Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Niesłychany entuzjazm Tolekan Ismailovej

Fotorzepa, Darek Golik
Wróciłam niedawno z dalekiej i ciekawej podróży. Zostałam zaproszona na Bir Duino Kyrgyzstan – czyli festiwal filmów dokumentalnych poœwięconych prawom człowieka.

„Bir duino" znaczy po kirgisku „jeden œwiat" i było to już 11. wydanie festiwalu, który został zainicjowany 20 lat temu w Czechach przez organizację Człowiek w Potrzebie. Dziœ w kilkunastu krajach, takich jak Mołdawia, Tunezja czy Hongkong, odbywajš się siostrzane festiwale – organizowane najczęœciej przez lokalne stowarzyszenia obrony praw człowieka.

Jedynym krajem Azji Œrodkowej i Kaukazu, w którym taki festiwal się odbywa, w zależnoœci od klimatu politycznego mniej lub bardziej popierany czy bojkotowany przez władze, jest Kirgistan. W tym roku, po wyborach nowego prezydenta Sooronbaja Dżeenbekowa, na festiwal przybyło nawet kilku oficjeli, w tym wiceminister sprawiedliwoœci.

Kirgistan to piękny, górzysty kraj na końcu, a może na œrodku, œwiata. Na szczęœcie nie graniczy z Rosjš, ale jeœli przyjrzeć się granicom z Uzbekistanem i Tadżykistanem w Dolinie Fergańskiej, to ma się wrażenie, że gdy Stalin rysował mapy ówczesnych republik, musiał wypić bardzo dużo kindzmarauli, swego ulubionego (półsłodkiego) wina gruzińskiego. Jeszcze w okresie Zwišzku Sowieckiego ludzie sobie jakoœ radzili, ale gdy powstały niepodległe państwa w starych granicach, okazało się to tragediš: rodziny, wioski zostały poprzedzielane zasiekami, strażš granicznš i celnikami. Najlepiej zorganizowani okazali się fergańscy pszczelarze, którzy upierali się, że aby ich miód był taki jak zawsze (a jest wybitny), należy ule przewozić z jednej góry na drugš, jak to robiono od 2 tysięcy lat, nie zwracajšc uwagi na nowe przepisy.

Dzięki temu mam zdjęcie sprzed kilkunastu lat w miejscowoœci Fergana w Uzbekistanie, gdzie odbył się zjazd pszczelarzy: ja siedzę w œrodku, koło mnie główny imam Doliny Fergańskiej i generał, dowódca wojsk granicznych, a nad nami dumny napis „Pszczoły bez granic". Dziœ Uzbekistan i Tadżykistan sš krajami mocno autorytarnymi, z olbrzymiš liczbš więŸniów politycznych, którym przykleja się łatki terrorystów z Hizb ut-Tahrir, żeby Zachód nie protestował.

Kirgistan różni się od swoich sšsiadów, jest bardziej liberalny, miał jednš rewolucję kwiatów (tulipanów) i jednš trochę krwawš, ale prezydenci i premierzy się zmieniajš, jest coœ na kształt opozycji, a najbardziej znana obrończyni praw człowieka Tolekan Ismailowa, dyrektorka tego festiwalu i organizatorka różnych koalicji obywatelskich, była jedynie zatrzymywana, poturbowana, jej rodzina przeœladowana, ale w sšsiednich krajach albo by już nie żyła, albo zmuszono by jš do emigracji.

Dzięki festiwalowi Kirgizi zaczęli kręcić filmy dokumentalne, bo okazało się, że jest po co. Nie wszystkie były nadzwyczajne, choć kilka naprawdę ciekawych i wzruszajšcych, ale na festiwal przyjechali też filmowcy z Francji, Niemiec i Włoch ze swoimi filmami, które były bardziej profesjonalne. Wszyscy – jurorzy, zaproszeni goœcie, filmowcy – byliœmy wykorzystywani od rana do póŸnej nocy. Oglšdaliœmy i ocenialiœmy filmy, spotykaliœmy się z różnymi grupami: studentów, działaczy praw człowieka, filmowców i widzów, i w tym przejawiał się niesłychany rozsšdek i entuzjazm Tolekan Ismailowej, która wie, że do Kirgistanu rzadko przyjeżdżajš goœcie, więc jak już sš, to należy wykorzystać ich do maksimum. Po naszym wyjeŸdzie (ja do Waszyngtonu wracałam równo 48 godzin) festiwal zaczšł objeżdżać miasteczka i wsie, gdzie jest od lat oczekiwany jako jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych. O skali jego popularnoœci œwiadczyło też to, że obsługiwało go prawie 80 wolontariuszy, studentów i uczniów liceów.

Festiwal zaczšł się 7 listopada, który do zeszłego roku był obchodzony jako rocznica rewolucji bolszewickiej. W tym roku, z inicjatywy odchodzšcego prezydenta Ałmazbeka Atambajewa, dzień ten został poœwięcony ofiarom terroru. Jeden jednak taksówkarz, bronišc poprzedniego reżimu, zadał mi pytanie, którego nigdy przedtem nie słyszałam: „A czytała pani ťEkonomiczne problemy socjalizmu w ZSRRŤ Stalina? Tam wszystko jest wyjaœnione". Przypomniał mi się wtedy młody absolwent medresy wracajšcy kilka lat temu z Turcji do Kirgistanu, który powiedział mi to samo, tyle że o Koranie. Š?

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL