Filary rozwoju

Inwestycje polskich firm za granicą rosną, choć powoli

123RF
Według danych NBP po trzech kwartałach 2016 r. wartość bezpośrednich inwestycji polskich przedsiębiorstw za granicą wyniosła 240 mld zł. W całym 2015 r. inwestycje te były warte 239 mld zł.

Do największych polskich inwestorów na rynkach zagranicznych należą duże spółki sektora surowcowego, które ponoszą wielkie nakłady związane z eksploatacją własnych złóż. Przykładem jest lubiński KGHM. Kombinat w 2011 roku dokonał największego wśród polskich przedsiębiorstw zagranicznego przejęcia, kupując notowaną w Toronto spółkę Quadra za równowartość ponad 9 mld zł. Tym samym, oprócz kilku działających kopalni miedzi i innych metali w Chile, Kanadzie i USA, koncern powiększył bazę zasobową o złoża surowcowe. Trzy najważniejsze projekty to Sierra Gorda w Chile, Victoria w Kanadzie i kupiony nieco wcześniej za 200 mln zł Afton-Ajax w Kanadzie.

Złoża ropy, produkcja naczep

Dużym inwestorem jest także Grupa Azoty. Za prawie 29 mln dolarów przejęła w 2013 roku kontrolny pakiet akcji w spółce African Investment Group z Dakaru, posiadającej koncesje na dostęp do złóż fosforytów oraz złóż piasków ilmenitowych w Senegalu. Umożliwiło to Grupie Azoty produkcję nawozów sztucznych z własnych surowców i zarazem na rynku, który miał być jednym z ich głównych odbiorców. Już wtedy było jednak wiadomo, że Senegal będzie dla firmy tylko przyczółkiem, z którego będzie można prowadzić ekspansję na inne afrykańskie rynki.

 

Za granicą aktywny był także Orlen. Jego największą transakcją było przejęcie rafinerii w litewskich Możejkach. Niestety, ekonomiczny sens tego przedsięwzięcia został później podważony z powodu nieprzewidzianych utrudnień związanych z transportem przetwarzanej tam ropy. Spółka inwestowała również w sieć stacji paliw w Niemczech, a także w kanadyjską firmę poszukiwawczo-wydobywczą TriOil Resources.

Z kolei gdański Lotos kupił od brytyjskiego koncernu Centrica udziały w norweskich koncesjach obejmujących złoża ropy i gazu znajdujące się pod dnem Morza Północnego.

Znaczącymi inwestorami są także firmy prywatne. Kulczyk Investments inwestował m.in. w odkrywkową kopalnię złota Navachab w środkowo-zachodniej Namibii i w kanadyjską firmę poszukiwawczo-wydobywczą Winstar Resources.

Zagraniczne spółki przejmuje Boryszew, który rozwija się w branży motoryzacyjnej, inwestując m.in. w Meksyku. W tej samej branży dynamicznie rozwija się Wielton, producent przyczep i naczep samochodowych. W 2015 r. przejął francuską spółkę Fruehauf posiadającą nowoczesny zakład produkcyjny w Auxerre, a także włoską firmę Compagnia Italiana Rimorchi. Aktywa włoskie i francuskie mają teraz pomóc firmie w rozwoju na nowych rynkach, np. w Hiszpanii czy Portugalii.

– Jesteśmy nastawieni na ekspansję w Europie Zachodniej. Naszym celem jest osiągniecie pozycji w pierwszej trójce największych firm w branży w Europie – powiedział „Rzeczpospolitej" Mariusz Golec, prezes Wieltonu.

Polskie ubrania i obuwie

Coraz więcej za granicą inwestuje branża odzieżowa, a także firmy produkujące obuwie i galanterię skórzaną. Przykładowo Redan stał się jedną z czołowych polskich firm zajmujących się projektowaniem i sprzedażą odzieży na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Należą do niej takie marki jak Top Secret, Troll, Drywash oraz sieć dyskontowa TXM. Ta ostatnia jest właścicielem około 380 sklepów dyskontowych w Polsce i za granicą, prowadzi także sprzedaż internetową. W końcu września sieć uruchomiła kolejne placówki na rynku rumuńskim, gdzie miała już łącznie 17 sklepów. I planowała otwarcie następnych sześciu–ośmiu placówek. Dalsza ekspansja na rynku rumuńskim z pewnością przełoży się na poprawę wyników całej spółki – zapowiadał jesienią ubiegłego roku Robert Kwiecień, wiceprezes TXM.

Z powodzeniem działalność za granicą rozwija firma LPP. W ubiegłym roku uruchomiła swój największy sklep w Monachium, w najbardziej prestiżowej lokalizacji miasta. Już kilka lat temu kierownictwo LPP uznało, że polski rynek jest dla firmy za mały. Najpierw wysłano pracowników do Chin, bo według pierwszych ocen zarządu miał to być kierunek bardzo perspektywiczny. Potem zmieniono zdanie.

– Doszliśmy do wniosku, że aby podbić świat, należy najpierw odnieść sukces w Europie – tłumaczył Sławomir Łoboda, wiceprezes ds. rozwoju LPP.

Znaczącym inwestorem jest producent obuwia CCC. Sieć sprzedaży obejmuje salony własne w Polsce, Czechach, na Węgrzech, w Niemczech, na Słowacji, w Austrii, Chorwacji, Słowenii, Turcji i Bułgarii. W ciągu roku CCC sprzedaje ponad 28 mln par obuwia.

W tej samej branży sukcesy za granicą odnosi Gino Rossi. Salony tej firmy znajdują się w Czechach, na Słowacji, Litwie, Łotwie i w Niemczech. Natomiast należące do niej salony odzieży damskiej Simple Creative Products ulokowały się na rynku litewskim i niemieckim.

Z kolei firma Kazar, która najpierw otworzyła salony w Budapeszcie i Bukareszcie, jest obecna także w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

– Salon w Abu Zabi i Dubaju otworzyliśmy po to, żeby pokazać markę Kazar turystom, którzy przyjeżdżają do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Budowanie świadomości marki zaczynamy więc od Abu Zabi i Dubaju – tłumaczy Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara.

Dopasowani do potrzeb klientów

Wśród producentów galanterii skórzanej ekspansję zagraniczną prowadzi m.in. Wittchen. Firma ma sieć franczyzowych sklepów w Rosji (23 salony), na Ukrainie (21) oraz na Białorusi (3). Prowadzi także sprzedaż internetową na rynkach: rosyjskim, niemieckim, norweskim i ukraińskim. Eksportowane produkty dostosowywane są do potrzeb klientów w poszczególnych krajach, a część z nich powstaje w oparciu o sugestie zagranicznych odbiorców.

Duży międzynarodowy sukces odniosła firma Inglot z branży kosmetycznej. Przyjęła dość niestandardowy model ekspansji. Zaczynała rozwijać działalność nie na bliskich rynkach, lecz dalekich. Pierwszy salon uruchomiony został w Kanadzie. Dziś Inglot obecny jest w blisko 70 krajach. Z powodzeniem listę zagranicznych odbiorców rozszerza także firma Ireny Eris.

Sukces na rynkach niszowych

Największa część inwestycji polskich firm ulokowana jest na rynkach Unii Europejskiej, zwłaszcza w Niemczech. Na ekspansję na rynkach dalekich decydują się zwłaszcza duże przedsiębiorstwa, choć nie brakuje przykładów udanej ekspansji mniejszych podmiotów. Warto wspomnieć na przykład o spółce Korona wytwarzającej świece. Zdecydowała się ona na uruchomienie produkcji w USA.

Z sukcesem rozwijają się za granicą firmy, które inwestują w branżach niszowych. Do grupy tej należy np. Sescom z sektora technicznego utrzymania nieruchomości. Spółka szybko wypracowała silną pozycję w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, świadcząc usługi na przeszło 20 rynkach. Teraz chce zdobywać kolejne w Europie Zachodniej.

Rusza promocja polskiej gospodarki

W ramach trzyletniego programu promocji polskiej gospodarki za granicą będą realizowane trzy projekty: Marki Polskiej Gospodarki – Brand, Polskich Mostów Technologicznych oraz wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw w promocji marek produktowych Go to Brand. Według Ministerstwa Rozwoju celem jest wzmocnienie wizerunku marki polskiej gospodarki za pośrednictwem marek produktowych. Promocja dotyczy rynków zagranicznych o wysokim potencjale eksportowym oraz zwiększonym ryzyku biznesowym.

W porównaniu z poprzednim, obecny program został zmodyfikowany. Zamiast dotychczasowych 15 polskich specjalności eksportowych promowanych będzie 12 sektorów: sprzęt medyczny, maszyny i urządzenia, kosmetyki, IT/ICT, biotechnologia i farmaceutyka, moda polska, budowa i wykańczanie budowli, jachty i łodzie, meble, polskie specjalności żywnościowe, sektor usług prozdrowotnych, części samochodowe i lotnicze.

Zmieniły się kierunki uznawane za najbardziej perspektywiczne. Dotychczas były to: Kanada, Brazylia, Algieria, Kazachstan i Turcja. Okazało się jednak, że efekty promocji były słabsze od oczekiwań. – Obecnie wsparciem objęte są: Iran, Meksyk, Algieria, Wietnam oraz Indie – mówi Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju.

Zmieniony został także projekt Polskich Mostów Technologicznych. Ma szerszy zakres. Wcześniej wspierał wyłącznie firmy rozwijające działalność w Dolinie Krzemowej. Teraz pomoc otrzymają małe i średnie przedsiębiorstwa na ok. 20 rynkach, przede wszystkim odległych i trudno dostępnych, np. ze względu na odmienność kulturową czy językową.

Z kolei w projekcie Go to Brand, w którym przedsiębiorcy mogą uzyskać wsparcie na działania promocyjne, pomoc państwa będzie się mocniej koncentrować na konkretnych branżach i kierunkach ekspansji.

Na programy Marki Polskiej Gospodarki oraz Polskich Mostów Technologicznych Ministerstwo Rozwoju ma wydać łącznie 340 mln zł. Na promocje marek produktowych 250 mln zł przeznaczy w tym roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL