewandowski. – W branży meblarskiej, choć jesteœmy potęgš w produkcji mebli na œwiatowš skalę i firmy starajš się wprowadzać wiele nowych rozwišzań, płace sš realnie niewiele wyższe niż 20 lat temu. Bo branża ta jest bardzo narażona na silnš konkurencję. W handlu płace też sš niskie, gdyż trudno zwiększać tu produktywnoœć.

Wsparcie dla rozwoju

Ekonomiœci podkreœlajš, że jeœli państwo chce wspierać wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw, to powinno się skupić na poprawie warunków prowadzenia działalnoœci gospodarczej.

– Jeœli chcemy podnosić wydajnoœć pracy, należy podejmować takie działania, które będš wspierać polskie przedsiębiorstwa w zwiększaniu ich konkurencyjnoœci. Tak żeby miały lepszy dostęp do kapitału, mogły więcej inwestować, poprawiać poziom zaawansowania technologicznego i innowacyjnoœci. Inaczej mówišc, by mogły wytwarzać produkty i usługi o wyższej wartoœci – podkreœla profesor Witold Orłowski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

– Powinniœmy dšżyć do takiego modelu gospodarki. Firmy powinny w większym stopniu przenosić się z branż schyłkowych do branż nowoczesnych, by mogły zatrudniać więcej pracowników o wyższych kwalifikacjach – wtóruje Piotr Lewandowski.

– Mitem jest twierdzenie, że pracodawcy nie płacš więcej, bo nie chcš – podkreœla profesor Elżbieta Kryńska, kierownik Katedry Ekonomii Politycznej na Uniwersytecie Łódzkim. – Płacš tyle, ile mogš. A mogš tyle, na ile pozwalajš im warunki rynkowe, na jakich toczy się zwykła rynkowa gra podaży i popytu producentów oraz konsumentów. Więc z jednej strony, jeœli chcemy zmniejszać dystans do płac w krajach wysokorozwiniętych, powinniœmy zadbać, aby nasze firmy były na podobnym etapie rozwoju. To podstawa ekonomii. Warto też się zastanowić nad kwestiš zachowań konsumenckich. Im wyższe realne dochody konsumentów, tym większa skłonnoœć do konsumpcji. Ważne jednak, by polscy konsumenci byli skłonni w większym stopniu kupować towary wytwarzane w kraju, a nie tańsze produkty na przykład z Dalekiego Wschodu.

Co mogš zrobić rzšdzšcy

Państwo ma pewien bezpoœredni wpływ na wysokoœć wynagrodzeń. Po pierwsze, samo jest pracodawcš dla około 3 mln osób zatrudnionych w sferze budżetowej. Po drugie, prowadzi okreœlonš politykę fiskalnš czy politykę na rynku pracy.

– Poprzez system podatkowy czy wysokoœć wynagrodzenia minimalnego może nieco łagodzić nierównoœci w dochodach z pracy. Ale nie jest to dobry instrument podnoszenia płac – zastrzega Piotr Lewadowski.

Dobrze to widać na przykładzie płacy minimalnej. W Polsce ten mechanizm wpływa przede wszystkim na poziom wynagrodzeń w mikrofirmach i to w regionach mniej zamożnych (tam gdzie generalnie płace sš niskie).

Jak analizuje NBP, szybki (szybszy niż płacy œredniej) wzrost płacy minimalnej od 2007 r. jest jednym z czynników, które mogš odpowiadać za wyraŸny wzrost płac najniżej wynagradzanych osób.

– Ale sektora przemysłowego płaca minimalna praktycznie nie dotyczy, bo tam ludzie i tak zarabiajš więcej. Jednoczeœnie to poziom płac w przemyœle podaje się najczęœciej jako przykład niskich zarobków w Polsce na tle krajów rozwiniętych – zauważa Piotr Lewandowski.

A co z politykš podatkowš?

– Rzšd może, w zależnoœci od tego, co uznaje za bardziej sprawiedliwe, opodatkowywać wszystkie dochody z pracy w równy sposób. Państwo może również stosować system progresji podatkowej, w którym obcišżenie niskich dochodów jest niższe, a wyższych – wyższe. W ten sposób może spowodować, że przeciętny Polak będzie zarabiał nieco więcej kosztem tego, że bogaci będš dostawać trochę mniej. Takie zmiany zmniejszyłyby dysproporcje między poziomem zarobków, ale nie zmniejszyłyby w sposób trwały różnicy między nami a Europš Zachodniš. A taki przecież stawiamy sobie cel – podkreœla Witold Orłowski.

PKB to nie fetysz

Dominujšcš rolę państwo odgrywa w zakresie tzw. dochodów z transferów społecznych. Trzeba jednak pamiętać, że wysokoœć tych transferów jest pochodnš wczeœniej zapłaconych podatków i składek od dochodów z pracy.

– Ostatnio w tej kwestii wiele się zmieniło. W efekcie wprowadzenia programu Rodzina 500+ sytuacja finansowa rodzin z dziećmi znaczšco się poprawiła – zauważa profesor Kryńska.

Jak wyliczył NBP, w trzecim kwartale 2016 r. dochody ze œwiadczeń społecznych były realnie o 12,4 proc. wyższe niż rok wczeœniej, a za tak wysokš dynamikę odpowiadajš właœnie wypłaty z programu Rodzina 500+.

– Polityka transferów jest ważnym mechanizmem zapewnienia pewnej sprawiedliwoœci społecznej. Ale wartoœć transferów jest wprost uzależniona od stanu finansów publicznych, które z kolei sš uzależnione od wartoœci gospodarki – przypomina profesor Kryńska.

– W ten sposób dochodzimy do punktu wyjœcia. Kwestii zamożnoœci Polaków pod względem wysokoœci wynagrodzeń czy transferów społecznych po prostu nie da się oderwać od poziomu rozwoju gospodarczego – podsumowuje profesor Witold Orłowski. – Trwały i znaczšcy wzrost dochodów Polaków można uzyskać tylko wówczas, gdy roœnie wydajnoœć pracy i PKB na jednego mieszkańca. PKB to nie żaden fetysz, tylko wartoœć produkcji wytwarzanej w kraju. Jeœli wartoœć ta nie będzie wyraŸnie rosła, to nasze dochody nie będš mogły się znaczšco zwiększać. Oczywiœcie państwo może prowadzić takš czy innš politykę podatkowš czy społecznš, ale od samego mieszania herbata nie robi się słodsza.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL