Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Filary rozwoju

Dodatki na dzieci sš potrzebne, ale nie wystarczš

123RF
Wsparcie nie może ograniczać się do pomocy finansowej. Trzeba jeszcze ułatwić łšczenie obowišzków rodzicielskich z zawodowymi.

W ubiegłym roku urodziło się ok. 385,4 tys. dzieci, czyli o 4,4 proc. więcej niż w 2015 r. W porównaniu z sytuacjš z ostatnich szeœciu lat to spory wzrost. Od 2010 r. liczba urodzin głównie spadała. Tylko w 2014 r. zwiększyła się nieznacznie – o 1,5 proc.

Jednak taka poprawa nie zmienia faktu, że w Polsce rodzi się za mało dzieci. W 1990 r. mieliœmy 547,7 tys. noworodków, a dziesięć lat wczeœniej – 695,7 tys. Współczynnik dzietnoœci (liczba urodzonych dzieci przypadajšcych na jednš kobietę w wieku rozrodczym od 15 do 49 lat) wyniósł w 2015 r. tyko 1,32 (dane Eurostatu). Tymczasem by zapewnić prostš zastępowalnoœć pokoleń, powinien wynosić 2,1.

Współczynnik dzietnoœci spada w Polsce od końca lat 80. Szkód z tym zwišzanych nie da się już naprawić (z prognoz GUS wynika, że za 20 lat osób w wieku 18–45 lat będzie o 4 mln mniej niż w 2015 r.). Ale trzeba podejmować działania, by negatywne trendy odwrócić. Niezbędna w tym celu jest aktywna i kompleksowa polityka rodzinna państwa.

Przełomowy program

W Polsce od kilku lat władza nie pozostaje głucha na te wyzwania. Stšd pomysły uzupełniania polityki rodzinnej (wczeœniej opartej głównie na różnych œwiadczeniach i zasiłkach rodzinnych dla osób mniej zamożnych) o kolejne elementy, np. becikowe (1000 zł dodatku z okazji urodzenia dziecka), ulgę na dzieci w podatku PIT, wydłużenie do roku płatnego urlopu rodzicielskiego, zasiłek w wysokoœci 1000 zł miesięcznie (przez rok) dla kobiet, które nie nabyły prawa do urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Nie bez znaczenia sš też takie działania jak zwiększenie dostępnoœci opieki przedszkolnej czy żłobkowej, darmowe podręczniki w szkołach czy Karta Dużej Rodziny.

Prawdziwym jednak przełomem w polityce rodzinnej był program 500+, wprowadzony przez rzšd PiS od kwietnia ubiegłego roku. Każda rodzina otrzymuje po 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko (do 18. roku życia), a rodziny mniej zamożne – także na pierwsze dziecko.

Ten jeden program podwoił wartoœć transferów, jakie trafiajš do rodzin z dziećmi. Jak wynika z szacunków „Rzeczpospolitej", w 2015 r. państwo przeznaczyło na ten cel (chodzi m.in. o ulgi podatkowe i zasiłki rodzinne, œwiadczenia alimentacyjne itp.) 24,7 mld zł, a w 2017 r. będzie to już 51,5 mld zł, z czego 23 mld zł na program 500+.

Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że dodatki otrzymuje 2,56 mln rodzin. Przeciętnie co miesišc do każdej z tych rodzin trafia po ok. 750 zł, co jest już odczuwalnym wsparciem finansowym.

Oczekiwane efekty

Krytycy programu Rodzina 500+ podnoszš, że jest on zbyt dużym obcišżeniem dla finansów państwa, jest niedopracowany (np. dodatki otrzymujš kobiety w wieku powyżej 40 lat, w przypadku których prawdopodobieństwo urodzenia kolejnego dziecka jest niskie), jest niespójny z systemem œwiadczeń socjalnych (m.in. utrwala postawy życia na garnuszku państwa), itp. Ale najważniejsze pytanie brzmi: czy okaże się skuteczny i zaowocuje trwałym wzrostem dzietnoœci w Polsce?

W odpowiedzi na to pytanie eksperci sš zgodni. Program 500+ może pomóc, jeœli potraktujemy go jako jeden z elementów polityki rodzinnej. Ale musi być uzupełniany innymi, równie istotnymi elementami. Trafnie podsumowała to Elżbieta Mšczyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

– Program 500+ z pewnoœciš nie jest wolny od wad. Ale sytuacja demograficzna w Polsce jest bombš z opóŸnionym zapłonem, a dotychczas Polska należała do krajów o stosunkowo niskich transferach socjalnych. Dlatego program 500+ oceniam pozytywnie – mówi Elżbieta Mšczyńska. – Jednak w celu poprawy dzietnoœci polityka rodzinna musi być kompleksowa. Równie ważna jak bezpoœrednie transfery jest poprawa innych usług publicznych, chociażby w zakresie ochrony zdrowia, edukacji czy pomocy w łšczeniu obowišzków macierzyńskich i zawodowych.

– Wydaje się, że godziwe dochody gospodarstwa domowego, rozwinięta instytucjonalna opieka nad małymi dziećmi oraz poœrednie transfery finansowe zwišzane z edukacjš i ochronš zdrowia dzieci oraz młodzieży mogš przywrócić naturalne proporcje między pokoleniami rodziców i dzieci. Symptomy takiego procesu odnotowano już w tych krajach Europy, gdzie konsekwentnie realizowana jest polityka rodzinna, tj. w Finlandii, Francji, Irlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji – ocenia prof. Andrzej Ochocki z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w publikacji „Praca zawodowa kobiet jako czynnik zmiany demograficznej".

Przedszkola bardziej dostępne

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podkreœla, że celem jego działań jest właœnie szeroko pojęta polityka wsparcia rodzin i na programie 500+ na pewno się nie skończy. Kompleksowe podejœcie ma objšć np. pomoc państwa w nabyciu mieszkania, zwiększenie dostępnoœci publicznych przedszkoli, poszerzenie sieci instytucjonalnej opieki na dziećmi w wieku do lat trzech itp.

Jeœli chodzi o zapewnienie opieki przedszkolnej, w cišgu ostatnich lat widać dużš poprawę. Jak pokazujš dane GUS, w roku szkolnym 2007/2008 wychowaniem przedszkolnym objętych było 47,3 proc. dzieci w grupie wiekowej trzy–pięć lat, a w roku 2015/2016 było to już 84,3 proc. W tym samym roku wydatki na wychowanie przedszkolne wyniosły 9,6 mld zł.

Gorzej jest z opiekš nad dziećmi do trzech lat. GUS podaje, że liczba dzieci w żłobkach, klubach dziecięcych, oddziałach żłobkowych i innych placówkach w 2015 r. wynosiła 117,4 tys., czyli 6,3 proc. wszystkich dzieci do trzech lat (w 2010 r. – 3 proc.).

Resort rodziny podkreœla, że liczba miejsc w różnych formach opieki żłobkowej, m.in. dzięki programowi Maluch, będzie się zwiększać. Jednak trzeba przyznać, że dla Polek żłobki nie sš ulubionš formš opieki nad najmłodszymi dziećmi.

Kolejnym ważnym elementem zachęcajšcym do posiadania dzieci jest elastycznoœć w organizacji pracy zawodowej. Takie rozwišzania jak zatrudnienie na częœć etatu, ruchomy czas pracy, możliwoœć wykonywania pracy w domu itp., sprzyjajš godzeniu obowišzków zawodowych i rodzicielskich. W tym obszarze w Polsce jest wiele do zrobienia.

Jak pogodzić rolę matki z pracš

Jak pokazujš badania Aktywnoœci Ekonomicznej Ludnoœci, w Polsce mniej niż 10 proc. kobiet pracuje w niepełnym wymiarze czasu (dane Eurostatu za 2015 r.), podczas gdy œrednia dla krajów UE wynosi ok. 32 proc. Ekonomiœci FOR wskazujš, że mała popularnoœć pracy na niepełny etat może wynikać z relatywnie niskich dochodów z takiej pracy; mogš one nie rekompensować kosztów opieki nad dzieckiem.

Pozycja kobiet na rynku pracy w mniejszym stopniu zależy jednak od polityki państwa, a w większym od podejœcia pracodawców.

– Firmy, które skupiamy w naszej organizacji, w coraz większym stopniu zdajš sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie, chociażby dla rynku pracy, niski poziom dzietnoœci – przekonuje Grzegorz Baczewski z konfederacji Lewiatan. – Dlatego promujemy rozwišzania pozwalajšce godzić pracę z obowišzkami rodzicielskimi, takie jak elastyczny czas pracy czy „bezpieczne" powroty mamy do pracy po okresie opieki nad małym dzieckiem.

Szczególnie ważne jest zapewnienie mamom poczucia bezpieczeństwa, że ani cišża, ani dłuższa nieobecnoœć w firmie z powodu urodzenia dziecka nie spowodujš utraty pracy.

– To, co jest jeszcze w Polsce do zrobienia, to promocja większego zaangażowania ojców w opiekę nad dziećmi – zauważa Grzegorz Baczewski. – Na razie to zwykle kobieta bierze na siebie wszystkie obowišzki „domowe" przez cały urlop rodzicielski. Oczywiœcie pierwsze 14 tygodni życia dziecka jest zarezerwowane dla kobiet, nikt z biologiš nie polemizuje. Ale póŸniej to tata mógłby przejšć opiekę, co pozwoliłoby kobiecie na wczeœniejszy powrót na rynek pracy. Z punktu widzenia pracodawcy, kobieta stałaby się bardziej dostępnym pracownikiem, co choć trochę wyrównałoby pozycję kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL